Podstawą biznesu jest… woda!

Jakość wody ma bezpośrednie znaczenie dla funkcjonowania wielu branż — od hodowli drobiu, przez ochronę zdrowia, aż po obiekty basenowe i aquaparki. Jak skutecznie kontrolować jej parametry, ograniczać ryzyko rozwoju bakterii i dobierać odpowiednie metody dezynfekcji? O doświadczeniach rynkowych i rozwiązaniach oferowanych przez CAP opowiada Wioletta Flach, Prezes Zarządu CAP Sp. z o.o. (Chlordioxid Academic Polska).

Źródło zdjęć: © materiały partnera

Czy Polacy mają świadomość jakości wody, z której korzystamy?

Po rozmowach z wieloma osobami dochodzę do wniosku, że świadomość jest bardzo niska. Jako społeczeństwo nie interesujemy się procesem oczyszczania wody – uznajemy, że kwestię tę w całości rozwiązują wodociągi. Aż któregoś dnia nalewamy wodę z kranu do szklanki i zauważamy, że coś jest z nią nie tak, ma żółtawy kolor lub dziwny smak. Dzwonimy do wodociągów i otrzymujemy informację, że jakość dostarczanej przez nie wody jest dobra. A trzeba wiedzieć, że wodociągi mają obowiązek dbania o jakość wody, która podlega filtracji, dezynfekcji, licznym badaniom. Skoro więc woda wychodząca z wodociągów jest w porządku, to dlaczego ta w szklance jest żółta? Jakość może spaść po drodze, kiedy woda podróżuje kilometrami rur. Ale i na to wodociągi są przygotowane – badania odbywają się także w różnych punktach sieci. Aby odkryć zagadkę brudnej wody, możemy zgłosić problem do Sanepidu. Jeśli najbliższe ujęcie, przy samym naszym domu, jest czyste, to pozostaje jedno rozwiązanie: winna jest nasza wewnętrzna instalacja. Dopiero w takiej sytuacji większość z nas zaczyna się interesować szczegółami procesu filtracji i dezynfekcji. A to i tak nienajgorsza sytuacja – gdy wizualnie, zapachowo lub smakowo jesteśmy w stanie wyczuć gorszą jakość wody. Istnieje przecież wiele zanieczyszczeń, których nie wykryjemy w ten sposób.

Zainteresował Cię ten temat? Zobacz podcast - kliknij poniżej.


WIDEO
Woda w basenie jest czystsza niż z kranu? Wioletta Flach. CAP.

Jakie jest na to rozwiązanie?

Każdy obywatel ma prawo zwrócić się do wodociągów czy do Sanepidu z zapytaniem o jakość wody czy z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli. Natomiast by mieć całkowitą pewność, że będzie ona miała odpowiednie parametry, najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie odpowiedniej dezynfekcji.

To w domach prywatnych. A w biznesie? W jakich branżach i obiektach jakość wody ma największe znaczenie?

Na pewno w szpitalach – tam woda musi być naprawdę nieskazitelna. W tym przypadku nie wystarczą badania przeprowadzane przez wodociągi – sam szpital musi też wewnętrznie kontrolować jakość wody. Do pewnych procesów woda musi być dodatkowo dezynfekowana. Większego zaangażowania wymaga również kontrola jakości wody ze względu na ryzyko rozwoju legionelii, E-Coli czy Pseudomonas (pałeczka ropy błękitnej). To też dotyczy hoteli, basenów i aquaparków.

Co to takiego – legionella?

To bakteria powodująca poważne zagrożenie dla zdrowia a nawet dla życia, która rozwija się między innymi w instalacjach ciepłej wody i dostaje się do naszego organizmu podczas brania prysznica przez drogi oddechowe – dlatego tak ważna jest kontrola jej jakości.

Czy możemy jakoś ją powstrzymać?

Nasz produkt jest w stanie to zrobić. Przenika przez osłonkę bakterii i niszczy ją od środka. Cały proces jest bardzo skuteczny – nawet bardziej efektywny niż zastosowanie chloru. Na dodatek chlor zabija same bakterie – jeśli jakaś przetrwa, może znów się namnażać. Nie jest też w stanie dotrzeć do wszystkich miejsc. Nasz produkt zabiera bakteriom pokarm, głodzi je – przez to nie mogą się odtwarzać. Co potwierdza tezę, iż jest 30 krotnie skuteczniejszy od chloru.

W rozwiązaniach dla jakich branż specjalizuje się CAP?

Bardzo ciekawą grupę stanowią producenci drobiu. Wszystkie fermy zużywają duże ilości wody. Jakość pasz czy podawanie witamin – to wszystko jest oczywiście ważne, ale najważniejsza jest właśnie woda. Kurczak, który pije wodę wysokiej jakości, bez szkodliwych mikroorganizmów, lepiej trawi, lepiej się rozwija, lepiej rośnie. Pożytek mają z tego nie tylko gospodarstwa, ale i konsumenci. Nawet jajka od prawidłowo pojonych kur są smaczniejsze – sama zawsze staram się wybierać te od producentów, z którymi współpracujemy.

Kolejną ważną grupą naszych odbiorców są aquaparki i duże baseny. Nasz środek na bazie dwutlenku chloru nie zawiera chloru i jest przyjazny nawet alergikom – nie wywołuje żadnych reakcji chorobowych.

Opowiedz więcej o produktach CAP.

To dwutlenek chloru o stężeniu 4000 ppm. Mam świadomość, że większości osób niewiele to mówi – istotna jest jego skuteczność. Oferujemy dwa produkty – Supra Activa do wody pitnej oraz Supra Plus do wody basenowej i jesteśmy w trakcie prac nad innymi. Każdy stosuje się nieco inaczej, w innych dawkach. W obu przypadkach mówimy jednak o silnych koncentratach, których podajemy od 100 ml do 500 ml, w zależności od problemu. Gdy w wodzie pojawiają się bakterie, środek dozuje się do instalacji lub zbiornika i pozostawia na kilka minut lub w razie konieczności kilka godzin – w tym czasie bakterie zamierają. Dodatkowo nasz produkt nie pozostawia silnego zapachu jak chlor. W przypadku wody pitnej nie zmienia się też jej smak. W ten sposób nawet deszczówkę możemy zamienić w wodę zdatną do picia.

© materiały partnera

Czy to bezpieczne? Ponoć dwutlenek chloru potrafi wybuchnąć…

Kiedyś faktycznie dochodziło do takich zdarzeń, gdy dwutlenek chloru produkowany był w generatorach. U nas takiego zagrożenia nie ma, ponieważ produkcja polega na pracy ręcznej. Można powiedzieć, że dwutlenek chloru to gaz uwięziony w wodzie. Jeśli zamkniemy go w szczelnym kanistrze i poddamy działaniu wysokiej temperatury, to zacznie gazować i poprzez to gazowanie może doprowadzić do rozszczelnienia kanistra – dlatego stosujemy wyłącznie pojemniki z odpowietrznikiem. W ten sposób dbamy o bezpieczeństwo produkcji, transportu i oczywiście przechowywania. Dodatkowo z uwagi na intensywny zapach koncentratu, pracownicy noszą maski i skrupulatnie przestrzegają zaleceń BHP.

Jaka jest skala działania CAP?

