Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
29.09.2020 13:57

Estoński CIT nie taki estoński. W polskiej wersji podatek naliczony zostanie dwa razy

Rząd chce, by z tzw. estońskiego CIT skorzystało więcej przedsiębiorców. Dlatego planuje podnieść limit przychodów firm nim objętych do 100 mln zł. Przedsiębiorcy zauważają jednak, że - inaczej niż w Estonii - zysk wspólnika będzie opodatkowany CIT i PIT.

Podziel się
Dodaj komentarz
(money.pl)
Polscy przedsiębiorcy na drodze do estońskiego CIT napotkają liczne przeszkody. (Fot: Rafał Parczewski)

Tzw. estoński CIT zacznie obowiązywać od stycznia 2021 r. Najkrócej rzecz ujmując, rozwiązanie pozwoli firmom zapłacić podatek dopiero w momencie wypłaty zysku przez spółkę. Reinwestujący zyski w firmę nie zapłacą nic. Tu więcej szczegółów na ten temat.

Przedsiębiorcy, do których jest adresowany, mają powody do radości, ale jest ona dość skutecznie tłumiona wyłączeniami, obostrzeniami i jednak zasadniczymi różnicami między estońskim wzorcem a polską wersją.

- Limit został podniesiony i to oczywiście jak najbardziej jest korzystne rozwiązanie dla przedsiębiorców, ale nasze postulaty były takie, żeby ten próg był na poziomie określającym wszystkich małych i średnich przedsiębiorców - czyli do 50 mln euro - mówi Przemysław Pruszyński, ekspert Konfederacji Lewiatan, doradca podatkowy.

Koniec z bramkami na autostradach. Resort podaje szczegóły

Jak zaznacza, samo podniesienie limitu nie idzie w parze ze zniesieniem innych wyłączeń, których w polskiej wersji jest bez liku.

Przypomnijmy z tzw. estońskiego CIT mogą skorzystać firmy, które nie posiadają udziałów w innych podmiotach, zatrudniają co najmniej 3 pracowników oprócz udziałowców, których przychody pasywne nie przewyższają przychodów z działalności operacyjnej i które co najważniejsze wykazujące nakłady inwestycyjne. Wszystkie te kryteria muszą być spełnione jednocześnie.

Lepsze to niż nic

- Mimo tych wykluczeń, bierzemy to, co jest, zawsze to lepsze rozwiązanie przynajmniej dla części spółek. Ciągle jednak olbrzymią różnicą jest powszechność tego rozwiązania w Estonii i w Polsce. Przez łatwość prowadzenia spółki w Estonii, brak ograniczeń i wyłączeń dla zwolnienia z CIT przy zatrzymaniu zysku, większość podmiotów działa w formie kapitałowej i korzysta z preferencji - mówi Pruszyński.

U nas jednak dominującą formą jest prowadzenie jednoosobowej działalności, a one nie będą objęte tym rozwiązaniem. Konfederacja postulowała, by również i takie firmy włączyć do estońskiego CIT, ale MF ma swoją wizję i tego zdecydowanie nie chce.

- Resort chce zachęcać firmy do przekształcania się w spółki kapitałowe. Tu resort widzi dużo korzyści. W spółkach lepsza jest sprawozdawczość, większa przejrzystość raportowania i księgowości. Dla Ministerstwa Finansów to bardzo ważne, dlatego nie przystali na ten nasz postulat - mówi ekspert podatkowy.

Jak dodaje, o zwolnieniu również udziałowców spółek z podatku PIT w ogóle nie było mowy. - Dlatego dla spółki to rozwiązanie jest ok, ale już udziałowiec będzie od wypłaconej dywidendy musiał zapłacić podatek PIT. W Estonii nie ma tego podwójnego opodatkowania - mówi Pruszyński.

Podwójny podatek zostaje

Rzeczywiście w Estonii dywidenda wypłacana wspólnikowi nie podlega opodatkowaniu podatkiem PIT, bo wcześniej przecież została objęta podatkiem CIT, kiedy już doszło do rzeczywistej wypłaty zysku.

Podatek handlowy miał wejść w życie w 2016 roku.
Podatek handlowy. Polska nie będzie domagać się odszkodowania od Komisji Europejskiej

W Polsce obecnie, czyli bez estońskiego rozwiązania, spółka płaci CIT od wypracowanego dochodu, a to, co zostanie, wypłaca w formie dywidendy wspólnikom i od tego jest pobierany PIT.

Łącznie daje to 34 proc. w przypadku dużych podatników i 26 proc. dla mniejszych. Bez podwójnego opodatkowania (czyli wyłączając PIT) byłoby to 19 i 9 proc. PIT jednak zostanie, ale oprocentowanie w polskiej wersji estońskiego CIT ma być nieco niższe i łącznie (CIT i PIT) ma wynosić odpowiednio 30 proc. i 25 proc.

- Gdyby zrezygnowano z opodatkowania dywidendy PIT, to ta konstrukcja przestałaby być interesująca dla rządu. Zbyt duże byłyby skutki budżetowe. W Estonii uniknięto podwójnego opodatkowania, bo zdecydowano się mocniej pobudzać gospodarkę kosztem budżetu. U nas to byłoby już po prostu za dużo - mówi prof. Dominik Gajewski, kierownik Centrum Analiz i Studiów Podatkowych SGH.

Będą zmiany?

Jak zauważa ekspert, przy budowania polityki podatkowej szuka się balansu między wpływami do budżetu i możliwościami pobudzania konsumpcji i przedsiębiorczości. Zawsze szuka się rozwiązań, które zapewniają najkorzystniejszy balans między tymi elementami.

Polacy mieszkający za granicą odgrażają się, że będą masowo zrzekać się polskiego obywatelstwa
Podatki. Polacy pracujący za granicą zapowiadają wymeldowania z kraju i oddawanie paszportów

- Może rzeczywiście zabrakło odważnego kroku zwolnienia z PIT. Zapewne jednak chodziło o bezpieczeństwo deficytu budżetowego. Uznano, że możemy sobie pozwolić na pewne uszczuplenie w podatku CIT, by pobudzać rozwój firm, ale już nie możemy sobie pozwolić na to samo w przypadku PIT. To i tak duży eksperyment podatkowy na żywym organizmie - mówi prof. Gajewski

Ekspert nie wyklucza jednak, że jest to jednak w planach rozwojowych na dalszą politykę podatkową rządu.

Na to również ma nadzieję ekspert Lewiatana. - Uzgodniliśmy z resortem, że ten pierwszy rok działania estońskiego CIT będzie niejako testowy. Nie usłyszeliśmy zdecydowanego "nie", w kwestii wprowadzenia dalszych zmian, ale też MF nie daje jakichś złudzeń, że coś tu jeszcze zliberalizują - mówi Przemysław Pruszyński.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: wiadomości, gospodarka, estoński cit, podatki, praca
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
29-09-2020

Co się dziwićjak premierem jest koleś co przed pójściem w politykę przepisał majątek na żonę, po czym obiecał że jednak ujawni i ... chyba zapomniał znowu ...

29-09-2020

DSŚmiech na sali, plan jest taki żeby Polak był niewolnikiem.

29-09-2020

Łowca debiliprzestańcie pisać bzdety! Estoński ale nie estoński bo pisowski. Jeśli spółkom komandytowym chcą podnieść podatek o 100% to o jakim wspieraniu firm … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (13)