Trump zmienił zdanie. Nie będzie części sankcji na Rosję

Donald Trump ogłosił, że uchyla stosowanie niektórych sankcji i ceł wobec Rosji wynikających z tzw. ustawy Lindseya Grahama. Prezydent USA podpisał dokument we wrześniu, ale teraz zmienił zdanie. Według republikanina tego wymaga interes narodowy USA.

Władimir Putin spotkał się z Donaldem Trumpem na AlasceWładimir Putin spotkał się z Donaldem Trumpem na Alasce
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor
Piotr Bera

O decyzji Trump poinformował w rozporządzeniu wykonawczym opublikowanym w piątek wieczorem na stronie internetowej Białego Domu.

Ustawa nazwana imieniem zmarłego senatora Lindseya Grahama skodyfikowała istniejące dotychczas sankcje przeciwko Rosji i zachęcała prezydenta do nałożenia kolejnych m.in. na "flotę cieni". Przede wszystkim dała mu nowe uprawnienia do nakładania ceł w wysokości do 100 proc. na państwa z pierwszej piątki największych importerów rosyjskiej ropy, gazu oraz te, które najbardziej umożliwiają jej omijanie restrykcji naftowych. Cła miały zostać podwyższone do 18 października.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Trump ogłosił jednak, że uchyla stosowanie ceł, które miałyby dotknąć importerów rosyjskiej ropy, oraz ceł na towary importowane z Rosji do USA, w tym ropę, gaz i produkty naftowe (które miały zostać podwyższone do poziomu 500 proc.).

Trump przekazał, że przedłożył w Kongresie oświadczenie, w którym stwierdził, że wydanie takiego zwolnienia w obecnym czasie leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych.

Trump podaje rękę Putinowi

9 października Trump zdradził, że doszedł do porozumienia z rosyjskim dyktatorem Władimirem Putinem w sprawie importu do Stanów Zjednoczonych i innych krajów łącznie 4,8 mln ton rosyjskiego oleju napędowego. Oznacza to zawieszenie sankcji na rosyjskie paliwo do kwietnia 2027 r. Decyzja prezydenta USA wywołała krytykę zarówno wśród Demokratów, jak i części Republikanów.

Jak pisaliśmy w money.pl, umowa Trumpa z Putinem może dać Kremlowi ok. 2–2,5 mld dol. miesięcznie.

– Ten wolumen nic nie zmieni. 300 tys. ton, 500 tys. ton w najbliższych tygodniach, w żaden sposób nie wpłynie stabilizująco na rynek czy to w USA, czy na jakikolwiek inny. Niedobór diesla jest na poziomie 1 mln baryłek dziennie. Rosyjskie dostawy będą tu zaledwie kroplą w morzu – ocenił w rozmowie z money.pl dr Szymon Kardaś z Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych.

W opinii dr Kardasa Putinowi nie chodzi jednak o dolary. – Rosjanie nie robią tego dla zysku. Wcale nie chodzi o dolary. Widzą w tym interes polityczny. Ale jak się da na tym zarobić... to tylko lepiej – podsumował.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie