Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Money.pl policzył, jaką emeryturę dostaniesz

Money.pl policzył, jaką emeryturę dostaniesz

Fot. Emin Ozkan/Dreamstime.com

Im dłużej będziesz klientem drugiego filaru, tym większa będzie twoja emerytura. Nie licz jednak na to, że jej wysokość będzie równa twojemu ostatniemu wynagrodzeniu. Money.pl sprawdził, na jakie świadczenie możesz liczyć w przyszłości.

Ponad 2,2 biliona złotych oraz ponad 270 miliardów złotych. Tyle pieniędzy czeka w tej chwili na przyszłych emerytów. Pierwsza kwota w ZUS - choć gigantyczna, to czysto wirtualna, bo jedynie w formie zapisów na naszych kontach. To dług, jaki polski rząd ma wobec osób, które będą przechodzić na emeryturę.

Druga kwota, ponad ośmiokrotnie niższa, to środki na kontach w Otwartych Funduszach Emerytalnych. O te pieniądze toczy się teraz polityczna walka. Od jej efektu będzie zależała wysokość naszych przyszłych świadczeń i sposób ich wypłat. Money.pl sprawdził, jakich emerytur mogą spodziewać się osoby, które zaczną pobierać świadczenia w kolejnych latach. Prognozy są dramatyczne.

Sprawdź, na jaką emeryturę możesz liczyćWedług dzisiejszych przepisów, emerytury, które mają być wypłacane już od przyszłego roku, będą składać się z dwóch części: z ZUS-u i z OFE. Po obcięciu składek płynących do drugiego filaru w 2011 roku do funduszy emerytalnych najpierw szło 2,3 procent naszych pensji, w tym roku to 2,8 procent. Rząd obiecywał powrót do poziomu 3,5 procent, ale na razie raczej nie ma na to szans.

W naszej symulacji przyjęliśmy, że wszystkie uwzględnione w niej osoby zarabiają dzisiaj średnią krajową. W czwartym kwartale ubiegłego roku było to dokładnie 3878 złotych brutto, czyli 2768 złotych na rękę. Każda zaczęła pracę w wieku 25 lat.

Wysokość przyszłej emerytury netto w zależności od wieku i płci*
Płeć/Wiek
25 lat30 lat40 lat50 lat60 lat
Mężczyzna 4 238 zł 3 761 zł 3 209 zł 2 774 zł 2 453 zł
Kobieta 4 238 zł 3 761 zł 3 167 zł 2 145 zł 1 613 zł

*Średni wzrost wynagrodzeń w wysokości 2,5 procent rocznie, stopa zwrotu z OFE 4 procent rocznie
Źródło: Money.pl na podstawie KNF

Jak widać, wśród osób, które nie przekroczyły 30. roku życia, nie będzie różnic ze względu na płeć. To wynik ostatniego zrównania wieku emerytalnego. Docelowo ma on wynieść 67 lat. W przypadku osób po pięćdziesiątce, widać wyraźną różnicę pomiędzy kobietami i mężczyznami. Warto jednak pamiętać o tym, że kobiety, które obecnie mają 50 lat, przejdą na emeryturę za mniej więcej 13 lat. Tymczasem mężczyźni w tym samym wieku będą pracować do 67. roku życia. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku kobiet, które ukończyły 60 lat. One dostaną pierwsze świadczenia lada dzień, tymczasem mężczyzn czeka praca przez jeszcze co najmniej sześć lat.

Młodsze osoby - przynajmniej zgodnie z obecnymi przepisami - będą dłużej odkładać środki w OFE. - W ich przypadku udział części z drugiego filaru będzie się stopniowo zwiększał ze względu na wyższe stopy zwrotu z OFE w porównaniu do ZUS - zauważa Maciej Bitner, główny ekonomista Wealth Solutions.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że kwoty - które dzisiaj wyglądają całkiem przyzwoicie - po latach ze względu na inflację, będą miały zupełnie inną realną wartość. Poza tym wysokość emerytury raczej na pewno będzie znacznie niższa od ostatniej pensji.

