Trump podjął decyzję. Rosjanie zadowoleni. "Historyczny moment"

Donald Trump ogłosił, że zawiesza część sankcji na Rosję. Zdaniem Kremla to droga do otwarcia współpracy gospodarczej. Kiriłł Dmitriew, który jest prawą ręką Władimira Putina, ocenił, że jest to "historyczny moment". Rosyjska propaganda już korzysta z decyzji Amerykanów.

Kiriłł Dmitriew cieszy się z prorosyjskich decyzji Donalda TrumpaKiriłł Dmitriew cieszy się z prorosyjskich decyzji Donalda Trumpa
Źródło zdjęć: © Anadolu via Getty Images, Bloomberg via Getty Images, UPI | Annabelle Gordon, Sefa Karacan
Piotr Bera

Trump ogłosił, że uchyla stosowanie niektórych sankcji i ceł wobec Rosji wynikających z tzw. ustawy Lindseya Grahama. Prezydent USA podpisał dokument we wrześniu, ale teraz zmienił zdanie. Według republikanina tego wymaga interes narodowy USA.

Amerykański prezydent dzięki tej ustawie może nałożyć cła w wysokości do 100 proc. na największych odbiorców rosyjskiej ropy i gazu, w tym Chiny i Indie, ale i Węgry oraz Słowację. Ponadto dzięki sankcjom Waszyngton mógł uderzyć w rosyjską flotę cieni. Administracja Donalda Trumpa wybrała jednak inną drogę. Od miesięcy trwa zbliżenie Waszyngtonu z Moskwą. Jared Kushner, zięć Trumpa, rozmawiał z Rosjanami o "licznych kontraktach z Rosją" – donosił "The New Yorker".


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Zniesienie sankcji ocenił Dmitriew, szef Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RFPI) i jeden z rosyjskich negocjatorów "planu pokojowego" dla Ukrainy, który Moskwa ustala z Waszyngtonem.

Zawieszenie ustawy Grahama przez administrację Trumpa to ważny i prawdziwie historyczny moment. Zamiast sankcji i konfrontacji potrzebujemy dialogu, obustronnie korzystnej współpracy i wspólnej odpowiedzialności za globalną stabilność – napisał Dmitriew na Telegramie, którego cytuje propagandowa "Komsomolskaja Prawda".

Urodzony w Kijowie Dmitriew ocenił, że ustawa Grahama stanowiłaby poważną przeszkodę w relacjach gospodarczych Rosji i USA. Według niego regulacje mogłyby zaszkodzić nie tylko rynkom obu państw, lecz także gospodarce światowej. Partnerstwo ekonomiczne ma leżeć w interesie obu krajów.

Zełenski "zdradzony".

- Nie możemy być słabi, bo inaczej nie przetrwamy – nie sprzedajemy naszego kraju. Dla nas to nie jest kwestia interesów, to po prostu nasze życie, a to jest nasz kraj – to nasze ciało, nasz dom, nasze dzieci i to jest dla nas bardzo ważne. Dlatego boli nas, gdy prezydent Trump opowiada się po jednej stronie, a nie po naszej. Nie mamy nic przeciwko, jeśli zajmuje neutralne stanowisko, ale jeśli już jest pośrodku, to musi pozostać pośrodku, a nie po złej stronie – mówił Zełenski w programie "Piers Morgan Uncensored".

Źródło:

Wybrane dla Ciebie