Gigaosiedle kosztem biznesu? Ten spór rozgrzał Kraków

Kandydaci na prezydenta Krakowa "zeszli na ziemię". Dużo bardziej niż dwa lata temu podkreślali rolę przemysłu oraz znaczenie obszaru Rybitw i Płaszowa – mówi money.pl Remigiusz Tytuła, prezes Klastra Rybitwy. Oto, co Monika Piątkowska oraz Łukasz Gibała, którzy zawalczą o urząd prezydenta Krakowa, deklarują ws. przyszłości dzielnic, dla których masterplan przewiduje duże osiedle mieszkaniowe.

 Widok na Rybitwy i Płaszów w Krakowie. Kandydaci na prezydenta zabrali głos ws. sporu o przyszłość tego terenu. W środku Remigiusz Tytuła, prezes Klastra Rybitwy
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, East News, materiały prasowe | Sylwia Penc, Jakub Włodek, Beata Zawrzel, REPORTER
Bartłomiej Chudy

Prezes Klastra Rybitwy* Remigiusz Tytuła, stojący na czele fundacji reprezentującej biznes i całe sektory w Krakowie, podkreśla w rozmowie z money.pl, że jest "zbudowany" kampanią przed tegorocznymi, przedterminowymi wyborami na prezydenta Krakowa. Przypomnijmy, że w niedzielę 11 października w Krakowie w II turze zmierzą się Monika Piątkowska oraz Łukasz Gibała.

– W kontekście gospodarczym nie ma hurraoptymizmu, a jest próba zmierzenia się z realnymi problemami Krakowa, m.in. długiem miasta, ale też rynkiem i odpływem miejsc pracy. Kandydaci "zeszli na ziemię" i dostrzegli, że stabilne źródła podatków w Krakowie są istotne. Dlatego też dużo bardziej niż dwa lata temu podkreślali rolę przemysłu i w niej dostrzegali znaczenie obszaru Rybitw i Płaszowa – ocenił.

Jak podkreśla, na tym obszarze pracuje co najmniej 20 tys. osób, a dotychczasowa presja ratusza na ten obszar w celu jego zmiany na obszar mieszkaniowy i próby przesunięcia biznesu mogą skończyć się dla miasta niepowodzeniem. – Firmy mogą tego nie przetrwać, mogą też szukać nowych szans poza Krakowem, jeśli miasto zmusi je do wyprowadzki.

Spór wybrzmiał głośno wiosną tego roku, gdy przedstawiciele biznesu z Rybitw i Płaszowa protestowali przed urzędem miasta przeciw dalszym pracom nad tzw. masterplanem. Biznes, reprezentowany przez Klaster Rybitwy, ostrzegał, że wizja ratusza oznaczać będzie w przyszłości konflikty na linii duże osiedle mieszkaniowe – biznes z uciążliwą działalnością. Chodzi zwłaszcza o zakłady przetwarzające odpady i oczyszczalnię ścieków.

Bez tych branż i instalacji, problematycznych z uwagi na odorowość, miasto nie może się obejść. Przed referendum słyszeliśmy o planach prezydenta Miszalskiego i wiceprezydenta Mazura na przejmowanie gruntów po ArcelorMittal – o tym, że miały tam potencjalnie wejść duże podmioty przemysłowe, a przy okazji relokowane mają być też firmy recyklingowe. I z całej tej marketingowej prezentacji w świadomości mieszkańców Nowej Huty zostało, że po latach na ten teren mają wrócić uciążliwości. To pokazuje, że dziś przesunięcie tej branży gdziekolwiek w Krakowie jest bardzo trudne, a nawet niemożliwe – wyjaśnia Remigiusz Tytuła.

Nie ukrywa, że zabezpieczenie funkcji koniecznych dla poprawnego działania miasta będzie wyzwaniem dla nowego prezydenta Krakowa. Podkreśla, że zwycięzca wyborów będzie musiał mieć na uwadze wytyczne Ministerstwa Klimatu, a także to, że zbliżenie zabudowy mieszkaniowej do takich zakładów na odległość mniejszą niż 1,5 km będzie generowało konflikty i uciążliwości.

Jego zdaniem miasto ma dwa wyjścia w związku z biznesami uciążliwymi – przeniesienie ich w inną lokalizację, co będzie ekstremalnie trudne ze względu na społeczny opór, albo zostawienie ich na tym obszarze i intensywna współpraca na rzecz ograniczania odorów, a nawet pójście krok dalej i zrekompensowanie tych uciążliwości. Tytuła powołuje się na historię z budową spalarni w Nowej Hucie.

