Sąsiad chce pieniędzy za ogrodzenie? Prawo jest jasne

Postawienie płotu między działkami to nie tylko kwestia estetyki, ale też prawa. Ogrodzenie na granicy gruntów musi być uzgodnione z sąsiadem i współfinansowane – w przeciwnym razie właściciel może zostać zmuszony do jego rozbiórki, a spór trafić do sądu.

Część z nas dzieli ogrodzenie ze swoim sąsiademCzęść z nas dzieli ogrodzenie ze swoim sąsiadem
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | HERMANNJOACHIM
Magda Żugier

Budowa płotu na styku dwóch nieruchomości to nie tylko kwestia gustu. Zgodnie z kodeksem cywilnym inwestycja na granicy wymaga uzgodnień z właścicielem sąsiedniej działki. W praktyce oznacza to pisemną zgodę i najlepiej umowę, w której strony określą wysokość, materiały, przebieg ogrodzenia oraz sposób finansowania i późniejszej konserwacji.

Kluczowa jest zasada współwłasności elementów znajdujących się dokładnie na granicy. Z art. 154 kodeksu cywilnego wynika, że ogrodzenia, mury czy rowy posadowione na linii rozgraniczającej należą do obu właścicieli.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Sąsiad może domagać się demontażu

To daje każdej ze stron prawo żądać partycypacji w kosztach budowy oraz utrzymania. Współfinansowanie nie jest więc kwestią dobrej woli, lecz obowiązkiem wynikającym z przepisów.

Reguła współwłasności dotyczy także drzew i krzewów rosnących na granicy. Obie strony mają równe prawa i obowiązki w ich zakresie. Gdy jeden z właścicieli samowolnie postawi płot na granicy bez uzgodnień, sąsiad może domagać się jego demontażu. Brak porozumienia co do kosztów lub przebiegu ogrodzenia może zakończyć się sprawą w sądzie.

Inaczej jest wtedy, gdy ogrodzenie w całości stoi po jednej stronie granicy, na gruncie jednego właściciela. W takiej sytuacji sąsiad nie musi się dokładać ani wyrażać zgody. To rozróżnienie decyduje o tym, czy żądanie dopłaty jest zasadne. Jak podaje Import Ręczny, uzgodnienia najlepiej spisać przed rozpoczęciem robót, aby uniknąć sporów i kosztownych korekt.

Wybrane dla Ciebie