Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Skok na pieniądze z OFE. Rząd zabiera nam 150 miliardów złotych

Skok na pieniądze z OFE. Rząd zabiera nam 150 miliardów złotych

Fot. PAP/Radek Pietruszka

Premier ogłosił, w którym kierunku pójdzie reforma OFE. Powiedział, że rząd zdecydował, by część obligacyjna OFE, warta 152,8 miliarda złotych, została przekazana do ZUS, a podatnicy będą wybierali, czy chcą odkładać pieniądze w ZUS, czy OFE. Wysokość składki wyniesie 2,92. To połączenie wariantu pierwszego i drugiego zapowiedzianych zmian. Oznacza to też poważne zmiany w kwestii dziedziczenia środków.

aktualizacja 19:45

- Jestem przekonany, że dokładanie na emeryturę nie powinno być związane z żadnym ryzykiem. Ograniczyliśmy więc ryzyko do zera. Państwo nie powinno też ulegać pokusie nacjonalizacji. Doszliśmy więc, że wykluczymy możliwość przejęcia akcji posiadanych przez OFE przez państwo - powiedział Tusk.

Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych trafi za to część obligacyjna OFE. To na koniec lipca tego roku 53,7 procent ich portfeli. Dokładnie 152,4 miliarda złotych. Z tego 121,2 miliarda złotych to obligacje skarbowe, a pozostałe 31,2 miliarda to obligacje firm i instytucji.

Po zmianach fundusze nie będą już kupować obligacji, a o tym czy dostaną od nas jakiekolwiek pieniądze, będziemy decydować sami. Każdy będzie musiał zadeklarować, czy część jego składki - 2,92 procent - ma trafiać do OFE. Domyślnie, jeśli takiej deklaracji nie będzie - składka trafi do ZUS. Na podjęcie decyzji mieć będziemy trzy miesiące.

Opłaty za prowadzenie kont emerytalnych mają być o połowę niższe. a wypłatą emerytur zajmować się będzie ZUS. W związku z tym, na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego pieniądze zgromadzone w OFE będą przenoszone na subkonto ubezpieczonego w ZUS.

Zapowiedziana reforma oznacza też zmiany w sposobie dziedziczenia środków, zgromadzonych na emeryturę. Do tej pory, odziedziczone środki z OFE można było otrzymać do ręki. Po zmianach będzie to niemożliwe. Nawet jeśli - jak obiecał minister Jacek Rostowski - dziedziczenie zostanie zachowane również w ZUS, to w przypadku śmierci ubezpieczonego środki z jego subkonta nie trafią do rąk spadkobierców, ale na ich subkonta emerytalne.

Ekonomiści, politycy, inwestorzy... Reakcje są jednoznaczne

- Ponieważ premier ogłosił wczoraj, że nie ma kryzysu to te decyzje są dziwne - ocenia prezes PiS, Jarosław Kaczyński. - Są też inne mankamenty tego projektu. My od dawna krytykujemy OFE, należałem do posłów, którzy głosowali przeciwko zmianom w systemie emerytalnym i sam zamysł, by coś z tym zrobić jest moim zdaniem rozsądny. Jeżeli jednak decyzje mają podejmować obywatele, to okres na jej podjęcie musi być znacznie dłuższy, niż proponuje rząd, na przykład pół roku. Poza tym zmiany muszą zostać poprzedzone wielką kampania informacyjną.

- To demontaż systemu emerytalnego. Oczywiście, on nie nastąpi od razu, jest to rozciągnięte w czasie - komentuje dla Money.pl Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich. - Jestem bardzo zaskoczony tą propozycją. Cała ta konstrukcja wskazuje ewidentnie na to, że nie chodzi o emerytury i ich bezpieczeństwo, a o ratowanie budżetu państwa.

- Po tej propozycji widać ewidentnie, że premier preferuje wyraźnie interesy własnego rządu względem OFE. Bo na jednej szali był interes ministra finansów, który chciał zmniejszyć dług zapisywany, na drugim biegunie interes OFE, którym obiecano znaczne zyski - komentuje ekonomista, prof. Witold Orłowski. - Teraz na pewno będą one mniejsze. A skutki tych wszystkich decyzji poniosą niestety emeryci.

- Intencje Donalda Tuska są oczywiste. Zadłużenie Polski sięga już biliona złotych, a skończyły się rezerwy finansowe, bo wyprzedano majątek. Teraz Donald Tusk szuka możliwości, dzięki którym przetrwa dwa lata, które dzielą nas od zakończenia kadencji - ocenia Mariusz Błaszczak z PiS. - Nie chodzi o to, aby upodmiotowić obywateli, tylko żeby znaleźć kolejne źródło, z którego będzie mógł zaczerpnąć, by załatać dziurę budżetową.

