Niemcy nie porzucają gazu. Wprowadzą nową opłatę
Jak podaje Deutsche Welle, rząd Niemiec zatwierdził projekt ustawy o przetargach na budowę nowych elektrowni gazowych. Mają one wzmocnić bezpieczeństwo dostaw energii w okresach słabej produkcji z OZE i być gotowe do 2031 r.
W Berlinie minister gospodarki Katherina Reiche (CDU) przekonywała, że system oparty na odnawialnych źródłach energii potrzebuje rezerwy mocy. - Odnawialne źródła energii potrzebują polisy na życie, a taką polisą jest gwarantowana moc - powiedziała.
Zgodnie z projektem, elektrownie gazowe mają wspierać bezpieczeństwo dostaw w ramach planowanego wycofywania węgla do 2038 r. Ich rola ma być rezerwowa, szczególnie w okresach niskiej generacji z wiatru i słońca.
Ustawa wiąże się też z finansowaniem inwestycji. Od 2031 r. odbiorcy prądu mają płacić nową opłatę, z której sfinansowane będą m.in. płatności dla zwycięskich oferentów. Reiche nie wskazała jeszcze, jaka będzie wysokość tej opłaty.
Jak sklepy grają cenami? "Nasze mózgi nie są kalkulatorami"
Przetargi na nowe moce mają ruszać etapami. Pierwszy przewidziano od lata 2026 r. i ma dotyczyć 11 GW nowej mocy dostępnej przez 15 lat. Resort gospodarki powołuje się na szacunki, według których od 2031 r. Niemcom grozi luka w dostawach, jeśli nie zapadną decyzje.
W projekcie zapisano też wymóg przyszłej zmiany paliwa: nowe elektrownie gazowe mają być przygotowane do przejścia na wodór i po 2045 r. działać całkowicie neutralnie pod względem emisji gazów cieplarnianych. Jednocześnie celem jest wzrost udziału OZE w Niemczech do 80 proc. do 2030 r., wobec ok. 53 proc. w I kwartale 2026 r.
Projekt przewiduje również "bonus południowy": do dwóch trzecich oferowanych "mocy długoterminowych" może trafić preferencyjnie na południe Niemiec, m.in. do Badenii-Wirtembergii i Bawarii.
Ustawa trafi teraz do debaty w Bundestagu, a potem ma zostać zatwierdzona przez Komisję Europejską; propozycję krytykuje m.in. Germanwatch, nazywając ją "przepustką dla elektrowni gazowych".
Źródło: Deutsche Welle