Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
gospodarka
19.06.2020 10:58

Koronawirus zmobilizował przedsiębiorców. Do zarabiania i... kombinowania

Przeciąganie płatności, przesuwanie faktur, usługi widmo w dokumentach. Wymagania dotyczące świadczenia postojowego zachęciły część przedsiębiorców do kombinowania. Wystarczyła odrobina kreatywności, by zgarnęli dodatkowe 6 tysięcy złotych.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Jadwiga Emilewicz wie, że wraz z tarczą pojawili się "pasażerowie na gapę". Wielu nie uda się złapać

Aktualizacja 10:57, 19 czerwca:

- Płatność? To może poczekać. Rozliczmy się w przyszłym miesiącu, bo jeszcze za ten chce skorzystać z tarczy - mówi architekt do klienta. To autentyczna, ustna prośba zleceniobiorcy dla zleceniodawcy. Usługę już co prawda wykonał, ale przyjmowanie pieniędzy nie jest mu na rękę.

Dlaczego? Bo na tym skorzysta. I nie tylko on. W trakcie epidemii takich kombinacji z płatnościami chętnych do naginania przepisów zawsze znajdzie się więcej. Skala? Nie do wykrycia. Nie do oszacowania.

"Przesuwanie" faktur, rachunków i płatności jest po to, by spełnić warunki dotyczące świadczenia postojowego i wsparcia kryzysowego państwa. Wystarczy by, przychód (z miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym jest składany wniosek o pomoc z "tarczy") był o co najmniej 15 proc. niższy od tego z miesięcy poprzedzających (o sprawie jako pierwszy informował dziennik "Rzeczpospolita").

Łatwo naciągnąć państwo na pomoc

Dla niektórych drobnych przedsiębiorców to kwestia jednej lub dwóch faktur. Można było jej nie wystawiać w momencie wykonania usługi (co nie jest zgodne z przepisami), można było przedłużyć termin płatności.

Wystarczyła więc odrobina kreatywnej księgowości, by firma - niemająca żadnych problemów finansowych i żadnego spadku przychodów - wykreowała je w sam raz na te miesiące, w którym mogła dostać rządowe wsparcie.

Zobacz także: Korzystny wskaźnik waloryzacji kapitału początkowego

Najłatwiej pokazać to na przykładzie wspomnianego architekta. W miesiącach przed epidemią wykonywał 5 zleceń, każde warte 2 tys. zł. Wystarczy, że z dokumentów zniknie jedno zlecenie, by spadek przychodów wyniósł 20 proc. I tak "na papierze" w trakcie trzech miesięcy epidemii wykona oficjalnie po 4 zlecenia, a w miesiącach po epidemii (gdy postojowe nie będzie już przysługiwać) - po 6 zleceń.

Efekt? Dodatkowe trzy miesiące wypłat postojowego po 2 tys. zł. A przecież środki za wykonane zlecenia i tak wpłyną. Tylko w późniejszym terminie.

Masowych kontroli nie będzie

O takich kombinacjach doskonale wiedzą Ministerstwo Rozwoju i ZUS. Minister Jadwiga Emilewicz w rozmowie z money.pl przyznała, że sygnały o kombinujących przedsiębiorcach do niej docierały. Mówiła o tym wprost w programie "Money. To się liczy".

Jak wskazywała, warunki do wypłacenia m.in. świadczenia postojowego dla przedsiębiorców były jasne: istotny był spadek przychodów. Mało tego, do wypłacenia środków wystarczyła deklaracja przedsiębiorcy, że ten spadek miał miejsce. I to głównie ta deklaracja będzie weryfikowana.

Jak zapowiada jednak Jadwiga Emilewicz, masowych kontroli wśród przedsiębiorców nie będzie.

Zresztą byłoby to niemal niemożliwe do przeprowadzenia, głównie ze względu na skalę przedsięwzięcia. Za sam kwiecień do ZUS-u trafiło blisko milion wniosków o wypłatę świadczenia. Tymczasem Zakład w ciągu roku przeprowadza około 60 tys. kontroli (z roku na rok liczba spada). By przeprowadzić dochodzenie w każdej firmie, która skorzystała z postojowego choćby przez jeden miesiąc, potrzebne byłoby 16 lat.

