Notowania

powódź 2010
25.05.2010 06:00

Rząd znajdzie pieniądze na odbudowę zalanych terenów

Rządząca koalicja może rozdysponować prawie 15 miliardów złotych. Żeby je wykorzystać, trzeba znowelizować budżet.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Paweł Kula)

*Rada Ministrów powinna poradzić sobie ze skutkami powodzi. Oprócz prawie 400-milionowej rezerwy budżetowej ma dwa dodatkowe źródła dużych pieniędzy. Pierwsze to 4 miliardy złotych zysku z NBP. Drugie to 10 mld zł większych dochodów budżetu. By je wykorzystać, trzeba jednak znowelizować budżet. Nowelizacja nie powinna być problemem, bo żadna z partii nie odmówi pieniędzy na odbudowę kraju po powodzi. *

Premier Donald Tusk zapowiada, że na pokrycie strat spowodowanych przez powódź zalewającą kraj potrzeba będzie co najmniej 10 miliardów złotych. To wstępny szacunek, bo w wielu miejscach woda jeszcze nie opadła. Wojewodowie nie policzyli jeszcze wszystkich zniszczeń.

Z wyliczeń Money.pl wynika jednak, że rząd może znaleźć pieniądze na pokrycie nawet większych strat. I to bez powiększania zaplanowanego wcześniej deficytu, czy sięgania po pożyczki z międzynarodowych banków.

Źródło: Money.pl

  • Oszczędności wynikające z wyższych dochodów

Razem te kwoty dają sumę prawie 15 miliardów złotych. To więcej niż straty, które Polska poniosła w 1997 roku.

Dobrze, że założyli czarny scenariusz

Planując tegoroczny budżet rząd założył, że deficyt przekroczy 52 miliardy złotych. Okazało się jednak, że dzięki wyższemu wzrostowi PKB, dziura w kasie państwa będzie w tym roku nawet o 10 miliardów złotych niższa.


Noga: Powódź powinna dać impuls do wzrostu gospodarczego- _ Rząd założył, że w tym roku wzrost gospodarczy będzie na poziomie 1,2 procenta. Teraz wiadomo, że nasze PKB wzrośnie nawet o 3 procent _ - mówi profesor Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej. - _ A to oznacza, że dochody budżetu mogą wzrosnąć nawet o 10 miliardów złotych. Taką rezerwę na dodatkowe wydatki ma więc rząd, by nie przekroczyć planowanego deficytu _ - dodaje.

Pieniądze te oczywiście będzie trzeba pozyskać w wyniku sprzedaży obligacji, a to niesie za sobą dodatkowe koszty. Jednak nie będzie potrzeby podnoszenia deficytu, a obecny - 52-miliardowy - rynki już zaakceptowały. W obliczu kryzysowej sytuacji, na wykorzystanie tych środków do usuwania skutków powodzi, zgodzą się pewnie wszystkie partie w Sejmie. Nawet opozycja deklaruje wsparcie dla partii rządzących.

Zysk z NBP-u jednak tańszy

Zdaniem ekonomistów, taniej będzie jednak wykorzystać w pierwszej kolejności pieniądze przekazane rządowi przez Narodowy Bank Polski. Decyzja o przekazaniu 4 miliardów złotych zysku NBP zapadła w ostatnich tygodniach. Wcześniej wypłata tych pieniędzy stała pod znakiem zapytania, więc rząd nie zdążył zaplanować ich w wydatkach.

- _ Teraz mogą być one wykorzystane na pokrycie strat spowodowanych przez powódź _ – zauważa Halina Wasilewska-Trenkner. - _ Niezbędna do tego będzie jednak nowelizacja budżetu. Podejrzewam, że rząd zdecyduje się właśnie na taki krok.

_

Do tych pieniędzy rząd może doliczyć jeszcze prawie 400 milionów złotych z rezerwy na usuwanie skutków klęsk żywiołowych oraz z rezerwy ogólnej. W dużej mierze te pieniądze zostaną przeznaczone na wypłatę zapomóg dla powodzian.

Unijne wsparcie niemal pewne

Rząd może się również starać o pieniądze z międzynarodowych instytucji. Już wiadomo, że z Funduszu Solidarności Unii Europejskiej nasz kraj dostanie minimum 110 milionów euro. Straty muszą przekroczyć 0,6 proc. PKB.


Oleksy: Winnymi zaniedbań jest nie tylko rząd, ale i samorządy- _ Z tej formy pomocy skorzystało już 20 krajów. W przypadku Polski przy trzech miliardach strat to powinno być około 110 milionów rekompensaty _ - mówi Janusz Lewandowski, komisarz ds. budżetu Komisji Europejskiej.

