Nocna prohibicja nie wszędzie się udała. Im mniejsze miasto, tym większe rozczarowanie

W jednych miastach spadła liczba osób kierowanych do izby wytrzeźwień, w innych – rozrosła się szara strefa i alkohol leje się nadal. Nocna prohibicja nie wszędzie zniechęciła do picia nocą, więc samorządy są podzielone w ocenie jej zasadności – czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Okazuje się, że nocna prohibicja jedne problemy rozwiązała, inne - stworzyła
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Martyna Kośka

Tylko 7 proc. gmin zdecydowało się na wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Dla niektórych był to eksperyment, z którego się powoli wycofują.

Specjaliści zajmujący się uzależnieniami przekonują, że nocna prohibicja to skuteczne narzędzie w walce z alkoholizmem. Bo jeśli nie ma gdzie zrobić zakupów, to osoby uzależnione z tego rezygnują, co ma związek z tym, że alkohol kupują kompulsywnie i na bieżąco.

Niektóre gminy pozytywnie oceniają skutki wprowadzonego zakazu. Urząd miejski w Katowicach informuje, że po wprowadzeniu zakazu liczba wystawionych pouczeń za zakłócanie ciszy nocnej spadła o 54 proc, a o 1/3 zmniejszyła się liczba osób kierowanych do izby wytrzeźwień.

Obejrzyj: Alkohol w prezencie. Ekspert: cena nie rośnie z jakością

"DGP" wyjaśnia przy tym, że pozytywne doświadczenia mają duże miasta, podczas gdy mniejsze nie widzą poprawy sytuacji. Jako przykład przywołuje 20-tysięczny Lubań w woj. dolnośląskim, gdzie zakaz spowodował rozwój szarej strefy. Alkohol jest więc sprzedawany nadal, tyle że nielegalnie.

W Kartuzach eksperyment wyszedł tak niekorzystnie, że za jest zniesieniem opowiedziała się nawet dyrektor Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie