"Nie jesteśmy już obserwatorem. Jesteśmy dostawcą". Polska technologia kosmiczna wchodzi na orbitę wielkich graczy
Jeszcze dekadę temu polska branża kosmiczna kojarzyła się głównie z akademickimi projektami i marzeniami o własnym satelicie. Dziś Polska ma konstelację na orbicie, buduje kolejną z myślą o ochronie własnych granic i negocjuje udział w największym europejskim projekcie łączności satelitarnej od czasów Galileo. O tym, jak do tego doszło i dokąd zmierzamy — rozmawiamy z prof. Grzegorzem Wrochną, dyrektorem ds. międzynarodowych w Creotech Instruments SA, jednej z najprężniej rozwijających się polskich firm sektora kosmicznego, który wziął udział w wydarzeniu Poland’s Bridge to Space odbywającego się w ramach II edycji East x West Forum 2026 we Wrocławiu.
IRIS² to projekt, który ma zapewnić Europie niezależną łączność satelitarną. Jaką rolę odgrywa w nim Creotech Instruments i czy polska technologia (np. platforma HyperSat) może stać się kręgosłupem tej "suwerennej chmury z nieba"?
Założenia pierwszej fazy IRIS² zostały już precyzyjnie określone w kontrakcie przyznanym przez Komisję Europejską, konsorcjum SpaceRISE. W inicjatywę są zaangażowani najwięksi operatorzy telekomunikacji satelitarnej w Europie: francuski Eutelsat, hiszpański Hispasata oraz luksemburski SES. Każda z firm odpowiada za inny element infrastruktury. SES ma dostarczyć satelity na średnią orbitę okołoziemską, Eutelsat na niską orbitę, natomiast Hispasat będzie odpowiadał za segment naziemny niezbędny do funkcjonowania całej konstelacji.
W obecnie realizowanej części projektu być może uda nam się wejść do łańcucha dostaw, ale zdecydowanie poważniej myślimy o kolejnej fazie przedsięwzięcia. Komisja Europejska poprosiła bowiem Europejską Agencję Kosmiczną o przygotowanie projektu rozwinięcia tej konstelacji oraz technologii, które mogłyby zostać w niej wykorzystane. ESA ogłosiła już nabór projektów, a Creotech Instruments zamierza złożyć własne oferty.
Elon Musk i Starlink zdominowali rynek, ale IRIS² stawia na bezpieczeństwo i odporność systemową. Czy z perspektywy Creotech Instruments, europejskie podejście do suwerenności danych w kosmosie jest szansą na przełamanie amerykańskiego monopolu?
Musimy pamiętać, że konstelacji Starlink i IRIS² nie można bezpośrednio porównywać, ponieważ mają różne założenia i służą innym celom. Starlink to konstelacja nastawiona na końcowych odbiorców. Każdy może kupić i zainstalować odbiornik w wybranym przez siebie miejscu. Konstelacja budowana przez SpaceX składa się z około 10 tysięcy aktywnych satelitów i stale rośnie.
IRIS² ma zupełnie inne cele. Projekt jest od początku rozwijany z myślą o cywilnych zastosowaniach administracji rządowej, oraz obszarach związanych z szeroko rozumianym bezpieczeństwem. Architektura systemu również jest inna. Europejskie satelity zostaną umieszczone na średniej i niskiej orbicie przekazując sygnał do ograniczonej liczby teleportów w poszczególnych krajach. Użytkownicy końcowi będą otrzymywać dane drogą naziemną. Tak więc różnice między konstelacjami są fundamentalne. Istotne jest, że IRIS² umożliwi krajom Unii Europejskiej niezależną i bezpieczną łączność. Dotychczas takie usługi zapewniały duże satelity geostacjonarne, które pokrywały konkretne miejsce lub region Ziemi. Pojedyncza jednostka była w stanie obsłużyć nawet całą Europę.
W dzisiejszych czasach system oparty na jednym satelicie może być łatwym celem ataków kinetycznych lub zakłóceń. Konstelacje zawierające więcej satelitów są z natury bezpieczniejsze. Szczególnie odporne okazują się systemy pochodzące od różnych dostawców. Podejście wydają się doceniać Komisja Europejska i Europejska Agencja Kosmiczna, co stwarza duże możliwości dla firm, takich jak Creotech Instruments.
Blok 2: Polskie konstelacje – od PIAST do Camili
Gratuluję obecności konstelacji PIAST na orbicie. To kamień milowy. Czego nauczyliśmy się jako państwo, dzięki tej misji i jak te doświadczenia procentują przy budowie Mikroglobu, którego start planowany jest jeszcze w tym roku?
Prezydent Kennedy, tłumacząc program Apollo, argumentował, że Stany Zjednoczone zdecydowały się polecieć na Księżyc "nie dlatego, że jest to łatwe, ale dlatego, że jest to trudne". Obserwując trwający program Artemis i próbę powrotu człowieka na Księżyc widzimy wyraźnie, że przed samym lądowaniem konieczne jest przeprowadzenie szeregu misji testowych. W 2022 roku odbył się lot z manekinami na pokładzie. W 2026 roku przeprowadzono lot astronautów wokół Księżyca. Wszyscy czekamy na test lądowników w ramach misji Artemis III. Wreszcie Artemis IV będzie pierwszym od ponad 50 lat lądowaniem astronautów na powierzchni Srebrnego Globu.
