"Rok 2026 zadecyduje, czy Unia odzyska swoje karty" - Witold Strzelecki, Dyrektor Zarządzający, Business & Science Poland
Z uwagi na obecną, burzliwą sytuację geopolityczną na świecie oraz wynikające z niej zagrożenia, najbliższy rok może okazać się momentem decydującym o pozycji Unii Europejskiej na kolejne dekady. Błędne decyzje lub ich brak mogą prowadzić do osłabienia pozycji UE i pogłębiania dystansu wobec globalnych graczy, takich jak Stany Zjednoczone czy Chiny. Jeśli jednak podejdziemy jako Unia do obecnych wyzwań w sposób strategiczny i zaczniemy wdrażać konkretne działania zamiast ograniczać się do deklaracji, możliwe jest odwrócenie negatywnego trendu i odbudowa pozycji, jaką zajmowaliśmy jeszcze kilkanaście lat temu. W przeciwnym razie Europie grozi długotrwały okres gospodarczej marginalizacji.
Niedługo minie rok od głośnego spotkania w Gabinecie Owalnym, podczas którego prezydent USA Donald Trump w rozmowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim brutalnie streścił położenie Ukrainy: "Nie jesteś teraz w dobrej pozycji. Nie masz w ręku kart. Z nami zaczniesz je mieć". Wypowiedź ta stała się symbolem zmian zachodzących na arenie międzynarodowej. Coraz rzadziej liczą się sojusze oparte na wspólnej historii lub wartościach, a coraz częściej twarde argumenty i realna siła.
Choć w lutym 2025 roku prezydent Trump odnosił się przede wszystkim do sytuacji militarnej Ukrainy, ten sam sposób myślenia coraz częściej przenoszony jest na grunt relacji gospodarczych. Państwa słabe ekonomicznie, pozbawione narzędzi nacisku i zdolności obrony własnych interesów, traktowane są jak petenci. Europie grozi dziś znalezienie się dokładnie w tym punkcie. Jeszcze kilkanaście lat temu dysponowała realnymi argumentami: silnym przemysłem, przewagą technologiczną, dostępem do taniego kapitału i polityczną sprawczością. Dziś większość z tych kart została utracona. W zamian pozostały regulacje, ambicje moralne i przekonanie, że świat nadal będzie grał według starych zasad. Rok 2026 może być momentem rozstrzygającym. Albo Unia Europejska odbuduje swoją bazę gospodarczą, odzyska zdolność konkurowania i zacznie ponownie rozdawać karty, albo pogodzi się z rolą globalnego skansenu.
Z pewnością pocieszający jest fakt, że w Unii Europejskiej coraz częściej słychać głosy wskazujące na te zagrożenia i nawołujące do zdecydowanej reakcji, która mogłaby odwrócić niekorzystny trend. Unijni decydenci już wielokrotnie identyfikowali kluczowe wyzwania wymagające pilnego zaadresowania - takie jak luka innowacyjna, uzależnienie od państw trzecich w zakresie dostaw surowców krytycznych, strategicznych technologii oraz komponentów przemysłowych czy brak precyzyjnego planu dekarbonizacji unijnej gospodarki. Aby jednak realnie zmienić obecny kierunek, konieczny jest zdecydowany krok naprzód: przejście z etapu tworzenia strategii, nawet najbardziej obiecujących, do fazy konkretnych działań.
Komisja Europejska zapowiada, że bieżący rok ma być "decydującym momentem dla niezależności Europy", w którym Unia zintensyfikuje wysiłki na rzecz zabezpieczenia swojej przyszłości oraz zdolności samodzielnego decydowania o własnym losie. Aby te zapowiedzi mogły zostać skutecznie zrealizowane, niezbędne jest także rzeczywiste włączenie w procesy legislacyjne podmiotów, na które unijne regulacje oddziałują.
Europejski, w tym polski, biznes dysponuje w tym zakresie konkretnymi propozycjami i rozwiązaniami. O tych pomysłach dyskutowali eksperci Business & Science Poland z ponad 100 przedstawicielami polskiego biznesu m.in. w listopadzie ubiegłego roku. Wśród kluczowych postulatów polskiego biznesu znalazły się m.in.: (1) przegląd i potencjalna rewizja tzw. celów "net-zero" oraz wynikających z nich regulacji w celu ich urealnienia, (2) wprowadzenie mechanizmu kontroli spójności regulacyjnej, (3) wzmocnienie ochrony rynku europejskiego poprzez instrumenty "Made in EU" oraz "local content", (4) pełniejsze wykorzystanie europejskich zasobów surowcowych oraz przyspieszenie procedur inwestycyjnych, (5) zapewnienie stabilności regulacyjnej, przewidywalności oraz trwałych i spójnych zasad wsparcia inwestycji. Równie ważnym aspektem wzmacniania gospodarki UE jest finansowanie. W trakcie rozmów, z punktu widzenia przedsiębiorstw, wskazywano m.in. na ograniczony dostęp do środków na transformację, nieprzejrzyste kryteria konkursowe, niewystarczającą wiedzę o dostępnych instrumentach finansowych, słabą rolę doradczą sektora bankowego, niejasne obowiązki w zakresie raportowania ESG oraz brak skutecznych i atrakcyjnych form wsparcia dla MŚP. Niezbędne jest również zdecydowane przyspieszenie agendy uproszczeniowej, obejmującej wszystkie obszary polityk unijnych. Tylko w ten sposób możliwe będzie uwolnienie pełnego potencjału europejskich firm i umożliwienie im prowadzenia równorzędnej konkurencji z globalnymi odpowiednikami.
Rok 2026 przyniesie wiele okazji do realizacji tych działań. Komisja Europejska zapowiada bowiem, że w tym czasie będzie m.in. finalizować negocjacje nad kolejnym budżetem unijnym na lata 2028-2034, tworzyć ramy prawne dla innowacyjnych przedsiębiorstw, modyfikować przepisy dotyczące zamówień publicznych, budować unię oszczędności i inwestycji, finalizować tworzenie unii energetycznej, rozwijać europejską obronność oraz - co szczególnie istotne - kontynuować proces upraszczania regulacji i ograniczania obciążeń administracyjnych.
Nie tylko skuteczne, ale przede wszystkim przemyślane procedowanie tych zapowiedzi - w sposób, który nie nakłada dodatkowych warstw regulacyjnych, lecz realnie redukuje istniejące obciążenia oraz usprawnia funkcjonowanie gospodarki - może umożliwić Unii Europejskiej powrót na ścieżkę wzrostu. Tylko spójna i konsekwentna współpraca ukierunkowana na wspólny cel, prowadzona pomiędzy unijnymi decydentami, rządami państw członkowskich oraz europejskim biznesem, może sprawić, że Europa odzyska utracone karty i ponownie wróci do gry jako podmiot, a nie obserwator globalnych procesów.