Wysokość emerytury jako procent ostatniego wynagrodzenia (w proc.)*
Płeć/Wiek25 lat30 lat40 lat50 lat60 lat
Mężczyzna 52% 51% 57% 63% 70%
Kobieta 52% 51% 58% 54% 56%

Źródło: Money.pl. *Obliczenia dla założeń z poprzedniego przykładu.

Na przykład 30-latek z naszego przykładu ma szansę na emeryturę w wysokości około 50 procent ostatniego wynagrodzenia. By wypracować tzw. stopę zastąpienia na poziomie około 85 procent ostatniego wynagrodzenia, będzie musiał pracować co najmniej do 75. roku życia.

A to oznacza, że każdy - kto chce zachować podobny do wynagrodzeń poziom dochodów na emeryturze - powinien zdecydować się na dodatkowe oszczędzanie, poza systemem emerytalnym. Bez tego praktycznie nie ma możliwości, by utrzymał ten sam standard życia.

Tak będą wypłacane nasze emerytury

Przyjęte przez nas założenia będą oczywiście o tyle realne, o ile rząd nie zdecyduje się na radykalne działania wobec funduszy emerytalnych. Zarówno premier Donald Tusk, jak i minister finansów Jacek Rostowski zapowiadają, że decyzje w sprawie OFE zostaną podjęte mniej więcej w połowie roku. Chodzi między innymi o to, w jaki praktyczny sposób przyszli emeryci będą dostawać swoją część świadczenia z OFE. Ta kwestia nie została rozwiązana przez ostatnich trzynaście lat.

Czytaj więcej OFE upadną. Rząd potrzebuje pieniędzy Prof. Stanisław Gomułka komentuje burzę wokół systemu emerytalnego.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że w momencie przejścia danej osoby na emeryturę cała zgromadzona przez nią w OFE kwota będzie wracać na konto w ZUS. Tymi pieniędzmi ZUS będzie łatał bieżące wypłaty, a wspomnianej osobie znów zostanie wirtualny zapis na koncie w ZUS, czyli obietnica wypłat przez kolejne lata.

W takim pomyśle rządu na realizację przyszłych świadczeń można upatrywać braku zgody Jacka Rostowskiego na propozycję OFE, by klient mógł sam zdecydować, czy chce zgromadzoną w OFE kwotę podzielić na raty z opcją dziedziczenia, czy też mieć świadczenie dożywotnie, ale bez możliwości, by spadkobiercy przejęli resztę środków po śmierci.

Rząd bierze pod uwagę tylko wariant, w którym OFE będzie wypłacać emerytowi dożywotnie świadczenie. Jeżeli ten umrze przed wyczerpaniem zgromadzonych w drugim filarze środków, te pójdą na wypłaty dla pozostałych emerytów.

Czy w grę wchodzi likwidacja OFE?

Do funduszy emerytalnych płyną dzisiaj składki prawie 16 milionów klientów. Od czasów reformy emerytalnej, czyli od 1999 roku ZUS przekazał do nich ponad 184 miliardy złotych plus ponad 3 miliardy złotych odsetek. Jeżeli rząd zdecyduje o tym, że zgromadzone w OFE kwoty przed rozpoczęciem wypłat w całości będą wracały do ZUS, to największego przyrostu można spodziewać się, gdy w wiek emerytalny wejdą dzisiejsi 40-latkowie. Ponad połowę klientów drugiego filaru stanowią dzisiaj właśnie osoby w wieku 25-40 lat.

Źródło: Money.pl na podstawie danych KNF.

Politycy coraz głośniej mówią jednak o możliwości całkowitej likwidacji drugiego filaru. Taka sytuacja jest jednak mało prawdopodobna. Jednym z głównych powodów jest to, że fundusze zainwestowały w akcje spółek notowanych na warszawskiej giełdzie już około 100 miliardów złotych. To mniej więcej jedna piąta całej kapitalizacji krajowych firm na GPW. A ewentualna likwidacja OFE wiązałaby się z koniecznością sprzedaży tych papierów. To pociągnęłoby za sobą dużą przecenę akcji, przez co również wartość środków zgromadzonych przez przyszłych emerytów znacząco by spadła.