I na tym problemy z kontrolą się nie kończą. W trakcie epidemii przesunięcia płatności, mniejsza liczba zleceń lub po prostu obniżka dla kontrahentów będzie racjonalnym wyjaśnieniem. Kontrolerom będzie niezwykle trudno udowodnić, że to celowe działanie.

PFR wyłapuje naciągaczy

Może się również okazać, że wyłapywanie kombinatorów to szukanie igły w stogu siana. Udowadniają to statystyki Polskiego Funduszu Rozwoju, który też prowadzi sporą część działań w ramach tarczy antykryzysowej. PFR wypłacił w sumie 48 mld zł. 13 mld zł trafiło do mikroprzedsiębiorców, reszta do małych i średnich firm.

Jak przyznaje w rozmowie z money.pl Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, system wyłapał przedsiębiorców, którzy liczyli na "wyciągnięcie" nienależnych pieniędzy.

- W skali całego kraju mowa o kilkuset przypadkach firm, które próbowały wyłudzić nienależną pomoc. Skala tego zjawiska jest jednak mikroskopijna, bo z tarczy finansowej PFR skorzystało już ponad 250 tys. przedsiębiorstw i 2,5 mln pracowników - mówi Paweł Borys. I przekonuje, że po pierwsze systemy weryfikacyjne zadziałały, a po drugie - zadziałało po prostu zaufanie obu stron.

ZUS i skarbówka wezmą firmy pod lupę

Zwraca też na to uwagę prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska. Jak przekonuje, tuż po wdrożeniu przepisów antykryzysowych pojawiły się głosy, że umowy o dzieło (również objęte świadczeniem postojowym) posłużą właśnie do wyłudzania świadczeń.

Jak w tym wypadku miałby działać ten mechanizm? Wystarczyło na początku epidemii, gdy pojawiły się pierwsze założenia pomocy, wykreować kilka dodatkowych umów. W kolejnych miesiącach osoba utrzymująca się na umowie cywilnoprawnej miałaby wymagany spadek przychodów i jednocześnie prawo do świadczenia postojowego.

- Umowy cywilnoprawne miały być przedmiotem nadużyć, miały być zawierane tylko po to, by dostać świadczenie postojowe. A tego zupełnie nie obserwujemy. Z kilkuset tysięcy wypłaconych świadczeń postojowych zaledwie kilka tysięcy wniosków dotyczy właśnie umów o dzieło - zaznacza prezes ZUS.

Przyznaje, że oczywiście postępowania wyjaśniające trwają, jednak "nie nastąpił ten zapowiadany zalew". - To się nie wydarzyło - deklaruje Uścińska.

Przedstawiciele Krajowej Administracji Skarbowej deklarują jednak, że w najbliższych miesiącach poprawność wystawiania faktur oraz zgodność rozliczeń z przepisami z pewnością będzie pod okiem kontrolerów. I w tym wypadku warto jednak znać statystykę. Urzędy skarbowe zwykle kontrolują 20 tys. podmiotów. Przy tej skali wypłacanych świadczeń - przejrzenie wszystkich oznaczałoby 50 lat kontroli. A przecież życie gospodarcze toczy się dalej.

Już po publikacji na nasze pytania odpowiedziały służby prasowe Krajowej Administracji Skarbowej. Potwierdzają, że poprawność faktur jest i będzie kontrolowana. - Sprawdzając przychody podatników KAS m.in. ustala prawidłowość i terminowość wystawiania przez podatnika faktur i bada, czy dokumentują one faktyczny przebieg i zakres zdarzeń gospodarczych. W działaniach tych wykorzystywane są m.in. informacje i narzędzia informatyczne np. JPK, czy STIR, które pomagają w skutecznym ustaleniu prawdziwości deklarowanych przez podatników informacji - informuje.

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
19-06-2020

ZZZA wystarczy obniżyć podatki i ZUS do rozsądnego poziomu i nikomu nie będzie się opłaciło kombinować. Nadmierny fiskalizm uczy kombinacji. Prawo … Czytaj całość

19-06-2020

KasiaW firmie w której pracuję podstawa wynagrodzenia to 1800 zł reszta wypłaty to 3 rodzaje premii której teraz nie dostajemy zarządzający firmą na … Czytaj całość

19-06-2020

qwertyTo są dla Was kombinacje? 2 tys. zł dla prowadzącego działalność? A co z dużymi firmami, którym wypłacacie miliony, a oni zwalniają pracowników? To … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (805)