Koronawirus. Szwecja i Niemcy wciąż walczą z drugą falą. Angela Merkel ostrzega rodaków: to mogą być ostatnie święta

Kanclerz Angela Merkel w emocjonalnym wystąpieniu poprosiła Niemców, by w najbliższych dniach stosowali się do ograniczeń. W przeciwnym razie Niemcy czeka całkowity "lockdown". Sytuacja epidemiczna pogarsza się również w Szwecji. I zaczyna brakować miejsc w niektórych szpitalach.

Druga fala wirusa wciąż jest w EuropieDruga fala wirusa wciąż jest w Europie
Źródło zdjęć: © PAP | PAP, EPA
Mateusz Ratajczak

Szwecja, Węgry, Szwajcaria, Holandia i Portugalia - to w tej chwili te kraje Europy, które wciąż mają wysokie wskaźniki zakażeń. W Szwecji w ciągu ostatniego tygodnia każdy dzień przyniósł średnio po 56 zakażeń na każde 100 tys. mieszkańców. W Holandii było to 40.

Warto przyjrzeć się sytuacji w Szwecji. Dla wielu ten jeden kraj stanowił przez długi czas wzór postępowania z koronawirusem. I to głównie dlatego, że nie zdecydował się na żadne reakcje.

Dziś jednak Szwecja sama walczy z kolejną falą wirusa. I ma o wiele gorsze statystyki niż jej sąsiedzi. Od początku epidemii służby tego kraju wykryły 312 tys. zakażeń i potwierdziły 7,3 tys. zgonów z powodu COVID-19 i chorób współistniejących.

mBank webinar odc. 5: Świat inwestycyjny jest dla Ciebie otwarty

Sąsiadująca Finlandia i Norwegia (łącznie te kraje mają podobną populację, co Szwecja) mają odpowiednio 30 tys. i 40 tys. zakażeń. Liczna zgonów w żadnym nie przekroczyła 500. Dzienne statystyki trudno porównywać, gdyż Szwedzi ich nie podają zbyt regularnie.

O nowych zakażeniach informują ze sporym opóźnieniem, podając dane np. za trzy lub więcej dni. Nie ma jednak wątpliwości, że w ostatnim czasie biją swoje rekordy.

Jeszcze w październiku kolejne raporty tamtejszych władz mówiły o 1-2 tys. zakażeń każdego dnia. Z kolei 8 grudnia Szwecja poinformowała o blisko 18 tys. nowych infekcji wykrytych w ciągu czterech dni. Średnio zatem każdy dzień przynosi w tej chwili około 5 tys. infekcji. A wspomniana już ruchoma średnia z tygodnia wskazuje na 56 zakażeń na 100 tys. mieszkańców każdego dnia.

W Finlandii i Norwegii to pięć razy mniej.

Szwecja - w porównaniu do sporej części Europy - wciąż nie zdecydowała się na znaczne restrykcje. Dopiero od kilku dni uczniowie szkół średnich nie uczęszczają na zajęcia, a lekcje odbywają się w całości zdalnie.

Pod koniec listopada w Szwecji pojawiły się ograniczenia zgromadzeń (na niewielkiej przestrzeni może przebywać maksymalnie 8 osób).

Jedną z obowiązujących zasad jest zakaz serwowania alkoholu po godzinie 22 w restauracjach i knajpach. A warto wziąć pod uwagę fakt, że w Szwecji od lat dostęp do alkoholu jest utrudniony, bo jest sprzedawany wyłącznie w państwowych sklepach.

Największą różnicę stanowi jednak obowiązek zasłaniania ust i nosa. W Szwecji takiego w ogóle nie ma.

Nie jest jednak tak, że problemu nie ma. W Sztokholmie (i całym regionie wokół jednego z największych miast) zaczyna brakować miejsca dla chorych. Oddziały intensywnej terapii są zapełnione w niemal 100 proc. W połowie tygodnia władze miasta informowały o 95 proc. zajętych łóżek dla osób z COVID-19. Przepełnione są też zwykłe oddziały szpitalne. W efekcie rząd Szwecji zdecydował się na przesunięcia personelu medycznego.

- Obcy, którego zakazisz, może bardzo zachorować. Przyjaciel, którego zakażesz, może wymagać pomocy. Dziadek, którego zakazisz, może umrzeć - mówił premier Szwecji Stefan Löfven w niedawnym orędziu do narodu. Podczas ostatnich konferencji prasowych prosił, by podczas świąt Bożego Narodzenia nie organizować dużych imprez rodzinnych.

W Europie jest jeszcze jeden kraj, który wyjątkowo mocno - i długo - zmaga się z kolejną falą wirusa. I są to Niemcy.

We Włoszech, Hiszpanii, Francji i Polsce widać spadki zakażeń w ostatnich dniach. W Niemczech jest zupełnie odwrotnie. Właśnie padł rekord niemal 30 tys. infekcji w ciągu zaledwie jednego dnia. W efekcie niemal wszystkie niemieckie dzienniki pytają o to, jak będzie wyglądał "lockdown", czyli zamknięcie gospodarki.

Kanclerz Angela Merkel musiała bronić w Bundestagu swoich decyzji. Mówiła, że z głębi serca jest jej przykro, że część miejsc - w tym i biznesów - musi być w tej chwili zamknięta. Jak jednak podkreśliła, kilkaset zgonów każdego dnia to zbyt duża ofiara i nie można w tej chwili luzować obostrzeń. Zwróciła się również bezpośrednio do Niemców.

Zauważyła, że zbyt dużo kontaktów społecznych dziś spowoduje dramat tysięcy rodzin na chwilę po świętach - gdy starsi rodzice i dziadkowie po prostu będą chorować. - To mogą być ostatnie święta z nimi - ostrzegała. I podkreśliła, że jeżeli Niemcy i niemiecki rząd tego nie upilnują, to poniosą porażkę.

Emocjonalne - jak na Angelę Merkel - wystąpienie zbiega się w czasie z dyskusją o kolejnych obostrzeniach.

I tak np. władze Berlina rozważają zamknięcie części sklepów jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Mały lockdown miasta mógłby potrwać aż do 10 stycznia. Decyzje zapadną we wtorek, w przyszłym tygodniu. A wszystko to przez przepełnione oddziały w berlińskich szpitalach. Tu również zaczyna brakować miejsc i personelu.

Berlin nie jest jedynym krajem związkowym, który rozważa mocniejsze restrykcje. Są też takie, które już je wprowadzają.

Jak zauważa Deutsche Welle, takie pojawią też w Saksonii. Od najbliższego poniedziałku będą tam zamknięte szkoły, przedszkola i część sklepów. W Bawarii niektóre miejscowości wprowadzają zakaz wychodzenia z domu (gdy służby wykryją tam większe ogniska wirusa). Na sobotę i niedzielę zaplanowane są rozmowy kanclerz z premierami poszczególnych krajów związkowych. Tematem będą oczywiście nowe restrykcje i wspólne ich egzekwowanie.

Wybrane dla Ciebie
Polski przemysł pozytywnie zaskoczył. To zła wiadomość dla kredytobiorców
Polski przemysł pozytywnie zaskoczył. To zła wiadomość dla kredytobiorców
Niemiecki gigant chce zainwestować w Polsce. W grze miliardy złotych
Niemiecki gigant chce zainwestować w Polsce. W grze miliardy złotych
Dolar znów szuka dna. Nie minęła nawet doba od słów Trumpa
Dolar znów szuka dna. Nie minęła nawet doba od słów Trumpa
Obowiązkowa wymiana opon na zimowe? "Od lat apelujemy"
Obowiązkowa wymiana opon na zimowe? "Od lat apelujemy"
Macron założył okulary. Akcje producenta wystrzeliły. Miliony dolarów w górę
Macron założył okulary. Akcje producenta wystrzeliły. Miliony dolarów w górę
Europa znalazła narzędzie nacisku na USA. "Jeśli to zrobią, będzie duży odwet"
Europa znalazła narzędzie nacisku na USA. "Jeśli to zrobią, będzie duży odwet"
Polska firma farmaceutyczna przejmuje zakład produkcyjny w Hiszpanii
Polska firma farmaceutyczna przejmuje zakład produkcyjny w Hiszpanii
Santander Bank Polska zmienia nazwę. Jest decyzja
Santander Bank Polska zmienia nazwę. Jest decyzja
GPW odrabia straty. Orlen i banki liderami wzrostów po deklaracji Trumpa Davos
GPW odrabia straty. Orlen i banki liderami wzrostów po deklaracji Trumpa Davos
LOT odbiera kolejne trzy Boeingi 737 MAX 8. Samoloty lecą z fabryki do Warszawy
LOT odbiera kolejne trzy Boeingi 737 MAX 8. Samoloty lecą z fabryki do Warszawy
Bogactwo ukryte pod lodem. Surowce głównie na papierze
Bogactwo ukryte pod lodem. Surowce głównie na papierze
Został tylko miesiąc. Przedsiębiorcy muszą podjąć ważną decyzję
Został tylko miesiąc. Przedsiębiorcy muszą podjąć ważną decyzję