Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Damian Szymański
Damian Szymański
|

Czeka nas silne finansowe tąpnięcie. "Już w przyszłym roku"

884
Podziel się:

W 2024 r. możemy spodziewać się załamania w napływie funduszy unijnych - ostrzegają eksperci. Teoretycznie Polska może mieć w najbliższych latach dostęp do ok. 130 mld euro. Przez konflikt rządu z Brukselą jedna czwarta tych pieniędzy jest jednak zagrożona. Niepokojąco wygląda również budżet naszego kraju.

Czeka nas silne finansowe tąpnięcie. "Już w przyszłym roku"
W przyszłym roku czeka nas silne tąpnięcie w napływie funduszy unijnych - przestrzegają ekonomiści (East News, Pawel Wodzynski)

Obecny rok jest ostatnim, gdy Polska może korzystać z funduszy unijnych z poprzedniej perspektywy finansowej. Do końca 2023 r. z tego tytułu wciąż może napłynąć do kraju 7,9 mld euro.

Jak jednak zaznaczają ekonomiści Citi Handlowego, "2024 r. może być już znacznie trudniejszy". Dlaczego?

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Rząd pracuje nad zmianami w KPO. "Wywraca do góry nogami wiele planów"

Finansowe tąpnięcie w 2024 r.

Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta. Skończą się środki ze starego budżetu unijnego. A choć kraje będą mogły korzystać z nowej perspektywy na lata 2021-2027 oraz pieniędzy w ramach KPO, to w przyszłym roku zrobi się wyraźna wyrwa w finansowaniu unijnym.

Po pierwsze jest tak, że początkowa faza nowego budżetu w naturalny sposób charakteryzuje się mniejszym napływem funduszy, który nabiera tempa dopiero z czasem. Po drugie, jak wskazują eksperci Citi, "całość funduszy spójności w nowej perspektywie finansowej jest znacznie mniejsza niż w tej właśnie się kończącej".

"Sytuację mogłyby ratować środki z KPO, ale tu właśnie pojawiają się problemy" - przekonują i dodają:

W 2024 r. spodziewamy się silnego tąpnięcia w napływie funduszy unijnych.

KPO odpływa w nieznanym kierunku

Choć rząd chwalił się dwa lata temu pieniędzmi z KPO, teraz odpływają one w nieznanym kierunku, a część partii rządzącej mówi, że możemy sobie bez nich poradzić. Prefinansowanie niektórych inwestycji już zresztą ruszyło z pieniędzy zapewnionych przez Polski Fundusz Rozwoju. Ten obraz jednak nie jest tak optymistyczny, jak przedstawia to Zjednoczona Prawica.

Przypomnijmy, że dostęp do środków z KPO mógłby zostać odblokowany, gdyby weszła w życie ustawa o Sądzie Najwyższym, która od niemal pół roku znajduje się w Trybunale Konstytucyjnym (TK). W ubiegłym tygodniu TK przełożył jednak do 7 września rozprawę ws. pełnego składu Trybunału, co w praktyce opóźnia rozpatrzenie ustawy o Sądzie Najwyższym. Część sędziów nie uznaje szefowej Trybunału Julii Przyłębskiej, dlatego ma ona problem ze zwołaniem pełnego składu sędziów TK, a taki jest konieczny do wydania orzeczenia ws. ustawy o SN.

W piątek z kolei w pisemnym wniosku Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro opowiedział się za umorzeniem przez Trybunał Konstytucyjny sprawy dotyczącej pełnego składu Trybunału. Intencją jest zmniejszenie liczebności tzw. pełnego składu orzekającego, co w kontekście sporu w Trybunale (brak możliwości skompletowania pełnego składu) miałoby umożliwić rozpatrzenie skargi prezydenta Dudy w sprawie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym.

Według ekspertów Citi szanse na uruchomienie i napływ funduszy z KPO przed końcem roku wydają się "bardzo niskie".

Miliardy na papierze

Jest to o tyle ważne, że to właśnie KPO mogłoby zasypać dziurę w przerwie między jedną perspektywą budżetową Unii i drugą. A pieniądze do wzięcia są niemałe.

"Polska potencjalnie może mieć w najbliższych latach dostęp do około 130 mld euro, włączając do tego poprzednią i obecną perspektywę finansową oraz KPO" - wylicza Citi.

Niemniej, jak podkreśla bank, "biorąc pod uwagę brak postępu w odblokowywaniu 36 mld euro z KPO, nie można wykluczyć scenariusza, w którym dostęp do tych funduszy pozostanie ograniczony również w 2024 roku".

Dlatego z około 130 mld euro potencjalnie dostępnych ponad jedna czwarta (równowartość 5,2 proc. ubiegłorocznego PKB) wydaje się na dłuższy czas poza zasięgiem. O ile w pierwszym roku opóźnienie w wykorzystaniu środków z KPO miało niewielkie znaczenie, skumulowany efekt trzech lat bez KPO trudno byłoby ignorować - podsumowują ekonomiści.

Budżet coraz gorzej

Specjaliści Santander Bank Polska tłumaczą również, że w ostatnich miesiącach doszło do wyraźnego obniżenia wpływów podatkowych budżetu w porównaniu do PKB i politycy będą mieć problem z nowymi obietnicami na wybory.

Od szczytu w lutym 2022 r. stosunek dochodów podatkowych do PKB obniżył się o 2,5 punktu procentowego. Spadek dochodów budżetowych może być utrudnieniem dla wprowadzania nowych propozycji wyborczych - twierdzą.

Spadek dobrze widać na zestawieniu poniżej.

Dr Mirosław Gronicki, minister finansów w rządzie Marka Belki, w połowie lipca zwracał uwagę na to, jak wyglądają finanse państwa, które PiS przedstawia co miesiąc. Podkreśla on, że postępowanie MF i rządu doprowadziło do zapaści w dochodach finansów publicznych, a zaczęło się to już w 2021 r.

- W ciągu pierwszych pięciu miesięcy dochody były tylko o kilka miliardów wyższe, pomimo wysokiej inflacji. Można zaryzykować stwierdzenie, że mamy do czynienia z zapaścią w dochodach państwa. Wyglądają one wyjątkowo kiepsko - przekonywał.

Czym to wszystko może skutkować? "Skutki braku pieniędzy mogą odbić się przede wszystkim na inwestycjach" - ostrzegają ekonomiści Citi Handlowego. Trzeba jednak podkreślić, że inne zespoły ekonomiczne na razie nie przewidują większych zmian w tym zakresie. Credit Agricole dla przykładu spodziewa się wzrostu inwestycji w tym i przyszłym roku na poziomie 4 proc.

Damian Szymański, wiceszef i dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(884)
Mesio
6 miesięcy temu
Nie jest dobrze bo ja nie pamiętam bym miał długi w zusie a mam od początku roku to już 80" tys
Apteka
6 miesięcy temu
Urabiaja opinie pod obniżenie standasu życia
Janek
7 miesięcy temu
Długu nie mierzymy ilością bezwzględną tylko do PKB za tuska te 800 mld to było 58 % PKB a dzisiaj te 1,5 bln PIS to 45% PKB, więc przestańcie lemingi jęczeć.
Mark
7 miesięcy temu
Jak tak małe firemki jęczą że im źle to do roboty do biedry w Polsce mamy za dużo mikro firm o 50 % jak budżetówka strajkuje to też mówicie do biedronki więc panie i panowie z mikro tandetnych firemek jak sie nie opłaca zamykamy i na etat..
ekonomista
9 miesięcy temu
Zycie na kredyt kończy się bolesnym zaciskaniem pasa, aby starczyło na spłaty.
...
Następna strona