- Eksperci, zarówno zwolennicy i przeciwnicy OFE, już dawno powiedzieli, że w tym, co robi Tusk nie ma krzty uczciwości - komentuje Grzegorz Napieralski, poseł SLD. - Tu nie chodzi o reformę, chodzi o to, żeby zabrać pieniądze odkładane przez Polaków, przenieść je na inną kupkę. Pytanie tylko czy bezpieczniejszą. A jak Rostowski znów powie "przepraszam, pomyliłem się"?

- Proces dochodzenia do tej decyzji to maskarada, tak jak wszystko, co robi ten rząd - grzmi prof. Piotr Gliński, kandydat PiS na premiera rządu technicznego. - Pan premier wciąż operuje technikami marketingu politycznego do manipulowania czasem. Coś zapowiada, że za tydzień, za miesiąc, po wakacjach. A to, że będzie rekonstrukcja, a to inna ważna decyzja. To zwykłe zawracanie głowy, żeby pokazać, że jest się ważnym, że dba się o sprawę. Ale decyzje podejmowane są w sposób mało transparentny.

Na słowa premiera gwałtownie zareagowali też inwestorzy na warszawskiej giełdzie. Perspektywa zmian w systemie emerytalnym spowodowała gwałtowną wyprzedaż akcji.

Zobacz notowania indeksu WIG20

Trzy warianty, każdy zły

Na decyzję czekaliśmy dwa miesiące. Przez ten czas politycy, do trzech przedstawionych dodawali jeszcze informację o ewentualnym czwartym rozwiązaniu - nie precyzując jednocześnie, jak miałoby wyglądać. Słyszeliśmy tylko, że miałaby być modyfikacją trzech podstawowych. A te wyglądały następująco:

  • Pierwszy zakłada umorzenie wszystkich obligacji, które są w posiadaniu OFE. Fundusze mogłyby całość składki (wynosiłaby ona wtedy 2,92 proc.) inwestować na giełdzie, ale miałyby zakaz kupowania papierów dłużnych. Progi ostrożnościowe zostałyby obniżone o wartość umorzonych środków. W tym rozwiązaniu na dziesięć lat przed emeryturą co roku jedna dziesiąta składki przenoszona byłaby z OFE do ZUS.
  • Drugim wariantem jest dobrowolność. Każdy będzie musiał wybrać, czy zostaje w OFE, czy wybiera ZUS. Kto się nie zdeklaruje automatycznie trafi do ZUS-u. By więc zostać w OFE, trzeba będzie się przejść do urzędu i złożyć deklarację. Rząd liczy zapewne, że wielu niezainteresowanym osobom nie będzie się chciało fatygować. I tutaj na dziesięć lat przed emeryturą rozpoczęłoby się przenoszenie środków do ZUS.
  • W trzecim wariancie też można będzie zadeklarować, że pieniądze zostają w OFE, ale przyszły emeryt musiałby ze swoich pieniędzy dokładać 2 proc. miesięcznie do składki. Inwestycje funduszy możliwe byłyby tylko na giełdzie. W przypadku tego rozwiązania nie byłoby przenoszenia składek z OFE do ZUS na dziesięć lat przed emeryturą.

Choć Tusk dokonał już wyboru, ekonomistom z trudem przychodziła decyzja, który wariant jest właściwy. W rozmowach z Money.pl często przyznawali oni, że żadne rozwiązanie nie jest dobre, a reforma OFE to nic innego, jak skok na kasę celem ratowania budżetu.

Stanisław Gomułka ciężko wzdychał i twierdził, że żaden z nich nie jest atrakcyjny, że trzeba je wszystkie gruntownie przemyśleć i przebadać, by wybrać najmniejsze zło. Marian Noga z kolei z ciężkim sercem stawiałby na wariant pierwszy, bo on miał uspokoić rynki finansowe. Dariusz Filar krytykuje natomiast wszystkie propozycje.

- W pierwszym wariancie zmniejszamy dług publiczny, ale zwiększamy dług ukryty poprzez powiększenie zobowiązań państwa wobec obywateli. Przecież w ZUS-ie nie ma realnych pieniędzy, są tylko zapisy sum, które państwo powinno wypłacić ludziom - wyjaśniał po zapowiedzi reformy prof. Filar. - Drugi i trzeci wariant psują natomiast rodzące się w Polakach słuszne przekonanie, że prawdziwym zabezpieczeniem emerytalnym są tylko realne aktywa finansowe. OFE ich tego uczyło. Po wprowadzeniu zmian, ta nauka przepadnie.

Dlaczego rząd chce ograniczyć działalność OFE? Według raportu ministerstwa pracy wpływ OFE na polski dług jest tak duży, że gdyby nie zmniejszenie składki na fundusze przeprowadzone przez rząd w 2011 roku (z 7,3 do 3,5 proc.), dług publiczny byłby w latach 2011-2012 byłby wyższy odpowiednio o 9,4 mld zł i 28,7 mld zł. W relacji do PKB odpowiednio o 0,6 proc. i 1,8 procent. Oznacza to, że relacja państwowego długu do PKB na koniec 2012 r. wyniosłaby 54,5 proc. zamiast 52,7 procent a długu sektora instytucji rządowych i samorządowych (wg definicji UE) 57,4 proc. zamiast 55,6 procent. Koszty obsługi długu w 2012 roku, związane z wyższymi potrzebami pożyczkowymi oraz wyższymi rentownościami instrumentów dłużnych, byłyby wyższe o 2,4 mld zł (0,1 proc. PKB) - czytamy w rządowym raporcie.

Według wyliczeń ministra finansów, gdyby nie doszło do zmian w 2011 roku, dług publiczny w relacji do PKB w 2060 roku wyniósłby 78 procent. Ekonomiści ze zdumienia otwierają szeroko oczy.

- To jest demagogia, minister finansów przedstawia sprawę tak, jakby dług publiczny zależał tylko od OFE, jakby działania ministrów, na przykład poprzez wprowadzanie oszczędności, nie miały na niego wpływu - zauważał profesor Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów. - To tak, jakby prognozować, że gdyby doszedł do władzy PiS i realizował swoje koncepcje, to dług publiczny w 2060 wyniósłby dajmy na to 80 procent.

Przedstawiciele towarzystw emerytalnych na pomyśle nie zostawiają suchej nitki Szef Towarzystwa Ekonomistów Polskich Ryszard Petru oskarża rząd o demontaż OFE. Dodaje, że zyska na tym budżet, ale obywatele nie. Będą mieli trzy miesiące na wybór - subkonto czy OFE. Brak decyzji w tym czasie oznacza przeniesienie ich do ZUS. Ta zasada bardzo nie podoba się Petru. Jego zdaniem, zapowiedź przejęcia przez ZUS obligacji to de facto nacjonalizacja oszczędności Polaków. Ekspert dodaje, że nigdzie na świecie fundusze emerytalne nie kupują akcji.

W podobnym tonie wypowiada się również Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych. Jej zdaniem rząd zdecydował się na działania prowadzące do dewastacji kapitałowej części powszechnego, obowiązkowego systemu emerytalnego.

Prezes Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego Allianz Agnieszka Nogajczyk-Simeonow również uważa, że rządowe zmiany to pierwszy krok do zniszczenia Otwartych Funduszy. Bez aktywów nie będzie czym nimi zarządzać. - A to zła wiadomość dla 40-50 latków, którzy mają największe środki w OFE. Mimo gwarancji nie ma pewności, że za 20-30 lat ZUS będzie w stanie wypłacić emerytury - mówi Nogajczyk-Simeonow.

Efekty tych zmian przesłonią nam rzeczywisty stan finansów publicznych - uważa ekonomista Dariusz Woźniak z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu. Poprawią się takie statystyki jak relacja zadłużenia do produkcji. To pozwoli na dalsze zadłużanie się i odwlekanie w czasie reformy finansów publicznych, co z kolei spowoduje powrót wysokiego deficytu, a w konsekwencji - narastanie długu publicznego. Ekspert wątpi w zapewnienia premiera, że wybrany wariant gwarantuje bezpieczeństwo i dożywotnią wypłacalność emerytur. - Młodzieży ubywa, a wiele osób emigruje z Polski. Kto zatem będzie pracował na emerytury? - pyta ekspert.

Komentarz Money.pl

Propozycja rządu oznacza, że ponad połowa pieniędzy, jaką odłożyliśmy w Otwartych Funduszach Emerytalnych przestaje mieć realny wymiar. Bo przeniesienie ich do ZUS oznacza, że natychmiast zostaną wypłacone obecnym emerytom. Nawet jeśli na subkontach w ZUS zostaną w charakterze wirtualnych zapisów.

Czysty zysk dla ministra Rostowskiego i budżetu to kwestia dziedziczenia środków. Bo jeśli ktoś umrze na dziesięć lat lub krócej przed emeryturą - a to się przecież zdarza - jego dzieciom lub małżonkowi nie będzie trzeba wypłacać nic. Bo pieniądze z OFE, w których można było liczyć na żywą gotówkę, będą już w ZUS. A ZUS przesunie się tylko wirtualny zapis z jednego subkonta, na drugie. I nie ma żadnej gwarancji, że nasze dzieci na swojej emeryturze odziedziczone pieniądze zobaczą.

Bartłomiej Dwornik
redaktor Money.pl

Czytaj więcej w Money.pl
Komorowski o OFE. "Będę zadawał pytania"
Prezydent Bronisław Komorowski jest zdania, że zmiany w systemie emerytalnym należy wprowadzać bardzo ostrożnie.
Raport o OFE zawiera "błędy i zafałszowania"
Eksperci z Komitetu Obywatelskiego ds. Bezpieczeństwa Emerytalnego zarzucili rządowemu raportowi m.in., że pomija kwestie wpływu demografii oraz zmian na rynku pracy na wysokość emerytur z ZUS.
ofe, emerytury, tusk, wariant
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
bonia
159.205.199.* 2016-03-06 10:01
Tusk i Rostowski pod sąd Złodzieje i oszuści oszukali miliony Polaków
mlodyrencista
94.254.133.* 2015-04-26 12:06
Ale nikt nierozumie jednego przeciez to zad namawial do ofe bylo dobre namawialo ludzi a teraz jest zle
PRAWDA JEST TAKA OFE BYLO SPECIALNIE STWORZONE ZEBY BYLA ODNOGA DLA ZUS ZE JAK ZACZNIE PRZYNOSIC KONKRETNE ZYSKI TO SIE SCIAGNIE JE DO ZUSU I TYLKO OTO CHODZILO ONIC WIECEJ.
nie oto zeby byly lepsze emerytury dlanas bo uwazam ze ofe wcale niemusialo oddawac tych pieniedzy a oddalo .
Niemusialo bo zyski generowalo a zus same dlugi robi .
Czemu ofe niewalczylo o te pieniadze .
Zaskarzyc decyzje zadu bo jakim prawem i cudem prawo zadzialalo w stecz i okradlo nas .owszem wprowadzili nowe przepisy i powinny dotyczyc i byc od momentu wprowadzenia w zycie bez ruszania tego co dotej pory nazbieralo .
Ofe mialo zyski inwestycje w energetyke drogi papiery wartosciowe a tym samym przyczynialo sie do tworzenia nowych miejsc pracy .
ZATO ZOSTALO ZABRANE BO MA ZYSKI I LUDZIE ZOBACZA ZE OFE MA DODANI WYNIK A ZUS MA UJEMNY .I WTEDY SIE OCZY OTWORZA ILE PIENIEDZY IDZIE NA UZEDY ZUS I NIEGENERUJA ZADNEGO ZYSKU.
WIEC PYTAM SIE SKAD BEDA BRAC W ZUS PIENIADZE ZA 20 LAT NA EMERYTURY CHYBA Z NIKAD BO BEDA ZWIEKSZAC WIEK EMERYTALNY I NIEDOZYJEMY EMERYTUR BO OTO CHODZI.
OFE LIKWIDOWAC ZWIEKSZAC WIEK EMERYTALNY CALE ZYCIE PRACOWAC I JAK KTOS DOZYJE TO NIEBEDZIE GO STAC NA LEKI I SZYBKO WYCIAGNIE SIE .
ZLIKWIDOWAC ZUS CALOS PRZEKAZYWAC DO OFE I Z TAKIEGO OBROTU SYTUACJI OFE WYGENERUJE TAKI ZYSK ZE BEDZIE ICH STAC UTRZYMAC WSZYSTKICH EMERYTOW.
I ITAK WYGENERUJA ZYSK.
POPATRZYC WYSTARCZY ZE KAZDY Z NAS PARE ZLOTYCH DAWAL DO OFE I ZYSKI BYLY BARDZO DUZE TO CO BY BYLO JAKBY XALA AKLADKE PRZEKAZALI DO OFE
--
Komentarz wysłany ze strony mobilnej
http://m.money.pl/
wqw
82.115.83.* 2013-10-07 23:42
w sto milionów wałęsy nigdy nie wierzyłem, ale moje 30tyś wyrzucone w błoto nierządu to granda, grabież i złodziejstwo
Zobacz więcej komentarzy (197)