Powstała 10 lat temu. Wtedy miasto podjęło dialog i zobowiązało się, że w zamian za taką działalność w tym miejscu podejmie się określonej listy inwestycji dla społeczności. To jest uczciwe postawienie sprawy, a nie uciekanie od problemu przez opowiadanie bajek o zastąpieniu przemysłu mieszkaniówką. Taka próba znalezienia rozwiązania jest możliwa także dla Rybitw i Płaszowa – wyjaśnia szef Klastra Rybitwy. – Patrzmy jednak szerzej: oczyszczalnia i firmy recyklingowe to może 10 proc. potencjału gospodarczego tego obszaru; pozostałe formy to działalność produkcyjna, logistyczna i handlowa o istotnej z punktu widzenia Krakowa wartości dziesiątek i setek milionów zł z podatków odprowadzanych co rok do budżetu centralnego i miejskiego – dodaje Tytuła.

Do kogo biznes ma bliżej przed wyborami?

Pytamy o rozmowy przedsiębiorców z Płaszowa z obojgiem kandydatów na prezydenta przed II turą wyborów. Tytuła przyznaje, że Łukasz Gibała odpowiedział na pytania Klastra i podpisał porozumienie z głównym organizatorem referendum Janem Hoffmanem, w którym jeden z jego punktów zakłada "zachowanie przemysłowego charakteru Płaszowa i Rybitw". – Może nie jest to doprecyzowany konkret, ale ważna deklaracja złożona publicznie, uwzględniająca rolę przedsiębiorców, pracowników i mieszkańców – zaznacza.

– Z panią senator Moniką Piątkowską spotkaliśmy się w lipcu, padła deklaracja ustna, że podejście poprzedniego prezydenta Miszalskiego było błędne, że miasto nie powinno tak kreować polityki przestrzennej, jak przewidywało to w tzw. masterplanie, doprowadzając do możliwej agregacji konfliktów przedsiębiorców i mieszkańców. Czekaliśmy na coś więcej – nie ukrywa Remigiusz Tytuła.

Jak podkreśla, miasto popełniło ws. Rybitw ten sam błąd dwa razy, zarówno przy prezydencie Majchrowskim, jak i potem przy Miszalskim z tzw. masterplanem. – Przygotowało projekt nieuwzględniający roli i głosu przedsiębiorców. Na początek, przy tzw. Nowym Mieście pominęło zupełnie istnienie firm na tym obszarze, a późniejszy masterplan – choć uwzględniał tamtejszą działalność – nie był wiele lepszy. Doprowadziłby bowiem do bezpośredniego sąsiedztwa bloków mieszkalnych (200–300 metrów), firm z uciążliwą działalnością, a nawet innych podmiotów, które, działając na dużą skalę w trybie 24/7, są nie do pogodzenia z bezpośrednim sąsiedztwem dużych skupisk mieszkańców. I to wzbudziło nasz protest – przypomina szef Klastra Rybitwy.

Kraków nie powtórzy już tego manewru?

I podkreśla, że ktokolwiek zostanie prezydentem, powrotu do poprzednich wizji dla Płaszowa i Rybitw raczej nie będzie. Podkreśla, że każdy kolejny włodarz nie powinien pomijać roli biznesu w krwiobiegu miasta.

– Chcemy być częścią procesu rozwijania tego obszaru, a nie tylko adresatem, który jest informowany na samym końcu i to po kluczowych dla projektu ustaleniach. Naszym celem nie jest walka z magistratem, a wspólne wypracowanie koncepcji, która przetnie niepewność. Niepewność, którą mamy od dwóch dekad, paraliżuje rozwój firm, ale też jest argumentem dla miasta do opóźniania niezbędnych tu inwestycji, które będą z korzyścią dla wszystkich i mieszkańców Złocienia czy Bieżanowa, ale też pracowników i przedsiębiorców ze strefy przemysłowej – podsumowuje Remigiusz Tytuła.

Gibała i Piątkowska o przyszłości Rybitw oraz Płaszowa

Zapytaliśmy sztaby wyborcze Łukasza Gibały i Moniki Piątkowskiej o wizję dla Rybitw i Płaszowa. Do momentu publikacji otrzymaliśmy odpowiedź od przedstawicielki popieranej przez KO. W przypadku sztabu Gibały, mimo kilku prób kontaktu i zapewnień, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Powołujemy się na te, których udzielił we wrześniu Klastrowi Rybitwy.

