Notowania

zakaz handlu
13.04.2019 14:41

Efekt zakazu handlu widać przed świętami. "Mniejsza wrażliwość klientów"

Idą święta więc w sklepach szał? Nic z tego! Ponad połowa kasjerów zauważa mniejszy ruch przed tymi świętami niż rok temu. Swój wkład ma w to zakaz handlu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
(Fot: Grzegorz Michałowski)

Tylko 13 proc. badanych pracowników sklepów zdecydowanie twierdzi, że obecnie przychodzi więcej klientów. Zaledwie 7 proc. nie potrafi tego ocenić. Najwięcej wątpliwości pod tym względem mają pracownicy dyskontów. W tych sklepach nie dostrzeżono większego oblężenia – 55 proc.

Z kolei w hipermarketach najwięcej sprzedawców uważa, że ruch raczej nie powiększył się w porównaniu do zeszłorocznego okresu – 36 proc.. W supermarketach łącznie aż 57 proc. badanych stwierdza, że nie obsługuje więcej osób niż w ubiegłym roku. W sieciach convenience również nie zaobserwowano wzrostu liczby konsumentów – 59proc. Tak wykazało badanie przeprowadzone przez międzynarodowy zespół Hiper-Com Poland i Grupę AdRetail.

Promocje już nie ruszają Polaków

Na początku kwietnia aż 54 proc. wszystkich ankietowanych kasjerów zaobserwowało mniejszy ruch w sklepach w porównaniu do ubiegłorocznego okresu przedświątecznego. Jak twierdzi dr Maria Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, to jest skutek polityki promocyjno-informacyjnej sieci.

Obejrzyj: Firmy powoli przechodzą transformację cyfrową. "30-37 proc. ma strategię"

Produkty są na bieżąco mocno promowane, by zniwelować efekt zakazu handlu w niedziele. Luksusowy towar jest dostępny na co dzień w niskich cenach. A to zdecydowanie zmniejsza wrażliwość konsumentów na ofertę świąteczną. Ekspert podkreśla również, że widać to najwyraźniej w sklepach zakupów masowych, czyli w supermarketach, hipermarketach i dyskontach.

– Fakt, że większość kasjerów nie obserwuje wzmożonego ruchu, może raczej wynikać z dynamicznego rozwoju sieci, w szczególności dyskontów i sklepów convenience. Konsumenci mają do wyboru coraz więcej nowych placówek, przez co są bardziej rozproszeni. Ponadto wielu z nich zaczyna zamawiać zakupy do domu. Natomiast spadek liczby klientów w sklepach sam w sobie jest pozytywnym zjawiskiem. Nikt przecież nie lubi długich kolejek, zwłaszcza przed świętami, gdy każdy jeszcze bardziej niż zwykle się spieszy. Handel zyskuje, gdy kupujący są zadowoleni – mówi Karol Kamiński, Dyrektor Zarządzający w Grupie AdRetail.

Handel ma poważny problem. Potrzebują ludzi do pracy

Wśród tych osób, które zauważyły zwiększony ruch, więcej kasjerów mówiło, że "raczej tak jest" – 26 proc.. Mocne zdecydowanie wyraziło 13 proc.. Dr Faliński zwraca uwagę na to, że pracownik sieci handlowej nie ma możliwości dokładnego śledzenia ilości klientów i uogólnienia struktury zakupu. Pracuje szybko i wedle pewnej rutyny, nakierowanej na uniknięcie pomyłki i utrzymanie tempa sprzedaży. I dlatego więcej badanych wykazuje lekką niepewność.

– Łącznie tylko 7 proc. ankietowanych zupełnie nie potrafiło ocenić natężenia ruchu w sklepach w porównaniu z zeszłym rokiem. Najwięcej niezdecydowanych osób było w dyskontach – 10 proc., a potem – w hipermarketach – 8 proc. W obu tych formatach kasjerzy często mają wśród swoich obowiązków takie, które nie dotyczą bezpośredniego obsługiwania kas. I przez to mogą mieć większy problem z oceną sytuacji. Poza tym hipermarkety mają największą powierzchnię, przez co najtrudniej tam zauważyć wszystkich klientów – wyjaśnia Karina Gręda, Country Manager z międzynarodowej firmy Hiper-Com Poland.

W hipermarketach w sumie 47 proc. pracowników dostrzegło więcej klientów w swoich sklepach. Tych, którzy tego nie zaobserwowali, było 45 proc. Dr Faliński uważa, że to jest związane z możliwością zakupu najszerszej gamy towarów spośród wszystkich formatów. Ma to szczególne znaczenie przed świętami. Zwłaszcza w dyskontach trudno osiągnąć ten efekt. Zdaniem byłego dyrektora generalnego POHiD-u, tam chodzi głównie o kontakt z towarem dobranym w optymalny sposób.

