Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Damian Słomski
Damian Słomski
|

Specyficzna oferta zawyża ceny mieszkań. "Znacznie powyżej obowiązujących średnich"

267
Podziel się:

Ten, kto spodziewał się niższych cen mieszkań na początku roku, może być zawiedziony. Widać nawet lekkie podwyżki, choć eksperci tłumaczą to specyficzną ofertą. We Wrocławiu metr kwadratowy znowu kosztuje ponad 9 tys. zł. W Krakowie coraz bliżej pięciocyfrowych stawek.

Specyficzna oferta zawyża ceny mieszkań. "Znacznie powyżej obowiązujących średnich"
W styczniu średnie ceny mieszkań na rynku pierwotnym lekko wzrosły. (PAP, Darek Delmanowicz)

Po 40 latach "cud Gierka" został pobity. W 2020 roku oddano do użytku 222 tys. mieszkań. To w połączeniu z kryzysem wywołanym koronawirusem mogłoby sugerować, że będą one tańsze. Początek nowego roku tego nie pokazuje.

- W styczniu we wszystkich badanych przez nas sześciu czołowych polskich miastach zanotowaliśmy wzrost średnich stawek cen za metr kwadratowy - wskazuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Jednak w pięciu przypadkach były to raczej kosmetyczne zmiany i nie przekroczyły wartości ułamka procenta. Wyjątkiem był Wrocław, gdzie stawki wzrosły o około 2 proc.

Ekspert ostrzega jednak, by nie ferować na tej podstawie wyroków. Nie oznacza to powrotu wyraźnych podwyżek cen na rynku nowych mieszkań. Bardziej prawdopodobna jest dalsza stabilizacja.

- Odczyt stawek ofertowych na koniec stycznia 2021 w najmniejszym stopniu nie zmienił obrazu rynku z ostatnich miesięcy. Oznacza to, że trend stabilizacji cen na krajowym pierwotnym rynku mieszkaniowym ma się coraz lepiej - podkreśla Jędrzyński.

Zobacz także: Puste stoliki, długi, prośby o pomoc. "Liczmy, że szczepionki zmienią sytuację"

Mieszkania z wyższej półki podbijają statystyki

Ekspert zauważa, że na początku roku nastąpiło wyraźne ożywienie pod względem nowej oferty mieszkań. Wylicza, że takich "wprowadzeń" było w sumie 2908, czyli około 20 proc. więcej niż w grudniu. I nie były to w większości byle jakie mieszkania.

- Gros tych wprowadzeń dotyczyło ofert stricte inwestycyjnych ze zdecydowanie wyższej półki i cenami znacznie powyżej obowiązujących średnich na monitorowanych rynkach - zaznacza ekspert RynekPierwotny.pl.

Jak tłumaczy, Wrocław zwyżkę średniej stawki zawdzięcza głównie wprowadzeniu inwestycji microHome Promenady, Warszawa inwestycji BOHEMA - Strefa Praga, natomiast Kraków inwestycji Zabłocie.

Tym samym wzbogacanie oferty mieszkaniami przeznaczonymi do zakupów inwestycyjnych, w bardzo dobrych lokalizacjach i o silnie wywindowanym standardzie, podbiło średnie ceny.

Ceny w miastach

O jakich dokładnie stawkach mowa? Z raportu przygotowanego dla money.pl wynika, że wspomniana już 2-procentowa podwyżka we Wrocławiu sprawiła, iż cena metra kwadratowego przekroczyła znowu granicę 9 tys. zł. To dokładnie 9012 zł wobec 8829 zł odnotowanych w grudniu.

Analizując średnie stawki metra kwadratowego z ostatnich sześciu miesięcy, można zauważyć stosunkowo nieduże wahania w granicach między 8700-9100 zł. To potwierdza tezę o stabilizacji na rynku.

Wrocławskie stawki zbliżyły się do gdańskich. Szczególnie, że na Pomorzu w ostatnim miesiącu ceny wzrosły o niecałe 0,5 proc. i dalej są o kilkaset złotych niższe po sporym zjeździe odnotowanym w listopadzie ubiegłego roku.

Za metr kwadratowy nowego mieszkania trzeba zapłacić w Gdańsku około 9117 zł. Biorąc pod uwagę, że średni metraż w tym mieście to 58,5, na własne

"M" trzeba zarezerwować około 533 tys. zł.

Tylko i wyłącznie przez statystycznie mniejsze mieszkania oferowane w Krakowie (54 metry kwadratowe), w stolicy Małopolski standardowy lokal kupimy taniej. Stawki są jednak wyraźnie wyższe. Zbliżają się do okrągłych 10 tys. zł za metr, choć ciągle ta granica nie została sforsowana.

