Kolejka przed lombardem. "Pandemia pomogła rozkręcić nasz biznes"

Problemy finansowe dają się we znaki Polakom. Ci, którzy nie odłożyli na czarną godzinę, często pożyczają od rodziny lub przyjaciół, a jeśli i tu "linia kredytowa" się wyczerpie, idą do lombardu. - Mam tu jednego pana, który pracuje w gastronomii i opowiada, że przez pandemię ma mniej pieniędzy. Dzisiaj był znowu - słyszymy w jednym z punktów.

Polacy coraz częściej zgłaszają się po pieniądze do lombardu.Polacy coraz częściej zgłaszają się po pieniądze do lombardu.
Źródło zdjęć: © PAP | Tytus Żmijewski
Marcin Łukasik

Niedługo minie rok od momentu, gdy do Polski dotarła pandemia COVID-19, a rząd zaczął wprowadzać pierwsze obostrzenia. Skutki tego przewlekłego kryzysu wielu Polaków obserwuje w swoich portfelach.

- Powiem panu, że pandemia pomogła rozkręcić nasz biznes – przyznaje pracownica lombardu, znajdującego się w centrum Warszawy. Kobieta prosi, aby nie podawać jej imienia i dokładnej lokalizacji. Jak tłumaczy, punkt został otwarty pod koniec 2019 roku i z początku nie przynosił zbyt dużych przychodów. Wszystko zaczęło się zmieniać w pierwszych miesiącach 2020 roku.

- Gdy wybuchła pandemia w pewnym momencie zaczęło być coraz więcej ludzi. Teraz w ciągu dnia przychodzi kilkunastu klientów. Wczoraj podpisałam 16 umów – dodaje nasza rozmówczyni.

Przedsiębiorcy wznawiają działalność. Kościński: pandemia to wojna, wszyscy musimy ponieść koszty

Z czym ludzie przychodzą? Głównie z elektroniką. Dominują telefony komórkowe (stanowią nawet jedną trzecią wszystkich przedmiotów), laptopy, telewizory. Jest również biżuteria, np. złote łańcuszki. Jak słyszymy, pojawiają się też ludzie, którzy przychodzą z dekoderami czy żelazkami.

- W kwietniu i w maju ubiegłego roku wiele osób mówiło, że przyszło do nas, bo straciło pracę lub mniej zarabia. Teraz rzadziej się coś takiego słyszy. Mam jednego pana, który pracuje w gastronomii i opowiadał, że przez pandemię ma mniej pieniędzy. Dzisiaj był znowu. Przyszła też do mnie pewna urzędniczka, która skarżyła się, że nie dostała premii w grudniu – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

- 80 proc. osób to klienci, którzy już byli wcześniej. Przychodzą pod koniec miesiąca, gdy kończą się pieniądze i zastawiają towar. Potem zjawiają się po 10-tym, gdy już dostaną pensje i odbierają. Pod koniec miesiąca znowu to samo. I tak w koło Macieju. W branży nazywamy to "rolowaniem". Rzadziej zdarzają się ludzie, którzy mówią wprost, że chcą sprzedać towar – dodaje.

Skontaktowaliśmy się jeszcze z kilkoma innymi punktami. W Aleksandrowie Łódzkim poproszono nas o kontakt później, tłumacząc, że jest spora kolejka osób do obsłużenia. W Białymstoku w kilku lombardach odmówiono nam komentarza, w innym także usłyszeliśmy, że właściciel nie ma czasu i prosi o telefon później. Na rozmowę zgodził się kierownik jednego z punktów w Elblągu.

- Wie pan, u mnie to z kolei jest odwrotnie. Wydawać by się mogło, że jest kryzys i ludzie będą się zadłużać, ale ja mam spadek obrotów o 15-20 proc. Być może ludzie nie chcą nic zastawiać, bo wiedzą, że nie będą mieli z czego oddać. Obserwuję też, że przestali się pojawiać stali klienci, np. różni drobni przedsiębiorcy, którym czasem na coś zabrakło, brali pieniądze i po trzech dniach odbierali zastawiony towar. Możliwe, że już zamknęli firmy przez kryzys – tłumaczy mężczyzna.

Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że coraz więcej konsumentów ma problemy z regulowaniem swoich zobowiązań finansowych. Na koniec zeszłego roku zaległości Polaków wyniosły ponad 48 mld zł. To o prawie 2,4 mld zł więcej niż w 2019 roku. Jak wiele z tych osób skorzystało z oferty lombardu? Takich danych nie ma. Ciężko też oszacować o ile zwiększył się odsetek osób odwiedzających takie placówki np. w porównaniu z czasem sprzed pandemii.

Lombard jest de facto instytucją finansową, która nie podlega żadnym kontrolom. Aby prowadzić działalność, nie trzeba mieć koncesji, wystarczy zarejestrować działalność gospodarczą. Pierwsze takie placówki funkcjonowały już w czasach Imperium Rzymskiego. Polska nazwa pochodzi od regionu we Włoszech – Lombardii, skąd pochodziła społeczność bankierów prowadzących tego typu interesy.

Fakt, że konsument korzysta z usługi lombardu może świadczyć o tym, że wykorzystał już inne bezpieczniejsze metody, chociażby pomoc rodziny czy renegocjowanie pożyczki w banku. Pracownik lombardu nie zadaje zbyt wielu pytań w odróżnieniu od pracownika banku. Wystarczy przyjść, spisać umowę, zastawić przedmiot i po chwili wyjść z gotówką.

Do niedawna Polacy mogli też swobodnie realizować swoje potrzeby finansowe w firmach pożyczkowych. Chodzi o firmy działające w oparciu o ustawę o kredycie konsumenckim, których biznes opiera się na udzielaniu niedużych kwot pożyczek przy niewielu formalnościach. Część takich firm przelewa pieniądze po wypełnieniu wniosku w internecie.

- Z naszych szacunków wynika, że dzisiaj jedynie co 20-ty klient otrzymuje akceptację wniosku o pożyczkę – przed restrykcjami poziom akceptacji wynosił przeciętnie ok. 40 proc. Część osób, które spotykają się z odmową udzielenia bezpiecznego finansowania, poszukuje go w lombardach lub w szarej strefie. Niestety, ze szkodą dla siebie, gdyż bardzo często muszą zastawiać cenne przedmioty znacznie poniżej ich wartości. Obserwujemy też znaczny wzrost liczby ogłoszeń typu "pożyczka bez BIK". Stanowczo odradzamy korzystanie z nich – komentuje Łukasz Piechowiak, dyrektor działu analiz w Polskim Związku Instytucji Pożyczkowych.

W marcu ubiegłego roku rząd ograniczył działalność firm pożyczkowych, wprowadzając limity dotyczące udzielanych kwot. Miało to być tymczasowe rozwiązanie, trwające do marca tego roku. Posłowie postanowili jednak wydłużyć restrykcje do końca 2021 roku. Uczestnicy tego rynku ocenili, że zwiększy to tzw. szarą strefę.

By przekonać się czy firma jest bezpieczna, można sprawdzić, czy np. należy do Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych. W przypadku rejestru publicznego prowadzonego przez KNF (Rejestr instytucji pożyczkowych przy KNF) sprawdzić można, czy firma posiada status instytucji pożyczkowej.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Zygmunt Solorz spotkał się z Donaldem Trumpem. Są kulisy
Zygmunt Solorz spotkał się z Donaldem Trumpem. Są kulisy
Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. Iran zamyka szlak
Atak na tankowiec w cieśninie Ormuz. Iran zamyka szlak
USA dają czas serbskiemu gigantowi. Gazprom musi odejść
USA dają czas serbskiemu gigantowi. Gazprom musi odejść
Infrastruktura naftowa na celowniku. Ukraina: Rosja traci na tym 100 mln dol. dziennie
Infrastruktura naftowa na celowniku. Ukraina: Rosja traci na tym 100 mln dol. dziennie
Azja wraca do węgla. Blokada Ormuzu juz wywołała kryzys
Azja wraca do węgla. Blokada Ormuzu juz wywołała kryzys
Zondacrypto bez dostępu do potężnych pieniędzy. Polacy ucierpieli na "handlu wiatrem" [OPINIA]
Zondacrypto bez dostępu do potężnych pieniędzy. Polacy ucierpieli na "handlu wiatrem" [OPINIA]