Notowania

Reforma edukacji. Minister twierdzi, że nauka na zmiany to margines. I wini samorządy

W większości szkół problemu dwuzmianowości nie ma — mówi money.pl minister edukacji Dariusz Piontkowski. A jeśli nawet nauka na zmiany jest, to najwyżej do godz. 16-17. Tyle że z publikowanych przez szkoły planów lekcji wynika, że nie brakuje placówek, gdzie zajęcia kończą się znacznie później.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
(Fot: Darek Delmanowicz)

O problemie pisaliśmy w money.pl wielokrotnie. Wszystko przez firmowaną przez byłą szefową MEN Annę Zalewską reformę edukacji. W tym roku mamy w szkołach do czynienia z tzw. podwójnym rocznikiem, ponieważ do szkół średnich od września poszli absolwenci zlikwidowanych gimnazjów oraz ósmych klas. Najpierw były problemy z rekrutacją do szkół, teraz są z organizacją pracy.

Mimo deklaracji MEN, w Śremie uczniowie wyjdą ze szkoły po 19:30..
Likwidacja gimnazjów zmieni życie uczniów w piekło. Lekcje będą trwać do wieczora

I tak, lekcje będą trwać do wieczora, nawet do 19:30. Tak będzie na przykład w Zespole Szkół Ekonomicznych w Śremie. Nie lepiej jest w I Liceum Ogólnokształcącym w Bochni - tam lekcje skończą się o 19:25. Z kolei w IX LO w Lublinie ostatni dzwonek uczniowie usłyszą o 18:40. Spore utrudnienia czekają też na uczniów IX LO we Wrocławiu – we wrześniu naukę rozpocznie tam aż 17 klas pierwszych. To tylko wybrane szkoły dla zobrazowania problemu, w całej Polsce jest ich dużo więcej.

Zobacz też: ZNP: "Warunki w szkołach będą fatalne"

- W większości polskich szkół nie będzie tego problemu na pewno. Jeśli w ogóle wydłużą się zajęcia w części polskich szkół, to będzie to do godziny 16, może 17. Raz lub dwa razy w tygodniu. W większości polskich szkół będzie praca na jedną zmianę - powiedział money.pl minister edukacji, kiedy zapytaliśmy go o tę sprawę.

Jak się uczą w Bochni

Dariusz Piontkowski odniósł się także do słynnej już na całą Polskę szkoły w Bochni. Poniżej plan lekcji jednej z klas bocheńskiego liceum.

(Money.pl)

- Przykład szkoły w Bochni, która posłużyła (...) aby pokazać, jaki zły jest stan polskiej oświaty jest przykładem, który pokazuje dwuzmianowość, która w tej szkole występuje od wielu lat. Dyrektorka tej szkoły mówiła, że odkąd pamięta, od swojego dzieciństwa i swojej nauki, w tej szkole była praca na dwie zmiany - mówi minister.

Strajk nauczycieli. Minister edukacji się nie boi

Wina samorządów

Szef MEN zastrzega, że nie jest zwolennikiem nauki na zmiany. - To jest niedobre. Uważam, że powinniśmy unikać i doprowadzić do tego, żeby w szkole zajęcia mogły się odbywać na jedną zmianę - podkreśla.

Jednocześnie zauważa, że samorządy nie przygotowały się jak należy na przyjęcie podwójnego rocznika. - Niektóre samorządy nie próbowały zaradzić temu zwiększonemu rocznikowi do szkół średnich, nie myślały o tym, żeby większą część gimnazjów przekształcić w szkoły średnie, a więc i stworzyć więcej miejsc do nauki w średnich. I dziś w niektórych miastach jakiś tam problem występuje. W większości jednak szkół problemu dwuzmianowości nie ma - podsumował minister.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
11-09-2019

GraalTen Pan niech się już nie wypowiada... Robi z siebie posmiewisko a taki niby wykształcony

11-09-2019

AntoniMin od chaosu w szkołach i głowie, który wygląda jak Frankenstein

12-09-2019

serenaTen facet jest przykładem na to, jaki NIE POWINIEN być nauczyciel. Godność, prawdomówność i honor to pojęcia zupełnie mu obce. I taki ktoś uczył? … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (280)