Miedź najdroższa w historii. Ceny przebiły 13 tysięcy dolarów
Notowania miedzi na światowych giełdach osiągnęły historyczne maksima, przekraczając barierę 13 tys. dolarów za tonę. Jak donosi Bloomberg, inwestorzy obawiają się skutków polityki celnej administracji Donalda Trumpa, co prowadzi do gwałtownego odpływu zapasów metalu do USA.
Początek 2026 roku przynosi bezprecedensowe zawirowania na rynku metali przemysłowych. Ceny miedzi kontynuują dynamiczny rajd, który we wtorek doprowadził do ustanowienia nowych, historycznych rekordów. Podczas sesji w Londynie kontrakty terminowe na ten surowiec z dostawą za trzy miesiące podrożały o 3,1 proc., osiągając poziom 13 387,50 dolarów za tonę. Jest to bezpośrednia kontynuacja trendu wzrostowego z poniedziałku, kiedy to rynek po raz pierwszy w historii sforsował psychologiczną barierę 13 tys. dolarów.
Sytuacja ta wywołuje duży niepokój wśród globalnych odbiorców surowca, ponieważ miedź jest powszechnie uznawana za barometr kondycji gospodarczej, ze względu na jej kluczowe znaczenie w budownictwie, energetyce oraz sektorze nowoczesnych technologii. Obecna fala zakupów nie wynika jednak wyłącznie z popytu przemysłowego, ale w dużej mierze z kalkulacji geopolitycznych i obaw o stabilność łańcuchów dostaw w obliczu zmieniającej się polityki handlowej Stanów Zjednoczonych.
Milioner szczerze do bólu. "Czułem się debilem"
Bariera 13 tysięcy dolarów pękła pod wpływem spekulacji
Analitycy rynkowi, na których powołuje się Bloomberg News, wskazują, że za tak gwałtownym skokiem cen stoi przede wszystkim zmiana sentymentu inwestorów, którzy zaczęli obstawiać scenariusz drastycznego zacieśnienia podaży. Rynek miedzi od dłuższego czasu zmagał się z niskimi stanami magazynowymi, jednak obecna sytuacja jest wyjątkowa ze względu na kierunek, w którym podąża fizyczny metal. Inwestorzy reagują na sygnały płynące z Waszyngtonu, sugerujące, że nowa administracja może zdecydować się na wprowadzenie restrykcyjnych ceł importowych.
Wprowadzenie opłat na rafinowany metal sprowadzany do Stanów Zjednoczonych mogłoby drastycznie zmienić strukturę handlu tym surowcem. Obawy, że administracja Donalda Trumpa nałoży cła na miedź, spowodowały masowe przekierowywanie dostępnych zapasów na rynek amerykański jeszcze przed wejściem w życie ewentualnych regulacji. W efekcie metal, który normalnie zasilałby giełdy w Europie czy Azji, jest obecnie gromadzony w magazynach na terenie USA, co tworzy sztuczny deficyt w pozostałych częściach świata.
Zjawisko to określane jest przez ekspertów jako "uwięzienie zapasów". Skupowanie surowca i lokowanie go w amerykańskich centrach logistycznych sprawia, że globalna płynność rynku miedzi drastycznie spada. Dla kontrahentów z Unii Europejskiej czy Chin oznacza to konieczność płacenia znacznie wyższych premii za fizyczną dostawę metalu, co w konsekwencji przekłada się na rekordowe wyceny na giełdzie LME w Londynie.
Widmo ceł i ucieczka zapasów do Stanów Zjednoczonych
Kwestia ceł stała się obecnie głównym motorem napędowym dla traderów surowcowych. Choć oficjalne decyzje o wysokości stawek celnych jeszcze nie zapadły, sam fakt dyskusji na ten temat w otoczeniu prezydenta elekta wystarczył, by wywołać rynkową panikę. Inwestorzy wolą zabezpieczyć zapasy na rynku amerykańskim już teraz, unikając ryzyka poniesienia dodatkowych kosztów w przyszłości. Bloomberg wskazuje, że mechanizm ten może doprowadzić do sytuacji, w której Stany Zjednoczone będą dysponować nadwyżką surowca, podczas gdy reszta świata będzie musiała radzić sobie z jego dotkliwym brakiem.
Taka dysproporcja w dostępności miedzi ma dalekosiężne skutki dla globalnej gospodarki. Wysokie ceny metalu uderzają przede wszystkim w projekty związane z transformacją energetyczną. Miedź jest niezbędna do produkcji turbin wiatrowych, paneli fotowoltaicznych oraz infrastruktury dla samochodów elektrycznych. Jeśli cena utrzyma się na poziomie powyżej 13 tys. dolarów za tonę, wiele inwestycji w odnawialne źródła energii może stać się nierentownych lub zostać opóźnionych.
Warto przypomnieć, że miedź od lat znajduje się w centrum uwagi jako surowiec strategiczny. Wcześniejsze prognozy wielu banków inwestycyjnych sugerowały, że deficyt tego metalu jest nieunikniony ze względu na brak nowych kopalń i rosnące zapotrzebowanie ze strony sektora AI oraz centrów danych. Jednak obecny impuls wzrostowy ma charakter głównie polityczno-regulacyjny, co czyni rynek wyjątkowo nieprzewidywalnym. Eksperci ostrzegają, że dopóki nie wyjaśni się ostateczny kształt polityki handlowej USA, zmienność na notowaniach miedzi pozostanie na bardzo wysokim poziomie, a kolejne rekordy cenowe są jedynie kwestią czasu.