Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Paweł Orlikowski
Paweł Orlikowski
|

Skandal w Milanówku. Sztab kryzysowy po nielegalnej wycince drzew, sprawą zajmie się prokuratura

182
Podziel się:

Skandal na jednej z prywatnych działek w Milanówku. Doszło do nielegalnej wycinki drzew. Burmistrz miasta zwołał sztab kryzysowy. Zapadła decyzja, że sprawa zostanie zgłoszona do prokuratury.

Skandal w Milanówku. Sztab kryzysowy po nielegalnej wycince drzew, sprawą zajmie się prokuratura
Nielegalna wycinka drzew w Milanówku. Burmistrz powołał sztab kryzysowy (Piotr Napłoszek Radny Miasta Milanówka)

We wtorek do prokuratury trafi zawiadomienie w sprawie nielegalnej wycinki drzew w centrum Milanówka. Tej miał się dopuścić syn właścicielki nieruchomości. Milanówek to "miasto-ogród", a wycięte drzewa - w większości dęby - były wiekowe. Działką opiekuje się konserwator zabytków, pieczę nad nieruchomością sprawuje także starostwo powiatowe.

- Składamy zawiadomienie do prokuratury z kodeksu karnego. Wszyscy sprawcy zostaną ukarani, nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Zadbam też o to, by teren wrócił do formy, jaką reprezentował przed wycinką – mówi w rozmowie z money.pl Piotr Remiszewski, burmistrz Milanówka.

- Jeśli będę miał taką moc sprawczą, będę chciał odtworzyć teren "jeden do jednego", sprowadzić stare drzewa. Są to gigantyczne koszty, mam nadzieję, że sprawcy zostaną dotkliwie potraktowani, także z poziomu finansowego – dodaje.

Zobacz także: W Milanówku wycięto 60 dębów. "Takie działania inwestorskie należy potępić. To też patodeweloperka"

Burmistrz podkreśla, że na miejscu trzeba teraz przeprowadzić inwentaryzację. Ekipa fachowców oddelegowanych zarówno ze starostwa, jak i z urzędu miasta, ma się pojawić na miejscu już we wtorek.

Totalna samowolka

Wszystko wskazuje na to, że to syn właścicielki nieruchomości postanowił nielegalnie wyciąć drzewa, korzystając z tego, że dostał od powiatowego leśnika zgodę na usunięcie jedynie części drzew.

– Te, które leśnik wyznaczył do wycinki, to drzewa, które zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców. To 22 drzewa. Jednak one są nietknięte, stoją nadal. Natomiast wycięto 67 innych drzew, których nie wolno było ruszać – tłumaczy nam burmistrz Milanówka.

O sprawie opowiedział nam także radny Milanówka Piotr Napłoszek. W sobotę po południu zauważył trwającą wycinkę na jednej z prywatnych działek w centrum miasta. Pojawił się na miejscu, wezwał odpowiednie służby. Zarzuca im jednak opieszałość.

- Szedłem na zakupy, zobaczyłem tę sytuację i podszedłem do patrolu policji, który kończył właśnie interwencję. Usłyszałem, że to prywatna działka, drzwi radiowozu się zamknęły, patrol odjechał - relacjonuje w rozmowie z money.pl radny Piotr Napłoszek.

- Poszedłem więc na pobliską komendę Straży Miejskiej. Tam usłyszałem, że straż nie może podjąć interwencji, bo jedyna załoga właśnie prowadzi działania w budynku urzędu, gdzie włączył się alarm. Usłyszałem też, że policja wstrzymała wycinkę, co nie było prawdą. Wtedy poprosiłem o ponowne wezwanie patrolu - kontynuuje.

Jak dodaje, policja długo nie przyjeżdżała, na miejscu pojawiła się dopiero ok. godz. 15.00, blisko dwie godziny po interwencji w siedzibie Straży Miejskiej. Nie było już wtedy czego ratować. – Generalnie mam pretensje do służb. Jeśli policja i Straż Miejska nie interweniują, to obywatele myślą, że wszystko dzieje się zgodnie z prawem – podkreśla.