Możemy więc założyć, że w najbardziej realnym scenariuszu w obliczu problemów w finansach publicznych rząd na razie zdecyduje się na rezygnację z powrotu do 3,5-procentowej składki do OFE. Może też przyciąć to, co jest w tej chwili bądź na przykład na jakiś czas zawiesić dopływ nowych środków.

Nie zmienia to faktu, że zakusy na środki zgromadzone w OFE wciąż będą się pojawiać. Powód jest prosty: demografia. W kolejnych latach będzie bowiem nasilał się problem polegający na tym, że mniejsza część osób pracujących będzie zarabiać na świadczenia dla coraz większej liczby osób starszych. To znacząco powiększy dziurę w ZUS.

KOMENTARZ MONEY.PL

Łukasz Pałka,
analityk Money.pl

Za sobą mam już dziesięć lat pracy zawodowej. Przed sobą, przynajmniej tyle państwo będzie ode mnie wymagać, jeszcze jakieś trzydzieści siedem. Podobnie jak miliony klientów ZUS i OFE mam prawo obawiać się o swoją przyszłą emeryturę. Dość szybko pozbawiłem się jednak złudzeń, że bez samodzielnego inwestowania poza tymi instytucjami mam szansę na radosną starość pod palmami reklamowanymi kiedyś przez OFE, albo chociaż w polskich górach.

Nie mam zaufania ani do jednej ani do drugiej instytucji. Ale nie do końca rozumiem ministra Jacka Rostowskiego, który pozbawia mnie możliwości wyboru, co zrobić z pieniędzmi zgromadzonymi w OFE i na siłę przekonuje mnie, że jestem na tyle głupi, iż odebrane na przykład w całości środki od razu przepuszczę.

Osobiście propozycja OFE z możliwością wyboru sposobu wypłat mi się podoba. Daje przynajmniej możliwość, że - jeżeli będę miał pecha i umrę tuż po przejściu na emeryturę - to zarobione przez lata środki odziedziczy moja rodzina. Tymczasem rząd mówi mi, że nie mogę o tym samodzielnie zdecydować.

Powodem nie jest jednak troska o moją starość, tylko o to, że w tej chwili każdy grosz się liczy, by wsypać go do studni bez dna pod nazwą ZUS.

Odwiedź fanpage autora na Facebooku i podyskutuj o temacie.

 

Czytaj więcej w Money.pl
100 miliardów wycieknie z giełdy? Tak, jeśli...
Eksperci są zgodni - likwidacja tych funduszy może doprowadzić do katastrofy na GPW.
Jacek Rostowski porażony propozycjami OFE
- To, co proponują towarzystwa emerytalne, to nie emerytury - grzmi wicepremier i minister finansów. Zapowiada też zmiany w budżecie.
Rząd rozgrabi pieniądze z OFE i podniesie podatki. Jeszcze w tym roku
Sytuacja budżetu jest coraz gorsza. W analizie Money.pl przeczytasz, jak wspólnie wszyscy dorzucimy się do ratowania kasy państwa.
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
suveren
77.79.235.* 2017-08-31 14:00
złodzejskie rządy były są i będą !!!!!!!!
DWzT
77.114.120.* 2013-04-15 07:59
Uważam, że nie trzeba się martwić brakiem pieniędzy. Społeczeństwo się starzeje i emerytów pobierających świadczenie będzie coraz mniej tak więc kasy dla nich wystarczy. Bo jako pracujący płacili składki , a emerytami większość już nie zdąży być. Jestem przerażony nekrologami opisującymi odchodzących ludzi w wieku 40-60 lat.
Ty do emerytury jeszcze sporo brakowało.
--------
109.95.150.* 2013-04-13 13:46
Zlikwidować złodziejski ZUS który jest przymusowy w ponoć demokratycznym państwie. Nie chcę emerytury to nie okradajcie mnie
Zobacz więcej komentarzy (78)