Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. WZI
|

Dziennikarz został operatorem dźwigu. "Lipny egzamin"

40
Podziel się:

Szybki, prowizoryczny egzamin, który można zdać za kogoś, zły stan techniczny maszyn i przemęczeni, pracujący ponad siły operatorzy - to wyniki wspólnego śledztwa dziennikarzy "Superwizjera" TVN i "Gazety Wyborczej" o pracy na żurawiach.

Dziennikarz został operatorem dźwigu. "Lipny egzamin"
budowa, nieruchomości, budowlanka, blok, dźwig (Pixabay, pixabay)

Reporterzy "Superwizjera" i "Gazety Wyborczej" sprawdzili jak wygląda w Polsce praca na dźwigach. Okazało się, że uprawnienia operatora można uzyskać bardzo łatwo. Problem w tym, że osoba po lipnym kursie i egzaminie nie ma pojęcia o tym, co robi na wysokości 50 m nad ziemia.

Jeden z reporterów zapisał się na taki kurs. Miał zawierać 24 godziny teorii i 48 godzin praktyki.

Zajęcia teoretyczne, zawierające wyłącznie zapisywanie pytań i prawidłowych odpowiedzi, trwały tylko kilka godzin. W czasie zajęć praktycznych za sterami dźwigu reporter spędził zaledwie 3-4 godziny. Mimo to zdał egzamin, bo dźwigiem steruje za niego doświadczony operator. Egzaminator w ogóle nie wszedł do kabiny.

Zobacz także: Co innego w fakturach, co innego w kodach PKD. "To błąd przedsiębiorcy"

Dziennikarz od razu też dostał pracę na budowie.

"Nikt nie sprawdza moich uprawnień, umowy ani badań. Na 50-metrowy dźwig wchodzę niemal z ulicy. Nie wiem nawet, jak go włączyć. Tego na kursie nie uczyli" - czytamy w reportażu opublikowanym przez "Wyborczą".

Dziennikarze piszą też o fatalnym stanie technicznym dźwigów i fikcyjnych kontrolach, prowadzonych przez Urząd Dozoru Technicznego.

– Takie sytuacje nie mają miejsca. Do nas nie dochodziły nigdy takie sygnały. Nie sądzę, żeby jakikolwiek inspektor świadomie podejmował złe decyzje. On wie, że ponosi za to odpowiedzialność - mówi w rozmowie z dziennikarzami rzecznik prasowy Urzędu Dozoru Technicznego Maciej Zagrobelny.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(40)
Praktyk
2 lata temu
Nikt nie zatrudnia operatora bez badań lekarskich i sprawdzenia uprawnień. Zaden myślący kierownik nie dopuści na dźwig na budowie w toku, operatora niedoświadczonego lub bez uprawnień (umowa, kadry, sprawdzenie uprawnień i doświadczenia). Żuraw to za droga zabawka i za bardzo niebezpieczna - co do błędów w obsłudze i późniejszych skutków np. wypadków.
Maro
2 lata temu
UDT zdziwione!?Wielokrotnie spotkałem się na odbiorze Żurawia Wieżowego ze urzędnik nie pofatygował się na górę aby sprawdzić urządzenia kabinę operatora i sama konstrukcje.PIP zdziwiony!? Wszyscy są dziwieni ,a na budowach patologia.W budowlance każdy, czy Murarz,Ciesla,Zbojarz,Majster,Operator Żurawia,pomocnik zarabiają tak samo czyli najniższa krajowa.Niko to nie dziwi!!!
Adam operator
2 lata temu
Ciekawe czy powiedział kto go zwerbował.Mamipulacja dziennikarska.To tak nie działa,że przychodzi sobie facio z ulicy i ma pracę.Sciema wizjera
SUPER,ZE SIE ...
2 lata temu
GEORG
Lukasz
2 lata temu
Niestety to prawda, i tak dobrze że w końcu ktoś się tym zainteresował
...
Następna strona