Podatek od prezentów ślubnych to absurd. Polacy pokazali, co o tym myślą

Prawie połowa ankietowanych nie wie, że od drogich prezentów nierzadko trzeba zapłacić podatek. A ci, którzy wiedzą, uważają przepisy za nieprzystające do rzeczywistości. I chcą, żeby tę daninę zlikwidować - wynika z przeprowadzonego dla nas badania na panelu Ariadna.

Miłość i podatki nie idą w parze, ale od prezentów ślubnych trzeba zapłacić fiskusowi dolę
Źródło zdjęć: © East News | ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
Martyna Kośka

Joanna przed kilkoma tygodniami wyszła za mąż. Wesele nadszarpnęło budżet nowożeńców, ale koperty od gości pozwolą im wyjść na niewielki plus.

I właśnie z powodu tych kopert Joanna ma duży dylemat. Od chrzestnej dostała ponad pięć tysięcy złotych. A jako że chrzestna nie jest żadną ciocią, tylko najlepszą przyjaciółką mamy, to przepisy podatkowe każą jej podzielić się dolą z państwem.

O co chodzi? O podatek od darowizn. Bo każdy prezent to darowizna, a te bardzo często podlegają opodatkowaniu (wszystko zależy od tego, kto daje ten prezent i ile jest on dokładnie wart - więcej o tym w kolejnych akapitach).

Obejrzyj: Podatek dochodowy w dół. Pytamy, czy Polskę na to stać

Gdy ślubne emocje opadną, Joanna powinna więc wydrukować odpowiednie formularze, wyspowiadać się z prezentu od chrzestnej i wysłać je do właściwego urzędu skarbowego.

Podatek od prezentu? Nie słyszałem

Choć konieczność zapłacenia podatku od wartościowych prezentów nie jest żadną nowością, bo ustawa obowiązuje od lat, to i tak jest to zaskoczenie dla wielu Polaków. Tak wynika z badania, które przeprowadziła Wirtualna Polska na panelu Ariadna.

Aż 45 proc. badanych w ogóle nie wie o istnieniu podatku od darowizn. 4 proc. uważa, że podatek należy zapłacić od każdej, ale to każdej, darowizny. Dobrze poinformowanych jest 29 proc. ankietowanych, którzy wybrali odpowiedź, że należy zapłacić podatek od darowizn dopiero przy spełnieniu pewnych warunków.

Obraz
© WP Ariadna | WP

Te warunki to wartość prezentu, relacja rodzinna między dającym go i obdarowanym, a także czas, jaki upłynął od wręczenia prezentu. Upraszczając: nie płacimy podatku, jeśli obdarowującym jest członek najbliższej rodziny (rodzice, dziadkowie, dzieci), a wartość darowizny nie przekracza 9 637 zł. Jeśli jest wyższa, należy darowiznę zgłosić do urzędu skarbowego.

Przy dalszym pokrewieństwie (np. dzieci rodzeństwa, rodzeństwo rodziców) wartość darowizny, od której trzeba zapłacić podatek, jest niższa i wynosi 7 276 zł. Natomiast jeśli obdarowany i obdarowujący nie są spokrewnieni, podatek trzeba zapłacić, gdy wartość prezentu przekracza 4 092 zł.

Czas też ma znaczenie, bo sumuje się wartość darowizn z poprzednich 5 lat. Jeśli więc chrzestna Joanny z naszego przykładu chętnie co jakiś czas kupuje jej drogie prezenty, to dziewczyna powinna pilnować, ile wynosi ich łączna wartość w ciągu ostatnich pięciu lat i po przekroczeniu progu 4 092 zł wyspowiadać się skarbówce.

Państwo pobiera dwa razy

"Pieniądze lub prezenty już były opodatkowane i państwo kolejny raz wyciąga po nie rękę", "Młodzi na starcie mają płacić. To nie jest uczciwe", "Nie rozumiem. Prezenty, czy to w formie rzeczowej, czy w gotówce, zostały zakupione za pieniądze już opodatkowane" – to komentarze, które znalazły się pod artykułem o podatku od prezentów ślubnych. Takie odpowiedzi nie dziwią – wszak nikt nie lubi płacić podatków.

Aż 82 proc. badanych życzyłoby sobie, by podatek od darowizn w postaci prezentów ślubnych czy komunijnych nie obowiązywał. I to niezależnie od wartości.

Tylko 10 proc. respondentów jest zdania, że podatek ten powinien jednak obowiązywać. W grupie, która opowiedziała się za jego zachowaniem, 4 proc. zdecydowanie nie popiera likwidacji podatku od darowizn w obecnym kształcie.

Obraz
© WP Ariadna | WP

Obowiązek bez wyjątku

Szczęście w nieszczęściu – ślubne czy komunijne prezenty od dalszej rodziny rzadko przekraczają wartość 4 czy 5 tys. zł, a te od najbliższej rodziny, jak już zostało wyjaśnione, wystarczy zwykle zgłosić skarbówce i nic płacić nie trzeba.

Nie zmienia to faktu, że czasem takie sytuacje się zdarzają. Poza tym niektórzy nowożeńcy (albo rodzice obdarowanych na komunię dzieci) są niekiedy wzywani do złożenia wyjaśnień w sprawie drogich prezentów. Poseł Artur Dunin z klubu PO-KO alarmował niedawno, że do jego biura zgłasza się coraz więcej obywateli, którzy mieli kontrolę skarbową po ślubie czy komunii.

Złożył więc do Ministerstwa Finansów interpelację, w której zapytał, czy podobne działania będą podejmowane też "w stosunku do przedstawicieli instytucji kościelnych i duchownych, czyli księży pobierających tzw. opłatę 'co łaska, nie mniej niż...' oraz organistów i kościelnych, którzy również otrzymują pieniądze przy organizowaniu różnych uroczystości".

W odpowiedzi wiceminister finansów Piotr Dziedzic przypomniał obowiązujące zasady, a więc napisał o kwocie wolnej od podatku i podkreślił, że prezenty urodzinowe, komunijne czy ślubne podlegają tym samym zasadom, co wszystkie inne darowizny. A co z opodatkowaniem tzw. opłaty co łaska?

"Obowiązki podatkowe instytucji i osób wskazanych w interpelacji zostały jednoznacznie uregulowane w prawie podatkowym, a organy podatkowe są obowiązane do badania ich przestrzegania" – uciął temat wiceminister.

Niekiedy urzędników ponosi fantazja

Niektórzy nowożeńcy dostają też od skarbówki pismo, w którym urzędnicy pytają o to, skąd młodzi mieli pieniądze na wesele, ile kosztował fotograf, ile jedzenie. Niekiedy fiskus tak bardzo interesuje się imprezą, że dopytuje nawet o listę gości.

Tak było na przykład w sprawie z Ostrowca Świętokrzyskiego. Naczelnik tamtejszego urzędu wyjaśnił, że celem urzędników nie jest zrobienie z nowożeńców przestępców ani zaglądanie do kopert – by później ustalić należny podatek - a jedynie zebranie dowodów w sprawie dotyczącej jednej z firm w branży weselnej. Skarbówka podejrzewała, że "kantuje" na podatkach, więc by to udowodnić, wezwała do wyjaśnień jej potencjalnych klientów.

Uspokajamy: tego rodzaju pismo można zignorować. Nowożeńcy nie mają obowiązku informować fiskusa o tym, komu zlecili robienie zdjęć, a komu upieczenie ciast na wesele – i za ile. Przyznała to Izba Administracji Skarbowej w Krakowie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie