Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
nieruchomości
23.05.2020 11:16

Nieruchomości. Czy "1500+" dla najemcy to dobry pomysł?

Rząd niedawno zapowiedział bardzo duży wzrost dodatków mieszkaniowych w związku z epidemią koronawirusa. Warto dokładniej przyjrzeć się tej propozycji.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Pixabay)
Rząd niedawno zapowiedział bardzo duży wzrost dodatków mieszkaniowych w związku z epidemią koronawirusa.

Polska „mieszkaniówka” doczekała się już specjalnych przepisów, które są związane z epidemią koronawirusa. Jako przykład można wymienić automatyczne przedłużenie umów najmu (do 30 czerwca 2020 r.) oraz zakaz ich wypowiadania przed końcem bieżącego kwartału.

Niedawno Ministerstwo Rozwoju zapowiedziało kolejne działania antykryzysowe powiązane z rynkiem nieruchomości. Chodzi nie tylko o zwiększenie mieszkaniowego wsparcia dla TBS-ów oraz samorządów. Większe zainteresowanie wzbudziła obietnica podniesienia dodatków mieszkaniowych dla najemców poszkodowanych kryzysem.

Lokatorzy mieszkań mają otrzymać nawet 1500 zł miesięcznie przez pół roku. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili przyjrzeć się tej propozycji w szerszym kontekście, który uwzględnia również porównanie Polski z innymi krajami.

Wsparcie mieszkaniowe - więcej nie oznacza lepiej

Zwolennicy zwiększenia dodatków mieszkaniowych i podobnych świadczeń argumentują, że Polska wyróżnia się ich niskim poziomem. Dane OECD, które eksperci RynekPierwotny.pl zaprezentowali w poniższej tabeli, rzeczywiście potwierdzają ten wniosek.

(Rynekpierwotny.pl)

Wspomniana organizacja obliczyła, że w 2018 r. państwo polskie na dodatki mieszkaniowe wydało równowartość 0,04% PKB. Taki wynik oznacza 25. miejsce na 31 badanych państw. Niewielki koszt polskich dodatków mieszkaniowych wynika z faktu, że ich przeciętna wysokość nie jest duża (ok. 200 zł miesięcznie), a pomoc pobiera mniej więcej 250 000 gospodarstw domowych.

Wynik dotyczący Polski wydaje się bardzo niski na tle kosztu, jaki generują m.in. dodatki mieszkaniowe z Wielkiej Brytanii (1,06% PKB w 2018 r.) oraz Francji (0,72% PKB). Przykład tych dwóch krajów jest znaczący, bo pokazuje, że w przypadku pomocy mieszkaniowej „więcej nie musi oznaczać lepiej”.

Profesjonalna bankowość na miarę XXI wieku: profil zaufany

We Francji dodatki mieszkaniowe stały się sporym obciążeniem dla budżetu państwa i czynnikiem przyspieszającym wzrost czynszów. System dodatków mieszkaniowych z Wielkiej Brytanii również jest krytykowany. Przeciwnicy takiej pomocy wskazują na przykład, że poziom zatrudnienia wśród osób korzystających z dodatków okazał się aż o jedną trzecią mniejszy od krajowej średniej.

W Polsce nie ma zagrożenia masowymi eksmisjami

Polska raczej nieprędko zbliży się do takiego poziomu obciążenia budżetu dodatkami mieszkaniowymi, jaki jest typowy dla Wielkiej Brytanii lub Francji. Tym niemniej, zgodnie z rządowymi planami, zwiększone dodatki mieszkaniowe dla osób dotkniętych kryzysem gospodarczym miałyby pochłonąć około 420 mln zł w 2020 r.

Rodzi się pytanie, czy nie można by znaleźć innego zastosowania takiej kwoty. Wątpliwości wynikają z dwóch kwestii. Po pierwsze, przebieg kryzysu w Polsce może być łagodniejszy od wcześniejszych oczekiwań. Najnowsza prognoza Komisji Europejskiej zakłada wzrost bezrobocia do 7,5% w bieżącym roku i jego późniejszy spadek do 5,3% (pod koniec 2021 r.). Po drugie, obowiązujące przepisy i tak sprzyjają lokatorom.

W tym kontekście warto przypomnieć, że do końca czerwca 2020 r. obowiązuje zakaz wypowiadania umowy najmu pomimo zaległości czynszowych. Co więcej, ustawa o ochronie praw lokatorów w swoim obecnym brzmieniu daje możliwość wypowiedzenia umowy najmu dopiero po około pięciu miesiącach niepłacenia za mieszkanie.

Dodatkowo w kwietniu 2019 r. praktycznie wyeliminowano możliwość eksmisji lokatora do noclegowni lub schroniska dla bezdomnych.

*Nowe dodatki będą finansowane długiem państwa *

Prognozy dotyczące wzrostu bezrobocia mogą budzić mniejsze obawy niż analogiczne informacje związane z zadłużeniem sektora publicznego. W tym kontekście warto przypomnieć, że Komisja Europejska na bieżący rok przewiduje dla Polski jeden z największych deficytów budżetowych w całej wspólnocie (aż 9,5% PKB).

Co więcej, już pod koniec 2020 r. deficyt sektora publicznego ma wzrosnąć do 58,5%. W 2021 r. również utrzyma się on na poziomie zbliżonym do konstytucyjnego progu 60%.

Warto wspomnieć o tej kwestii, bo ewentualne podwyżki dodatków mieszkaniowych byłyby finansowane nowym długiem państwa (podobnie jak zapowiadane podwyżki zasiłków dla bezrobotnych).

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Tagi: nieruchomości, mieszkania, 1500+, gospodarka, budownictwo
Źródło:
rynekpierwotny.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
23-05-2020

AsdCzy te mądre głowy nie interesują się ekonomią? Wszelkie dodatki powodują wzrost cen na rynku mieszkaniowym. Z dodatków skorzysta tylko niewielka … Czytaj całość

23-05-2020

CzaczaczaZamiast zwiększyć kwotę wolną od podatku, zlikwidować podatek od emerytur i rent bo i tak głodówka to się wymyśla bzdurne programy i robi koło tego … Czytaj całość

23-05-2020

GośćPolska plusów a jak jesteś normalny to nic nie dostajesz

Rozwiń komentarze (240)