A warto zauważyć, że jeszcze rok temu dopiero zbliżały się do 9 tys. zł.

Pięciocyfrowe liczby od dawna obowiązują w stolicy, która utrzymuje status najdroższego miasta pod względem nowych mieszkań. W styczniu za metr kwadratowy płaciło się średnio 10611 zł, czyli około 80 zł (+0,76 proc.) więcej niż w grudniu i blisko 800 zł więcej niż rok wcześniej.

Nie dość, że w Warszawie stawki są najwyższe, to jeszcze metrażem wyprzedza inne czołowe miasta. To już prawie 60 metrów kwadratowych. Tym samym zakup typowego mieszkania wiąże się z wydatkiem rzędu 626,5 tys. zł.

Przy średnich zarobkach w kraju na poziomie około 5,5 tys. zł brutto na rękę zostaje około 4 tys. zł. Gdyby przyjąć założenie, że całą pensję odkładamy na zakup mieszkania, na własne "M" w stolicy trzeba zbierać ponad 13 lat.

Gdzie po tańsze mieszkania?

Znacznie tańszy od opisywanych do tej pory miast jest Poznań. Mieszkanie 60-metrowe wyceniane w stolicy na 626 tys. zł, tu kosztuje około 465 tys. zł. W porównaniu z Wrocławiem można zaoszczędzić około 14 proc.

W styczniu średnia cena metra kwadratowego w Poznaniu wynosiła 7743 zł. W skali miesiąca stawka ta wzrosła o zaledwie 30 zł. Także w skali roku podwyżka jest stosunkowo najmniejsza z badanych miast - mowa o około 400 zł różnicy.

Płaski wykres cen z ostatniego półrocza wskazuje też na dużą stabilność rynku nieruchomości w Poznaniu. Niemal identycznie wygląda sytuacja w Łodzi, która w tym zestawieniu jest najtańsza.

W Łodzi przeciętne mieszkanie można kupić ciągle za mniej niż 400 tys. zł. Przy 57 metrach i średniej stawce na poziomie 6728 zł wychodzi nieco ponad 381 tys. zł.

W tej cenie we Wrocławiu czy Gdańsku (licząc według proporcji) do dyspozycji byłyby mieszkania wielkości około 42 metrów kwadratowych. Nie mówiąc o jeszcze mniejszych kawalerkach w Warszawie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(267)
Kosik
rok temu
Podziela mieszkania n a jeszcze mniejsze i podniosą cenę za metr tak jak to zrobili w Chinach gdzie cale miasta powstawały w kilka lat przed olimpiada powoli jest moda na coraz mniejsza przestrzeń do życia nawet covid ciekawe czy ten co to tworzy chciałby żyć sam w takim koiku
ryszo
rok temu
Nigdy w historii rynek nieruchomości nie rósł bez końca. W USA i UK pękła bańka, w Japonii pękła, na Ukrainie pękła czemu u nas miałoby być inaczej? I można mówić że mamy niedobór mieszkań i w ogóle, ale mamy też najwyższą cenę za m2 względem dochodów w UE, a ile hipotek w obecnej chwili jest zagrożonych nie wiemy.
Sylwia
2 lata temu
Mam nadzieję, że uda mi się w końcu kupić mieszkanie. Mamy już z mężem upatrzone w Rowach - Apartamenty Lubicz. Nie mogę się doczekać, aż w końcu kupimy.
jsm
2 lata temu
O co chodzi z tym Krakowem? Chcę tam kupić mieszkanie inwestycyjne, liczyłem na okazję w pandemii, ale gdzie tam - ceny poszły do góry i nie ma opcji negocjacji. A najem w Krk leży, sprawdziłem. Najmu korporacyjnego, czy urzędniczego tam jest mało ( zupełnie inaczej, niż w Wawie). Najem był zasilany studentami i turystami, których nie ma, czynsze spadły, mieszkań na rynku do wyboru do koloru, a ceny - rosną. Zabij, nie pojmę. W Wawie to wiadomo, rynek 4 razy większy i stały napływ ludzi. Pandemii tu w ogóle nie zauważono. Ale co z tym Krk?
BogatyAnality...
2 lata temu
nowe mieszkania to koszt działki, materiałów i robocizny. Nie zejdą z ceny wszystko drożeje. Dobre lokalizacje podpijają średnią cenę. Jak chcecie negocjować to z rynku wtórnego, jak ktoś chce szybko pozbyć się albo stoi już kilka miesięcy ogłoszenie to zejdzie z ceny. O nowych zapomnijcie biedaki
...
Następna strona