Sprawa jest tym bardziej kontrowersyjna, że - jak wynika z księgi wieczystej - inną część tej samej nieruchomości odkupił już wcześniej deweloper. Na działce stanął blok mieszkalny.

Część zalesiona jest jednak trudniejsza do sprzedaży, bo plan zagospodarowania przestrzennego – ze względu na drzewa – jest tam mocno restrykcyjny. Właściwie nie było szans, by powstała tam jakakolwiek zabudowa.

Ryzyko wliczone?

Radny Napłoszek ocenia, że właściciele nieruchomości – licząc się z konsekwencjami grzywny za nielegalną wycinkę – wliczyli to jako koszt pod ewentualną, przyszłą inwestycję. Działkę z już wyciętymi drzewami jest znacznie łatwiej sprzedać

- Staram się kierować logiką. Nie wierzę, że właściciel takiej nieruchomości – mając w perspektywie rozgłos, karę i przepadek drewna – zdecydował się na takie działanie, nie mając w perspektywie jakiegoś wyjścia z tej sytuacji – mówi nam Piotr Napłoszek.

Do sprawy odniosła się nawet wiceminister rozwoju Anna Kornecka, która w rządzie zajmuje się budownictwem, planowaniem i zagospodarowaniem przestrzennym. Takie działania w programie "Money. To się liczy" nazwała "patodeweloperką".

– Mamy takie instrumenty, które przewidują przywrócenie tego terenu do stanu pierwotnego. Oczywiście my go nie przywrócimy w takim rozumieniu, w jakim byśmy chcieli, ale taki nakaz powoduje eliminację możliwości dokonania inwestycji – stwierdziła.

Minister przyznała jednak, że jedyna kara, jaką ustawa przewiduje, to grzywna za nielegalną wycinkę drzew. – Nakazanie odtworzenia lasu wydaje mi się tutaj uzasadnione. Wówczas ta inwestycja, która miała tutaj sprytnie zaistnieć poprzez usunięcie drzew, nie mogłaby powstać. Tego typu działania należy potępić i jest to absolutnie patodeweloperka – podsumowała Kornecka.

Zalesiona działka, na której doszło do wycinki dębów, jest pod nadzorem Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (MWKZ). Jak czytamy w piśmie, do którego udało nam się dotrzeć, konserwator nie wydał zezwolenia na usunięcie drzew. Takie mogłoby wydać starostwo, ale - jak podkreśla burmistrz - pozwolenie wydano na zupełnie inne drzewa, niż te, które wycięto. Sprawa swój finał znajdzie teraz w sądzie.

Chcieliśmy porozmawiać z właścicielem działki. Według naszych ustaleń to osoba prywatna, jest nim starsza kobieta, a na miejscu wycinki pojawił się jej syn. Nie udało nam się jednak porozmawiać.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(182)
alar
11 miesięcy temu
widzę, że się dzieję... dobrze, że u mnie przestało się dziać i mam w końcu świ,ety spokój. Zmieniłem mieszkanie co za tym idzie zarządce i żyje bezproblemowo. Pomaga mi Zarządca Fadrowski.
Kulafka
rok temu
Proponuję prokuraturze rzucić okiem na dotychczasowe inwestycje w mieście
Tomasz z L
rok temu
Szkoda drzew, sa potrzebne. Ale prawde mowiac, jezeli mam wlasna dzialke, nie dzierzawe to powinienem sam moc decydowac co na niej rosnie i w jakiej ilosci. Ale w Polsce jest prawo bezprawia, tyle w temacie
emerytka
rok temu
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi to wiadomo ,że o pieniądze. Ktoś na tym nieźle skorzystał.
Drek
rok temu
jego teren jego drzewa
...
Następna strona