Dyskont na ostatnią chwilę

– W dyskontach kasjerzy nie zauważyli większego ruchu. W sumie 55 proc. tak zadeklarowało. Trzeba zaznaczyć, że w tego typu sklepach zakupy częściej są robione w ostatniej chwili. I bardziej można spodziewać się wzrostu liczby klientów na 2-3 dni przed świętami. Dlatego ponad połowa pracowników kas nie odczuła jeszcze większego oblężenia. Ale ich wrażenia mogą zdecydowanie się zmienić np. w piątek przed samą Wielkanocą – dodaje Karina Gręda.

Natomiast w supermarketach 57 proc. respondentów nie zauważyło, żeby ruch był większy niż rok temu. Zwiększenie liczby klientów zaobserwowało 40% badanych. A tylko 3 proc. nie miało na ten temat żadnego zdania. W ocenie Karola Kamińskiego, specyfika formatu daje nieco więcej czasu na obserwację, co się dzieje. Różnica w odczuciach pracowników może wynikać z tego, że pracują oni o innych porach. Zwiększenie ruchu w sklepie może następować tylko w pewnych godzinach.

Wielkanoc 2019 a niedziele handlowe
Wielkanoc 2019 a niedziele handlowe. Kwiecień wyjątkowy pod względem dni z zakazem handlu

– Dużą różnicę w odczuciach kasjerów odnotowano też w sieciach convenience. 59 proc. badanych nie zauważyło większego ruchu. Natomiast 34 proc. dostrzegło wzrost liczby klientów. Trzeba jednak zauważyć, że w tego typu placówkach jest najmniejsze tempo pracy. Zatem pracownicy mają więcej czasu na refleksje. Wrażenia są uwarunkowane porą dnia, czyli zależą od zmiany – porannej vs wieczornej. Poza tym ten format w najmniejszym stopniu dotknęło niedzielne ograniczenie handlu, co dało m.in. efekt faktycznego wzrostu sprzedaży – tłumaczy dr Maria Andrzej Faliński.

Z kolei ekspert z Hiper-Com Poland przypomina, że w sklepach typu convenience konsumenci raczej nie robią dużych przedświątecznych zakupów. Mogą tam wstępować w ostatniej chwili po pojedyncze składniki, których akurat im zabraknie, np. do pieczenia babki wielkanocnej czy też do ugotowania żurku. W opinii Kariny Grędy, pracownicy tego formatu mogą mieć jeszcze większe trudności z oceną ruchu klientów niż kasjerzy zatrudnieni w supermarketach.

– Moim zdaniem, handel nie musi martwić się odczuciami kasjerów, które są mocno związane z trybem pracy i rodzajem obsługiwanego sklepu. Sprzedaż rynku detalicznego wzrosła przecież w ostatnim roku o ok. 6 proc.. Niemniej warto trzymać rękę na pulsie. Jeśli poza sezonem świątecznym występuje zbyt wiele promocji, to za rok czy za dwa lata oferty wielkanocne niemal przestaną się różnić od tych cotygodniowych – ostrzega dr Faliński.

Badanie zostało zrealizowane na terenie 10 dużych miast, tj. Gdańska, Szczecina, Bydgoszczy, Białegostoku, Poznania, Warszawy, Łodzi, Wrocławia, Katowic i Krakowa, a także ich najbliższych okolic, czyli 11 średnich i mniejszych ośrodków. Ankieta została przeprowadzona wśród kasjerów pomiędzy 1 a 8 kwietnia br. w sieciach handlowych, tj. w 83 dyskontach, 79 hipermarketach, 74 supermarketach i 72 sieciach convenience. Łącznie zbadano 308 placówek. W każdym sklepie zapytano o zdanie 2 pracowników (którzy wg deklaracji pracowali w zeszłym roku w sezonie przedświątecznym). W sumie w badaniu uczestniczyło 616 osób. Wśród nich było 58 proc. kobiet i 42 proc. mężczyzn.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: zakaz handlu, sklepy, wielkanoc, gospodarka, wiadomości, handel
Źródło:
MondayNews
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
13-04-2019

Doożarcie drogie jak cholera, to co sie dziwicie że coraz mniej ludzi w sklepach, nie ma czym płacić, to sie głoduje

13-04-2019

LaoshuWszystko drożeje. A niektórzy nie śpią na pieniądzach. To dlatego.

13-04-2019

anjiPrzecież od zeszłego roku nie przybyło ludziom żołądków.Ile można jeść.Chyba,że wpychają do kieszeni.

Rozwiń komentarze (8)