Profesor Dariusz Rosati przekonuje, że w konsekwencji rosnących strat możemy otrzymać nawet więcej pieniędzy. Mówi o kwotach kilkuset milionów euro.

- _ Poważne wsparcie można też uzyskać z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju oraz Banku Światowego _ - wyjaśnia profesor Rosati. - _ Środki z nich trzeba jednak pozyskać na konkretne inwestycje, a nie na pomoc dla ludności _ - dodaje.

*Pomoc z międzynarodowych banków zależna od projektów *

Bilans powodzi nie został jeszcze zamknięty i rząd nie wie, co będzie wymagało odbudowy. Dlatego nie wiadomo jeszcze, o jakie pożyczki wystąpimy. Skalę możliwej pomocy można jednak obrazować przedstawiając kwoty uzyskane przez Polskę po ostatniej powodzi z 1997 roku.

Wówczas Bank Światowy i Europejski Bank Inwestycyjny wyłożyły po 300 milionów dolarów niskooprocentowanych pożyczek.

Źródło: The Financial Management of Catastrophic Flood Risks in Emerging Economy Countries

Pieniądze te przeznaczone były między innymi np. na odbudowę dróg, mostów. Aż 75 milionów dolarów ze wsparcia udzielonego przez EIB otrzymała kolej. PKP odbudowała tory, wiadukty i sieć elektryczną.

Wsparcie światowych banków jest jednak niepewne. Ich skłonność do pomocy zależy od politycznych nastrojów.

- _ Na przestrzeni lat zmienia się nastawienie tych instytucji do Europy Środkowej. Rząd będzie musiał się więc zorientować na co może liczyć w obecnej sytuacji _ – mówi Tadeusz Syryjczyk, były dyrektor w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju.

Raporty powodziowe Money.pl
*Pieniądze na ochronę przeciwpowodziową czekają, ale nie potrafimy z nich skorzystać * Na realizację zaplanowanych programów przeciwpowodziowych - Odra 2006, Wisła 2020 oraz pierwszego etapu Żuław 2030 - potrzeba prawie dwadzieścia miliardów złotych. Ich realizacja ślimaczy się lub nawet jeszcze nie została rozpoczęta. Powodem nie jest jednak brak pieniędzy, ale nieudolność w pozyskiwaniu unijnych dotacji.
*Powodzianie zalewają wnioskami ubezpieczycieli * To nieprawda, że Polacy nie chcą się ubezpieczać. Liczba polis dotyczących klęsk żywiołowych od 2003 roku wzrosła dwukrotnie. Wypłacono też 2,5 raza więcej odszkodowań. Dla mieszkających na terenach zagrożonych powodzią barierą są często wysokości składek jakich domagają się ubezpieczyciele. Nierzadko towarzystwa nie chcą zawierać tego typu umów.
*Na likwidację szkód wydaliśmy sześć razy więcej niż na zapobieganie powodziom * W trakcie minionych 13 lat powodzie kosztowały nas co najmniej 28 mld złotych. Natomiast na realizację wszystkich inwestycji, które mają zapobiegać wylewaniom rzek, wydaliśmy niewiele ponad 4,5 mld zł.
*Nie ma pieniędzy na zbiorniki, a PO chce sprawniej wywłaszczać * Budowa dwóch największych zbiorników retencyjnych w kraju zmusi prawie 300 rodzin do opuszczenia domów. Państwo musi też wykupić grunty o wartości ponad 300 milionów złotych. Pomimo, że marszałek Bronisław Komorowski deklaruje pomoc w wykupie gruntów pod inwestycje, nie przyspieszy to znacząco inwestycji. Przejmowanie terenów idzie bowiem sprawnie. Bardziej przeszkadza brak pieniędzy na ich budowę.
*Wiele inwestycji przeciwpowodziowych tylko na papierze * Powódź tysiąclecia kosztowała nas 14 mld złotych. Na zabezpieczenia wzdłuż Odry powinniśmy wydać co najmniej 9 mld złotych. Jednak do tej pory wykonano inwestycje warte niewiele ponad jedną trzecią tej kwoty. Budowa zabezpieczeń wzdłuż Wisły i na Żuławach wciąż pozostaje tylko na papierze.
Tagi: powódź 2010, powódź, straty, budżet, pieniądze, nbp, deficyt, nowelizacja, odbudowa, kraj, giełda, wiadomości, gospodarka, porady, raport, raporty gospodarcze, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz