Pożar stacji Starlinków. Służby mają dowód. "To było podpalenie"

Pożar naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim nie był przypadkowy – wynika z dotychczasowych ustaleń służb. Monitoring ma potwierdzać, że doszło do celowego podpalenia. Na razie nie wiadomo jednak, czy za zdarzeniem stał sabotaż.

Pożar stacji Starlinków. Wiceszef MSWiA: „To było podpalenie”Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images | Klaudia Radecka | ZipZapic.com
Magda Żugier

Pożar naziemnej stacji Starlinków na Mazowszu coraz wyraźniej wygląda na celowe działanie. Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek przekazał, że monitoring dostarczył śledczym dowodów wskazujących na podpalenie. Jednocześnie służby nie przesądzają jeszcze, czy był to sabotaż.

Do pożaru stacji w powiecie grójeckim doszło w środę wieczorem. Już dzień później prokuratura informowała, że nie wyklucza działania o charakterze sabotażowym. W piątek Mroczek w RMF FM potwierdził, że w sprawie pojawiły się nowe ustalenia.

– Tego jeszcze nie możemy powiedzieć, ale możemy powiedzieć, że to było podpalenie – powiedział wiceszef MSWiA. Jak dodał, szczególnie istotne są nagrania z monitoringu, które mają stanowić dowód na celowe wzniecenie ognia. Nie ujawnił jednak szczegółów dotyczących sposobu przeprowadzenia podpalenia.

Natomiast jeżeli chodzi o szczegóły, sposób przeprowadzenia tego podpalenia, tego nie mogę powiedzieć. Tej informacji nie mam – dodał.

DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5 

Tego samego dnia podobne informacje przekazał minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Powołując się na informacje ze służb, ocenił, że z wysokim prawdopodobieństwem można mówić o celowym podpaleniu. Nadal otwarte pozostaje pytanie, kto za nim stoi i czy zdarzenie należy traktować jako sabotaż.

Co wiadomo o pożarze?

Do pożaru doszło w środę wieczorem w Woli Krobowskiej w powiecie grójeckim. Zgłoszenie wpłynęło do straży po godz. 21. Na miejscu trzy zastępy PSP ugasiły pożar obudowy skrzynki zasilającej przy instalacji antenowej. Nikt nie został poszkodowany. Okoliczności zdarzenia badają policja i prokuratura, która nie wyklucza, że mogło dojść do sabotażu.

Sprawa jest traktowana jako potencjalne zagrożenie dla infrastruktury o znaczeniu strategicznym. Na miejsce, zgodnie ze standardową procedurą dotyczącą takich obiektów, skierowano również funkcjonariuszy ABW. Zabezpieczony został monitoring, który ma pomóc ustalić przebieg zdarzenia i ewentualnych sprawców.

W czwartek wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski mówił, że wiele wskazuje na celową próbę zakłócenia działania stacji. Jak wyjaśniał, obiekt jest elementem infrastruktury zapewniającej przesył internetu przez Polskę, także na potrzeby Ukrainy. Jednocześnie zaznaczył, że obecnie nie ma podstaw, by przesądzać, kto stoi za pożarem, choć jego zdaniem zdarzenie może wpisywać się w rosyjską doktrynę działań hybrydowych.

Do sprawy odniosła się także firma Exatel. Spółka wyjaśniła, że na terenie w Woli Krobowskiej świadczy usługę transmisji danych, ale nie posiada tam własnej infrastruktury naziemnej ani satelitarnej. Według Exatelu żadna infrastruktura firmy nie została zniszczona, a zdarzenie nie wpłynęło na działanie jej usług ani bezpieczeństwo sieci.

Wybrane dla Ciebie