Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agata Wołoszyn
Agata Wołoszyn
|

Są droższe od klasycznych piw, ale Polacy je pokochali. "Zainteresowanie będzie tylko rosnąć"

6
Podziel się:

Z roku na rok w piwach ubywa alkoholu. Do tego aż 60 proc. dorosłych Polaków spożywa piwa zupełnie go pozbawione, wydając na nie rocznie ponad 800 mln zł. Co ciekawe piwa bez alkoholu są droższe niż te alkoholowe. Różnica w cenie wynosi nawet 1,20 zł na jednym piwie.

Są droższe od klasycznych piw, ale Polacy je pokochali. "Zainteresowanie będzie tylko rosnąć"
Ilość alkoholu nawet w "normalnych" piwach sukcesywnie spada. W 2017 r. było to średnio 5,37 proc., a w 2019 r. 5,27 proc. (PAP, Marcin Bielecki)

Piwa bezalkoholowe już od kilku lat cieszą się ogromnym powodzeniem wśród konsumentów. Według Raportu Kompanii Piwowarskiej "0 proc. alkoholu. 100 proc. smaku" ten rodzaju trunku stanowi obecnie 5,9 proc. rynku piwnego w Polsce pod względem wartości.

Kiedyś "babski napój", dziś trunek dla wszystkich

Jeszcze kilkanaście lat temu piwa bezalkoholowe były uważane za "damski trunek", do tego konsumenci narzekali na ich smak, mówiąc, że wbrew swojej nazwie w niczym nie przypomina piwa. Ale w ostatnich latach zmieniło się to diametralnie. Nowe technologie pozwalają stworzyć piwo bez alkoholu, nie wpływając tym samym na jego smak.

A smaki piw bezalkoholowych cały czas się mnożą. Na sklepowych półkach z roku na rok pojawia się coraz więcej rodzajów piw bez procentów. Przykładowo można wybrać piwo o smaku marakui, limonki z miętą, pomelo, mango czy pomarańczy. Ale mamy również lagery czy piwa pszeniczne, które nie zawierają alkoholu.

Zobacz także: Zrobiliśmy test ryb ze smażalni nad morzem. Wynik był dla nas zaskakujący

Jeszcze kilkanaście lat temu branża piwowarska nie spodziewała się, że piwo 0 proc. będzie aż tak pożądane przez konsumentów. I tu nasuwa się pytanie, czy to tylko taka chwilowa "moda"?

- Zainteresowanie piwami bezalkoholowymi będzie tylko rosnąć, ponieważ konsumentom coraz częściej zależy nie na alkoholu, ale na smaku – komentuje Paweł Leszczyński, prezes stowarzyszenia Wolny Kraft.

Podobnego zdania jest Tomasz Brzostowski, prezes Browaru Brodacz. - Picie piw bezalkoholowych to na pewno nie jest moda, a trend, który będzie się wzmacniał – mówi.

Warto zaznaczyć, że nawet ilość alkoholu w "normalnych" piwach sukcesywnie spada. W 2017 r. było to średnio 5,37 proc., a w 2019 r. 5,27 proc.

Co kryje się w bezalkoholowym trunku?

Według wspomnianego wcześniej raportu Polacy sięgają po piwa bezalkoholowe, ponieważ chcą żyć zdrowo. Lubią smak piwa, ale nie chcą "obciążać się" procentami. Wiąże się to z potrzebą kontroli.

Do tego coraz więcej osób wraca z imprez czy spotkań towarzyskich samochodem jako kierowcy i właśnie dlatego wybierają piwa bez alkoholu. Ten rodzaj trunku najczęściej spożywany jest na grillach, wakacjach czy uroczystościach rodzinnych. 

Według dr n. med. Marty Lewandowicz, której wypowiedź pojawia się w raporcie dotyczącym piw bezalkoholowych, z żywieniowego punktu widzenia zamiana piwa z alkoholem na to bez procentów jest korzystna, ale i tak zawsze warto zwracać uwagę na skład.

Piwa bezalkoholowe zawierają głównie wodę, słód jęczmienny, chmiel, aromaty oraz substancje słodzące. I to właśnie na ten ostatni składnik powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, bo na ogół w smakowych piwach bezalkoholowych jest sporo cukru.

Przykładowo w 100 ml mamy 4,4 g cukru, co oznacza, że w 0,5 litrowej butelce jest go 22 g, czyli 4,5 łyżeczki. W sklepie znalazłam też takie piwa, które zawierały 5,5 łyżeczki cukru i to w 400 ml.

Ale piwa 0 proc. sprzedawane są również z wersji "normalnej", bez smakowych dodatków. Można je wyprodukować na kilka sposobów.

- Stosuje się specjalne drożdże, które tylko niewielką część cukrów zamienią w alkohol, zatrzymując proces fermentacji lub dezalkoholizując gotowe piwo. W wielu przypadkach wymagana jest też pasteryzacja, która unieszkodliwi ewentualne bakterie czy drożdże, które mogą się w nim pojawić. Natomiast browary zwykle dysponują odpowiednią infrastrukturą i mocami produkcyjnymi, aby produkować bezalkoholowe napoje, często w małych seriach. Od dawna na zlecenie produkują wiele popularnych lemoniad, które znajdziemy w modnych restauracjach – komentuje Paweł Leszczyński.

Brak alkoholu – wyższa cena

A jak to wygląda cenowo? W każdym analizowanym przeze mnie przypadku piwo bezalkoholowe było droższe od tego z alkoholem. Przykładowo piwo Tyskie w wersji z alkoholem kosztuje 2,99 zł, a cena bezalkoholowego w tym samym sklepie to 3,69 zł. Bezalkoholowy Żywiec kosztuje 4,19 zł, a alkoholowy 2,99 zł. Z kolei czteropak puszkowanego piwa bezalkoholowego Zatecky kosztuje 15,19 zł, a za ten z alkoholem musimy zapłacić 12,99 zł.

Paweł Leszczyński mówi, że cena piwa bezalkoholowego jest uzależniona od kilku czynników. - Wiele zależy od sposobu produkcji piwa bezalkoholowego, nie tylko w sensie technologicznym, ale od wielkości produkującego je browaru. Oczywiście bezalkoholowe piwo nie jest objęte akcyzą, a sprzedające go sklepy nie muszą opłacać koncesji, ale np. dla małych browarów oznacza to podobną ilość pracy, a czasem też zakup stosunkowo kosztownych maszyn – komentuje ekspert.

Co w takim razie z piwami od dużych koncernów? - Myślę, że w przypadku dużych firm browarniczych jest to kwestia popytu i rotacji (tempa sprzedaży) tych produktów. Jeżeli zainteresowanie piwami 0 proc. jest tak duże i konsumenci płacą za nie cenę, jaka jest wyznaczona, to po pierwsze nie ma sensu jej zmniejszać, a po drugie wyższa marża rekompensuje zajmowanie miejsc na półkach piw alkoholowych (czyli szybciej rotujących) – komentuje Tomasz Brzostowski, prezes Browaru Brodacz.

Dodaje, że z czasem może pojawić się jeszcze większa konkurencja i co za tym idzie, producenci będą zmuszeni obniżyć ceny swoich trunków.

Nadeszło nowe - bezalkoholowe

Piwo bezalkoholowe pojawia się również coraz częściej w restauracjach, a w zasadzie ciężko spotkać się z miejscem, które tego trunku nie serwuje. Udział piwa bezalkoholowego w lokalach gastronomicznych w Polsce wynosi 5 proc. To mniej niż w Hiszpanii (18 proc.) i Niemczech (7 proc.), ale więcej niż we Włoszech (4 proc.) i Francji (2 proc.).

- Chyba nikt nie lubi negatywnych konsekwencji związanych z piciem alkoholu. Dlatego coraz więcej osób podchodzi do tego świadomie i wybiera trunek, który smakuje jak piwo, ale nie zmienia ich świadomości – podsumowuje Tomasz Brzostowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(6)
Majsner
11 miesięcy temu
Piwo typu radler ,bo takie piwo zazwyczaj w dzisiejszych czasach nazywa się bezalkoholowym to nic innego jak zwykłe piwo przepuszczone przez filtr do odwróconej osmozy i wymieszane w 40-60 procentach z lemoniadą.Piwa typu Lech free z czasem znikną,jest w nich sama chemia,na ich miejsce wejdą radlery zawierające od kilku do kilkunastu proc soków owocowych zamiast wspomnianej chemii.Co do cen,owszem są wyższe,ale nic racjonalnego nie uzasadnia tych cen ,a jak wiemy im większe zainteresowanie produktem tym bardziej spada jego cena.Tak będzie z radlerami gdy ktoś rozwali te praktyki złodziejskie obecnie stosowane.
leon
rok temu
Slod jeczmienny,chmiel,woda , drozdze i po dwuch miesiacach mam piwo o jakim wam sie nie snilo.
ks.Natanek
rok temu
Piwo bezalkoholowe to po cichu przemycana ideologia gender !!!
Piwosz
rok temu
Francja i Włochy to nie jest wyznacznik w sprawach piwa, bo to typowo winiarskie kraje. Piwa francuskiego nie piłem, ale Peroni Nastro Azzurro to piwo nawet bardziej zbliżone do wody niż nasze koncerniaki.
Bolu
rok temu
ty chyba nigdy nie piłeś pia bezalkoholowego - smak jest zupełnie inny (są gorsze smakowo) ale dodatki (np. dodatek herbaty w jednym z browarów) zdecydowanie smak poprawia, no i są mniej kaloryczne - pod warunkiem ze unika się tych słodzonych cukrem