Notowania

wiadomości
26.02.2020 21:19

Koronawirus. Polacy wracają z Włoch i jadą prosto do szpitala. Dużo ryzykują

Liczba pacjentów na izbie przyjęć szpitala zakaźnego we Wrocławiu wzrosła dwukrotnie. Przyjeżdzają tam ludzie zupełnie zdrowi, ale wracający z Włoch. Takie dmuchanie na zimne jest bardzo niebezpieczne dla zdrowia ich i nas wszystkich.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
"Na izbie przyjęć pojawiają się ludzie, którzy nie mają żadnych objawów" - mówi rzeczniczka szpitala zakaźnego we Wrocławiu. (Fot: Magdalena Pasiewicz/ East News)

- Notujemy bardzo zdecydowany wzrost zgłoszeń pacjentów, którzy wracają z Włoch. Na zakaźnej izbie przyjęć pojawiają się ludzie, którzy nie mają żadnych objawów nawet drobnego przeziębienia - mówi Urszula Małecka, rzeczniczka Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu.

- Przychodzą do nas i proszą o przebadanie. Na izbie zakaźnej jest tłoczno jak nigdy, to niebezpieczne. Ponieważ przebywają wśród ludzi z wirusami i mogą zachorować na inne choroby - dodaje rzeczniczka.

Średnio na izbie zakaźnej pojawia się ok. 18 pacjentów w ciągu doby. We wtorek było ich 35. Tacy pacjenci, którzy pojawiają się na wszelki wypadek, mogą przyczynić się do wzrostu zachorowań na grypę, bo siedzą w tej samej poczekalni, co chorzy. Nie ma tu oddzielnej poczekalni dla osób zdrowych, bo nie ma dla niej uzasadnienia.

Obejrzyj także: Koronawirus, mycie rąk, instrukcja GIS

Gorączka

Według zaleceń Głównego Inspektora Sanitarnego, które są na stronie GIS i Ministerstwa Zdrowia, wracający z Włoch powinni kontrolować swoją temperaturę przez 14 dni. Dopiero osoby z gorączką i innymi objawami powinny zgłaszać się na konsultacje.

- Jedna wielka masakra. Chorzy na grypę czy z innymi zakażeniami wirusowymi, jak i bakteryjnymi: zapaleniem skóry, infekcjami jelitowymi, przebywają w jednej poczekalni z osobami zdrowymi, które przyjeżdżają z nart i zgłaszają się do nas zupełnie bezpodstawnie - mówi anonimowo jeden z pracowników szpitala zakaźnego im. J. Gromkowskiego.

 Pracodawca może pytać, gdzie pracownik był na feriach.
Koronawirus. Pracodawca może pytać, gdzie pracownik był na feriach

Nie chce mówić pod nazwiskiem, bo w obecnej sytuacji "lepiej uważać na to co i komu się mówi". Zwraca jednak uwagę na to, że są przecież konkretne wytyczne GIS.

- To jest w tym najgorsze. Nikt nie potrafi nad tym zapanować. Ci ludzie narażają się na zachorowanie np. na niebezpieczną grypę czy inne choroby. Potem od nich mogą zarazić się kolejne osoby - dodaje.

Kwarantanna?

- Osoby, które przebywały we Włoszech w rejonie zachorowań, w celu profilaktyki rozprzestrzeniania zakażenia powinny pozostać w domu i obserwować się przez okres około 2 tygodni. W razie wystąpienia objawów powinny zgłosić się na oddział chorób zakaźnych - mówi z kolei internista z Wrocławia, który też woli pozostać anonimowy.

Nasz rozmówca pracujący w szpitalu zakaźnym uważa ten pomysł za ciekawy, ale wątpi, by lekarze tylko na tej podstawie, byli skłonni wypisywać L4.

Pasażerowie z Włoch i Chin będą szczegółowo kontrolowani.
Koronawirus. Pasażerowie z Chin i Włoch będą mieć mierzoną temperaturę

- To mogłoby pomóc w opanowaniu paniki wśród wracających z Włoch, ale z drugiej strony, kto ma tym ludziom dać zwolnienie. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność za to przed ZUS - pyta retorycznie.

Ministerstwo zaleca

Pytamy o problem z tłumami na izbie przyjęć szpitala zakaźnego w Ministerstwie Zdrowia. Pytamy również o pomysł z pozostawieniem wracających z Włoch na dwa tygodnie w domu. Czy polskie władze mają takie plany?

W odpowiedzi dostaję link do komunikatu Ministerstwa Zdrowia dla powracających z Włoch. I numer na infolinię NFZ, gdzie dostanę wszelkie "informacje o przewidzianych procedurach medycznych w przypadku podejrzenia zakażenia koronawirusem".

A co zaleca GIS i MZ?

"Jeśli w ciągu ostatnich 14 dni byłeś w północnych Włoszech i zaobserwowałeś u siebie objawy, takie jak: gorączka, kaszel, duszność i problemy z oddychaniem, to bezzwłocznie powiadom telefonicznie stację sanitarno-epidemiologiczną lub zgłoś się bezpośrednio do oddziału zakaźnego lub oddziału obserwacyjno-zakaźnego, gdzie określony zostanie dalszy tryb postępowania medycznego".

Co ze szkołami?

A co jeśli nie mamy wyżej wymienionych objawów? "Przez 14 dni kontroluj swój stan zdrowia, czyli codziennie mierz temperaturę ciała oraz zwróć uwagę na występowanie objawów grypopodobnych (złe samopoczucie, bóle mięśniowe, kaszel). Jeżeli po 14 dniach samoobserwacji nie wystąpiły wyżej wymienione objawy, zakończ kontrolę".

Istotne jest także przestrzeganie zasad higieny, w tym: częste mycie rąk wodą z mydłem, a jeśli nie ma takiej możliwości, np. podczas podróży, ich dezynfekcja środkiem na bazie alkoholu.

GIS i MZ uważają, że obecnie nie ma uzasadnienia dla podejmowania nadmiernych działań, takich jak: kwarantanna dla osób powracających z regionów północnych Włoch, czy zamykanie szkół.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: wiadomości, gospodarka, koronawirus, zdrowie, służba zdrowia
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
27-02-2020

AsiaPaniusiu 35 pacjentów to dużo. Przygotoj się na setki dziennie. Wirus się zbliża, a POLSKA SŁUŻBA zdrowia jak zawsze nieprzygotowana.,w aptekach nie … Czytaj całość

27-02-2020

Polska"służba zdrowia" na nic nie jest przygotowana bo od conajmniej 30 lat znajduje się w stanie agonii.Koronawirus będzie dla niej jak gwóźdź do … Czytaj całość

27-02-2020

KaPaKażdy taki wycieczkowicz powinien w ramach własnego urlopu poddać się kwarantannie. Nikt na siłę ich nie ciągnął za granicę. Każdy wiedział na co się … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (362)