Nasze produkty sprzedajemy odbiorcom w całej Polsce. Wieść o nas rozniosła się przede wszystkim dzięki wspomnianym już fermom drobiu i basenom. Zachodzi tutaj typowy marketing szeptany. Nie musimy nadmiernie przekonywać klientów, żeby kupowali nasze produkty ani intensywnie się reklamować. Kierują się oni prostą zasadą: jeśli u sąsiada działa, to i u mnie będzie działać. Dzięki temu klientów nam regularnie przybywa. Ze swojej strony robimy wszystko, aby pomóc rozwiązać powstałe problemy, a nie tylko sprzedać produkt. Tak też było w przypadku pewnego aquaparku, który borykał się z fatalną jakością wody. Dzięki intensywnym poszukiwaniom udało nam się wyśledzić ślepo zakończoną rurę, która była źródłem zanieczyszczeń. Po dokonaniu niezbędnych przeróbek i wyeliminowaniu problemu, a także dzięki zastosowaniu naszych produktów, sytuacja się poprawiła. Również w wodociągach pojawiają się problemy. Oto kolejny przykład: powstała ferma bydła i po pewnym czasie pojawiły się problemy z wodą pitną. Poszkodowane były przyległe miejscowości. Wodociągi, które są naszym klientem i posiłkują się naszym produktem, zwróciły się o pomoc. Tutaj również zastosowano nasz produkt jako wsparcie do tych, które już stosowano. Obecnie temat jest w toku, ale woda po tygodniowej walce z bakteriami nadaje się do spożycia, co przywróciło normalne życie mieszkańców.

Choć obecnie koncentrujemy się na Polsce, to powoli myślimy o ekspansji zagranicznej. W pierwszej kolejności chcemy wejść z naszym produktem do Niemiec. Mamy już niemieckojęzyczną wersję strony, która notuje coraz więcej odsłon – to wyraźna oznaka zainteresowania tamtejszego rynku naszym produktem. W praktyce nie chodzi wyłącznie o zastosowanie preparatu. Ważne jest także znalezienie przyczyny problemu i usunięcie warunków, które sprzyjają ponownemu rozwojowi bakterii. Bez tego nawet prawidłowo przeprowadzona dezynfekcja może nie przynieść trwałego efektu.

Jak trafiłaś do tej specyficznej branży?

Pomysł przywiozłam z zagranicy, właśnie z Niemiec. Z pierwotnego zespołu zostałam tylko ja. Można powiedzieć, że mimo ogromnych problemów, jakie towarzyszą wprowadzeniu na rynek nowego preparatu, moja determinacja nie pozwoliła mi odpuścić i postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę. Wierzyłam w moc tego produktu i wiedziałam, że dzięki zastosowaniu go w odpowiednim miejscu, będzie czymś wielkim. Dzisiaj wiem, że to była dobra decyzja. Najpierw celowałam w wodociągi, ale dla nich produkt okazał się po prostu za drogi. Pewnego dnia mój pracownik, wracając ze spotkania, odwiedził fermę drobiu. Od właściciela dowiedział się o problemach związanych z wodą w tej branży. To był moment, w którym postanowiliśmy pójść w tym właśnie kierunku. Ruszyliśmy w teren i zdobywaliśmy zaufanie wśród drobiarzy. Zdawałam sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć sukces, sama też muszę ciężko pracować, ale ta praca sprawia mi przyjemność nawet wówczas, gdy muszę zdjąć marynarkę i pomóc przy podłączeniu pompy dozującej, bo monter źle podłączył. A i takie rzeczy się zdarzały.

Osoba, która pierwsza spotkała się z producentami drobiu, pracuje ze mną od samego początku i jestem mu niezwykle wdzięczna za poświecenie jakie wnosi w sukces firmy. Dziś jest moją prawą ręką. Jestem dumna z sukcesu jaki osiągnęła moja firma, z jej ogólnopolskiej rozpoznawalności i modelu funkcjonowania.

Obecnie w większości branż wykorzystuje się AI. Czy ma to miejsce również w CAP?

Mamy chatbota AI, który odpowiada na pytania na naszej stronie internetowej. Wykorzystuję też sztuczną inteligencję w pracy biurowej, traktując ją jak każde inne narzędzie. Ale nie w kontakcie z klientami – tutaj najważniejsza jest bezpośrednia relacja. Każdy klient jest inny, do każdego podchodzimy indywidualnie.

Dziękuję za rozmowę.

Zainteresował Cię ten temat? Wysłuchaj całej rozmowy z Wiolettą Flach.

Materiał sponsorowany przez CAP Chlordioxid Academic Polska Sp. z o.o.
Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl