Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Weronika Szkwarek
|

Dopłaty do węgla wchodzą w życie. Wiemy, czy obejmą ekogroszek

Podziel się:

Podczas gdy ceny węgla biją rekordy, a Polacy czekają na dopłaty do zakupu surowca, sprzedawcy i ich klienci nadal nie wiedzą, czy objęty zostanie nimi ekogroszek. Zapytaliśmy o to Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Mamy odpowiedź.

Dopłaty do węgla wchodzą w życie. Wiemy, czy obejmą ekogroszek
Ministerstwo klimatu, na którego czele stoi Anna Moskwa, odpowiedziało na pytanie money.pl (PAP, Leszek Szymański, Piotr Dziurman)

To już pewne. Polacy będą mogli skorzystać z tańszego węgla. Przynajmniej w teorii, bo jaka będzie praktyka, czyli co z jego dostępnością, dowiemy się w najbliższym czasie. We wtorek, 12 lipca, prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o dopłatach do węgla. Gwarantowana cena dla gospodarstw domowych została ustalona na poziomie 996,60 zł brutto za trzy tony węgla na każde mieszkanie/gospodarstwo domowe. Sprzedawcy surowca będą mogli skorzystać z rekompensaty dla autoryzowanych pośredników, które wyniosą 1073 zł za tonę.

Dopłaty do węgla a ekogroszek. Mamy odpowiedź rządu

Wiadomo było, że dopłatami zostaną objęte te produkty, które zawierają co najmniej 85 proc. węgla kamiennego, w tym brykiet i pelet. Nie wiadomo było natomiast, czy dopłatami będzie objęty ekogroszek. Sprzedawcy, z którymi rozmawiał money.pl, sami mieli wątpliwości. Każdy przepisy ustawy interpretował inaczej.

Nas dopłaty nie będą obejmowały, bo mamy ekogroszek importowany, a nie mieliśmy nigdy w ofercie ekogroszku z Polskiej Grupy Górniczej – mówił nam jeden z nich.

– Nas to nie obowiązuje, nie mamy ekogroszku w kwocie 2 tys. zł, a po 3,3 tys. zł za tonę. Przepisy o dopłatach będą obejmowały ekogroszek do kwoty 1950 zł – tak nowe prawo interpretował inny sprzedawca.

Postanowiliśmy sprawdzić to u źródła, czyli w Ministerstwie Klimatu. Resort zapewnia, że ekogroszek będzie objęty dopłatami.

Przepisy ustawy będzie stosowało się do następujących paliw stałych: węgiel kamienny, brykiet lub pelet zawierające co najmniej 85 proc. węgla kamiennego. Ekogroszek również jest nimi objęty. Możliwość zakupu w systemie rekompensat będą miały gospodarstwa domowe. Przepisy dotyczące rekompensat powinny wejść w życie w lipcu – informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w odpowiedzi na pytania money.pl.

Nowa ustawa nie rozwiązuje jednak podstawowego problemu, o którym od dawna mówią nam eksperci: dostępności węgla.

Brakuje węgla. Ceny biją rekordy

Z czego wynika problem z dostępnością węgla na polskim rynku? Po ataku Rosji na Ukrainę polski rząd nałożył embargo na rosyjski węgiel. Unia Europejska wprowadzi go natomiast od sierpnia 2022 r. Tymczasem udział rosyjskiego węgla w imporcie tego surowca do Polski wynosił w 2020 r. 75 proc., o czym informował między innymi think-tank Forum Energii.

Już na początku kwietnia pisaliśmy w money.pl o cenie, jaką zapłacimy za odejście od rosyjskiego węgla. – Trzeba się liczyć z tym, że w związku z nałożeniem embarga na rosyjski węgiel może dojść do deficytu węgla na poziomie ponad 6,5 mln ton. Dochodzi do tego kilkukrotny wzrost cen węgla, co dodatkowo obciąży sektor ciepłownictwa, który ma już niską rentowność – mówił nam wówczas Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie.

Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla szacuje, że przez nałożenie embarga na rosyjski surowiec w Polsce do końca roku może brakować ok. 11 mln ton węgla.

Ceny węgla biją rekordy: przed wprowadzeniem embarga wynosiły maksymalnie tysiąc zł za tonę, teraz kupujący mierzą się ze stawkami rzędu 3-3,5 tys. zł za tonę. Podobnie jest z ekogroszkiem – najtaniej nadal można go dostać w sklepie PGG, gdzie kosztuje 800-900 zł. U autoryzowanych sprzedawców w sieci kwoty sięgają natomiast 3,3-3,5 tys. zł za tonę.

Rząd odpowiada. Ekspert widzi trzy problemy

Rząd zaproponował kilka rozwiązań, które mają ochronić Polaków przed nadciągającym kryzysem energetycznym: zwiększenie krajowego wydobycia węgla, nowe kierunki importu oraz wspomniane dopłaty do surowca.

Projekt oceniam sceptycznie. Plus jest taki, że rząd próbuje działać psychologicznie – zapobiegać panice na rynku węgla, bo ona faktycznie jest. To warto docenić. Pytanie tylko, czy nie lepiej było zacisnąć zęby i szukać innych źródeł węgla, bo to byłoby lepsze dla gospodarki. Możemy zwiększać wydobycie, szukać innych kanałów importu. Mamy jeszcze kwartał – mówi w rozmowie z nami Dawid Piekarz, wiceprezes Instytutu Staszica.

Piekarz widzi trzy problemy dotyczące ustawy o dopłacie do węgla.

– Pierwszy jest taki, że problemem nie jest cena węgla, tylko jego fizyczny brak, który tę cenę winduje. Będzie strukturalny brak węgla i na to cena nie pomoże. Cena jest wtórna, rośnie popyt, a nie ma podaży – podkreśla nasz rozmówca.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Rosja odcięła gaz Polsce. Damy sobie radę? "Sami podziękowalibyśmy za dostawy"

– Drugi problem jest taki, że nie wiadomo, skąd taka ustalona cena – 996,60 zł, a nie np. 1,1 tys. zł. Jest to oderwane od ceny rynkowej. Zwróćmy uwagę, że cena za tonę węgla dochodzi do 2-2,5 tys. zł, nie wiemy, na jakiej podstawie skalkulowano tę cenę – mówi Piekarz.

Inną kwestią, na którą zwraca uwagę, jest trudność w weryfikowaniu np. faktur wystawianych przez sprzedawców.

Trzecim problemem jest to, że dopłacanie dystrybutorowi to zaproszenie do nadużyć. Bo - po pierwsze – na fakturze można napisać wszystko, a trudno sprawdzić, czy ktoś sprzedał węgiel na 30, a nie na 60 ton, jeśli tak wpisał. Może być też tak, że okaże się, że będzie to wyciąganie pieniędzy z budżetu – ocenia Dawid Piekarz w rozmowie z money.pl.

Weronika Szkwarek, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl