Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Donald Tusk uratował twarz. Dzięki Niemcom

Szkoda, że tak długo ukrywali tę supertechnologię - pisze Bartłomiej Dwornik.

Podziel się
Dodaj komentarz

W operze mydlanej pod tytułem _ Budowa autostrady A2 _ nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Zamiast _ Mission Impossible _ mamy - prawie - happy end. A że trochę prowizoryczny? Nic to. Prowizorka jest przecież najtrwalsza.

Obiecał minister Sławomir Nowak przejezdne autostrady, którymi nie będziemy mogli jeździć z pełną prędkością? Obiecał. I naprawdę mało brakowało, by słowa nie dotrzymał - miesiąc temu - trzymając się jego wojowniczego tonu - złożył wszak broń i wywiesił białą flagę. Nawet premier Donald Tusk musiał robić dobrą minę do złej gry zza szyby śmigłowca, którym nad autostradami latał - bo do jeżdżenia się nie nadawały.

Klątwa nad polskimi autostradami - a nad A2 zwłaszcza - była wszak międzynarodowa. Ba! Transkontynentalna! Wyzwaniu nie sprostali Chińczycy, a ich następcy - Dolnośląskie Surowce Skalne - nie zdążyli dokończyć pracy. Bo upadli. A jak na złość, w międzyczasie wszystko popękało.

I oto nagle, niczym superbohater z hollywoodzkiego wyciskacza łez, pojawia się nieoczekiwane wybawienie. Ona. Gruba Berta. Niemiecka superasfalciarka, która jakimś cudem potrafi ułożyć szeroką na 11 metrów drogę z asfaltu! Całe pięć metrów na minutę! Wystarczył jej tydzień, żeby uratować beznadziejną z pozoru sytuację.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/105/124009.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/komentarze/artykul/znow;skandal;wokol;euro;2012;co;to;za;eksperci,30,0,1094942.html) *Znów skandal wokół Euro 2012. Co to za eksperci? * Kto i dlaczego zdecydował się zeszmacić - pisze Bartłomiej Dwornik.

Nasi zachodni sąsiedzi musieli Bertę dobrze ukrywać przed światem, skoro nie wiedzieli o niej ani Chińczycy z Covec, ani polskie firmy budowlane, nie wspominając o Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Bo gdyby wiedzieli, mogliby przecież tę supertajną technologię ściągnąć kilka miesięcy temu. Zdążyłaby przez ten czas zjechać Polskę wzdłuż i wszerz. Wszędzie tam, gdzie obiecywał premier i ministrowie.

Niestety, mieliśmy Bertę tylko na kilka dni. To jej wystarczyło, żeby w ostatniej chwili ocalić twarz ministra Nowaka i premiera Tuska. Autostradę A2 co prawda mamy jak na razie tylko z nazwy, bo co to za autostrada z ograniczeniem do 70 na godzinę, ale dobre i to. Da się przejechać. Na koniec tylko jedna, mała prośba. Może dałoby się puścić Bertę do domu inną trasą? Na przykład wzdłuż budowy S8 do Wrocławia? Może jeszcze zdąży przed Euro?

O budowie autostrad czytaj w Money.pl
Nie tylko Narodowy i A2. Oto największe buble ostatnich lat Wartość kontraktów realizowanych za publiczne pieniądze to 161 mld zł. Dlaczego część z tych pieniędzy jest marnowana.
Klątwa nad A2: Są winni miliony. Bankructwo? Z budową nie poradził sobie chiński Covec. Wygląda na to, że polski wykonawca też ma poważny kłopot.

autor jest zastępcą redaktora naczelnego Money.pl

Tagi: budowa autostrady a2, dziś w money, wiadomości, felieton
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz