Notowania ropy na światowych rynkach ponownie znalazły się pod presją. We wtorek baryłka WTI w dostawach na listopad kosztowała 88,76 dolara, czyli o 0,75 proc. mniej. Brent w kontraktach na listopad wyceniana była na 99,78 dolara, po spadku o 0,54 proc.
To kolejna sesja zniżek po poniedziałkowym spadku notowań o około 2 proc. Wcześniej ceny surowca rosły, jednak na rynek zaczęło trafiać więcej ropy z Zatoki Perskiej. Arabia Saudyjska dodatkowo obniżyła ceny swojego surowca dla klientów w Azji.
Mimo obecnych spadków ropa pozostaje znacznie droższa niż na początku roku. WTI podrożała od stycznia o 54,4 proc., a cena Brent wzrosła o 63,8 proc.
Więcej ropy przepływa przez Ormuz
Istotnym czynnikiem dla rynku pozostaje sytuacja w cieśninie Ormuz. Producenci zwiększają ilość ropy transportowanej tym szlakiem, a coraz więcej tankowców decyduje się na przeprawę mimo utrzymującego się zagrożenia atakami.
Kuwejt obecnie produkuje około 2 mln baryłek ropy dziennie. To około 75 proc. poziomu sprzed rozpoczęcia konfliktu na Bliskim Wschodzie, kiedy wydobycie wynosiło 2,6 mln baryłek dziennie. Na początku wojny produkcja spadła poniżej 1 mln baryłek dziennie, gdy Iran zablokował żeglugę przez Ormuz.
Kuweckie rafinerie działają, ale ograniczenia w transporcie przez cieśninę utrudniają dostawy produktów naftowych. Ich strategiczne zapasy są już na krytycznym poziomie. Szejk Nawaf Al-Sabah, dyrektor generalny Kuwait Petroleum Corp., podkreśla, że mimo zagrożenia kolejne statki wracają na ten szlak, ponieważ trudno znaleźć dla niego alternatywę.
— Wszystko, co ludzie robią – każdy rurociąg, który budują, każdy magazyn paliw – wszystko to i tak nie zastąpi kluczowego znaczenia cieśniny Ormuz dla handlu międzynarodowego — ocenił.
Irak również próbuje zwiększyć możliwości transportu ropy. Państwowa Iraqi Oil Tankers Co. zamierza wyczarterować co najmniej jeden dodatkowy tankowiec, a w planach jest przetarg na kolejne jednostki. Ministerstwo Ropy pracuje natomiast nad środkami na zakup własnych tankowców, co miałoby ułatwić eksport i zwiększyć dochody kraju.
Jemen może zatrzymać spadki cen
Na rynku pojawia się jednak czynnik, który może ograniczać dalsze obniżki cen surowca. Analitycy zwracają uwagę na zaostrzenie walk w Jemenie i ryzyko kolejnych ataków.
Wspierane przez Arabię Saudyjską siły rządowe Jemenu przejęły w poniedziałek kluczowe pozycje w rejonie cieśniny Bab al-Mandab. Dzień wcześniej jemeńskie władze poinformowały o rozpoczęciu ofensywy przeciwko rebeliantom Huti, wspieranym przez Iran.
Huti odpowiedzieli ostrzeżeniem skierowanym do linii lotniczych korzystających z saudyjskiej przestrzeni powietrznej. Rozwój sytuacji w Jemenie może więc stać się kolejnym czynnikiem wpływającym na notowania ropy, które po ostatnich spadkach pozostają bardzo wrażliwe na informacje dotyczące bezpieczeństwa kluczowych szlaków transportowych.