Monika Piątkowska podkreśliła, że dyskusja o przyszłości Płaszowa i Rybitw nie dotyczy wyłącznie terenów objętych "masterplanem" ani wyłącznie przedsiębiorców prowadzących tutaj działalność. "Granica pomiędzy mieszkańcem a przedsiębiorcą czy pracownikiem nie jest tutaj oczywista. Wielu mieszkańców okolicznych osiedli pracuje w firmach funkcjonujących na Płaszowie i Rybitwach. To właśnie ich praca współtworzy wartość tych przedsiębiorstw i lokalnej gospodarki. Jednocześnie ci sami ludzie, wracając po pracy do swoich domów, oczekują normalnych warunków do życia – dobrej komunikacji, terenów zielonych, szkół, przedszkoli, usług, przestrzeni rekreacyjnych i bezpiecznego, dobrze zaplanowanego otoczenia. Przyszłość Płaszowa i Rybitw trzeba postrzegać szerzej. Nie jako konflikt pomiędzy" mieszkańcami "a" biznesem" – mówi money.pl senator Piątkowska.

Piątkowska nie przesądza, jak ma wyglądać docelowo masterplan "Płaszów–Rybitwy. Nowoczesna Zielona Dzielnica", wokół którego doszło do protestów. Zaznacza, że jest to dokument o charakterze koncepcyjnym i kierunkowym. – Kluczowe znaczenie ma w tej chwili fakt, że Kraków opracowuje Plan Ogólny Miasta. To właśnie ten dokument, po jego uchwaleniu przez Radę Miasta Krakowa, określi podstawowe ramy przyszłej polityki przestrzennej miasta – wyjaśnia kandydatka na prezydenta Krakowa z poparciem KO.

Płaszów i Rybitwy powinny nadal być miejscem prowadzenia działalności gospodarczej i tworzenia miejsc pracy, ale jednocześnie mogą stopniowo zyskiwać nowe funkcje mieszkaniowe, usługowe, społeczne i rekreacyjne. masterplan wskazuje również na potrzebę zachowania działalności usługowej i produkcyjnej, przy jednoczesnym ograniczaniu najbardziej uciążliwych funkcji – komentuje dla money.pl senator Monika Piątkowska.

– Musimy przy tym pamiętać o mieszkańcach istniejących już osiedli. Nie możemy planować przyszłości tego obszaru wyłącznie z perspektywy tego, co może powstać na terenach inwestycyjnych. Trzeba również odpowiedzieć na pytanie, co zyskają mieszkańcy Złocienia, Płaszowa, Rybitw, Przewozu i Bieżanowa – dodaje.

Pytamy, czy jako prezydent Krakowa będzie kontynuowała wizję Aleksandra Miszalskiego. Piątkowska nie odpowiada wprost. – Zamiast stawiać pytanie, czy przyjąć albo odrzucić masterplan, proponowałabym podejście bardziej konstruktywne: wykorzystać jego dorobek, zachować to, co odpowiada potrzebom miasta i mieszkańców, a jednocześnie w dalszych pracach planistycznych dopracować te rozwiązania, które wymagają dodatkowej analizy lub kompromisu. (...) Nie chodzi więc o wybór pomiędzy "terenem dla biznesu" a "terenem dla mieszkańców". Chodzi o stworzenie takiej struktury miasta, w której praca, mieszkanie, usługi, transport, zieleń i przestrzeń publiczna wzajemnie się uzupełniają – dodaje.

Z odpowiedzi Łukasza Gibały dla Klastra Rybitwy, której udzielił we wrześniu, wynika, że nie chce przekształcenia Rybitw i Płaszowa przede wszystkim w nowe osiedla mieszkaniowe. Deklaruje zachowanie zwartego obszaru o funkcji gospodarczej i ochronę działających tam przedsiębiorstw.

Rybitwy i Płaszów pełnią szczególną rolę w zakresie gospodarczym i należy chronić funkcję, którą spełniają. Pamiętajmy również, że poprzednia władza wydała jednak pozwolenia na budowę bloków na tym terenie. Niezależnie od mojej krytycznej oceny tych działań, nowy prezydent Krakowa musi zadbać o standard życia tych mieszkańców – odpowiedział Klastrowi Gibała.

Podkreślił też, że współpraca na linii biznes-ratusz "powinna mieć stały charakter", a nie formułę pojedynczych spotkań. – Trzeba rozmawiać i wspólnie działać. Taki zespół powinien być nawet szerszy i dotyczyć przedsiębiorców z całego miasta – podkreślił Gibała.

* Klaster Rybitwy reprezentuje kilkadziesiąt dużych firm mieszczących się w Krakowie, które generują rocznie ponad 9 mld zł przychodów ze sprzedaży i około 700 mln zł zysków do opodatkowania. A to nie wszystko dla rejonu Płaszowa i Rybitw – do tego dochodzi działalność tzw. integratorów biznesu oraz inne jej rodzaje, które nie wymagają składania sprawozdań finansowych do KRS.

Wybrane dla Ciebie