Podobnie jest z satelitami obserwacyjnymi. PIAST to konstelacja stosunkowo niewielkich satelitów, będąca jednocześnie testem technologii przed budową bardziej zaawansowanego systemu Mikroglob, który zostanie zrealizowany przez naszą spółkę. Satelity PIAST są już na orbicie. Fotografują to, co chcemy i tylko my wiemy co fotografują. To pierwsza demonstracja polskiej suwerenności w kosmosie. Jestem dumny, że Creotech Instruments odegrał ważną rolę w tym projekcie.
Misja Camila (2027) ma przynieść Polsce wysokorozdzielcze dane obrazowe. Czy to oznacza, że w 2027 roku Polska osiągnie pełną autonomię informacyjną? Będziemy widzieć wszystko, co dzieje się na naszych granicach, nie prosząc nikogo o dostęp do satelitów?
Jeszcze nie wszystko - budowa systemu zapewniającego potrzeby kraju wymaga czasu. Projekt konstelacji Camila, w którym Creotech Instruments jest liderem konsorcjum, zakłada rozmieszczenie na orbicie okołoziemskiej 4 satelitów, dostarczających bardzo cennych danych. Obserwacja całego terytorium Polski z dużą częstotliwością wymaga natomiast posiadania znacznie więcej jednostek. Jestem przekonany, że kiedy te satelity udowodnią swoją efektywność i jakość, będziemy mogli wyprodukować ich znacznie więcej, aby rzeczywiście zapewnić naszemu krajowi pełną autonomię informacyjną.
Jak Creotech radzi sobie z presją czasu? Skalowanie produkcji od pojedynczych satelitów do całych konstelacji to ogromne wyzwanie technologiczne i logistyczne.
Rzeczywiście jest to wyzwanie logistyczne, dlatego otworzyliśmy nową halę produkcyjną w Piasecznie, gdzie jesteśmy w stanie produkować nawet do 10 satelitów rocznie. Wąskim gardłem wciąż jest liczebność personelu. Zatrudniamy około 300 pracowników, a zespół stale rośnie. Z dużą uwagą obserwujemy sukcesy polskich uczelni i studentów. Mamy nadzieję, że ambitna i zdolna młodzież odnajdzie się w Creotech Instruments. Wszystkich czytających zachęcam do śledzenia naszych ofert pracy!
Czy Wrocław, z jego zapleczem naukowym i biznesowym, ma szansę stać się polskim "Houston" – miejscem, gdzie integrujemy dane satelitarne z potrzebami nowoczesnej administracji i wojska?
Wrocław ma znacznie ważniejszą rolę do odegrania niż zarządzające misjami Houston. Skupia bowiem wiele polskich firm sektora kosmicznego. Lokalny przemysł pracuje nad szerokim spektrum technologii: od instrumentów optycznych, przez systemy łączności, na astrobiologii kończąc. To pokazuje, że Wrocław jest wyraźnie obecny na kosmicznej mapie Polski. Często używam sformułowania "polskie okna na kosmos". Do tej grupy można zaliczyć Warszawę, Gdańsk, Rzeszów z Doliną Lotniczą, Poznań. Wrocław nazywam panoramicznym oknem na kosmos ze względu na obecność firm i słynnej Panoramy Racławickiej.
Kilka razy zadano mi pytanie, czy Wrocław może być miejscem, w którym zostanie ulokowane zapowiadane Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej, o którym tak dużo się mówi w Polsce. W mojej ocenie jest to zupełnie nieistotne. Jeżeli region nie posiada zaplecza naukowego i biznesowego w sektorze kosmicznym, nie skorzysta z obecności takiego centrum, nawet gdyby było ulokowane w danym mieście. Z kolei regiony takie jak Wrocław, które zaplecze mają, będą beneficjentami tej inicjatywy niezależnie od lokalizacji samego centrum. Dlatego ewentualna decyzja o jego umiejscowieniu w innym mieście nie zmieni faktu, że jest to również ogromna szansa dla Wrocławia.
Blok 4: Biznes i suwerenność
Pełni Pan funkcję Global Affairs Director w Creotech Instruments. Jak świat postrzega polski sektor kosmiczny w 2026 roku? Czy jesteśmy już uważani za "dostawcę rozwiązań", czy wciąż tylko za obserwatora?
W ostatnich latach postrzeganie polskiego sektora kosmicznego za granicą bardzo się zmieniło. Zwiększenie wysokości składki członkowskiej do Europejskiej Agencji Kosmicznej, najpierw w 2023 roku oraz pod koniec 2025, umieściło Polskę w czołówce ESA. Lot polskiego astronauty na Międzynarodową Stację Kosmiczną był przypieczętowaniem kosmicznej dojrzałości naszego kraju.
Creotech Instruments nie poprzestaje zatem na krajowych zamówieniach, takich jak PIAST, Mikroglob czy Camila. Sięgamy na rynek międzynarodowy. Przygotowujemy misje samodzielnie, we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną, partnerami krajowymi i zagranicznymi. Przykładem jest koncepcja konstelacji hybrydowej – połączenia ograniczonych zasobów satelitarnych państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej w potężną konstelację o dużych możliwościach. Razem możemy więcej i pracujemy, aby taka konstelacja powstała.
Chcemy kierować nasze oferty do innych krajów, które mają podobne potrzeby. Przykładowo, Polska nawiązała szeroką współpracę ze Szwecją w sektorze obronnym. W Creotech Instruments uważamy, że nasze rozwiązania mogłyby być tam szczególnie interesujące i znaleźć zastosowanie w rozwijanych programach. Myślimy jednak nie tylko o rynkach europejskich. Zbyt wcześnie mówić o konkretach, ale na pewno nie jesteśmy już tylko obserwatorem. Jesteśmy zaufanym dostawcą sprawdzonych rozwiązań.