Na początku października polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił zarzuty czterem spółkom z grupy Google. UOKiK podejrzewa, że koncern nadużywa pozycji dominującej na polskim rynku ogólnego wyszukiwania w internecie i że w negocjacjach z polskimi wydawcami prasy prowadził je w sposób nieuczciwy. Ustaleniem, ile Google powinien zapłacić polskim wydawcom za ich artykuły, ma się z kolei zająć Urząd Komunikacji Elektronicznej.
W trakcie debaty poświęconej roli cyfrowych gigantów uczestnicy XV Europejskiego Forum Nowych Idei zwracali uwagę, że surowe kary finansowe nakładane w Unii Europejskiej prawdopodobnie przestają robić wrażenie na wielkich, amerykańskich korporacjach.
WIDEOPrezes UOKiK: Liczymy na refleksję po stronie Google'a
Surowe kary przestają robić wrażenie
– W ciągu ostatniej dekady Komisja Europejska nałożyła na tę firmę kary w łącznej wysokości 11 miliardów euro za umyślne naruszanie prawa. Dodatkowo sądy krajowe zasądziły 3 miliardy euro odszkodowań za te same naruszenia – wyliczał prof. Thomas Höppner, partner w kancelarii Geradin Partners.
– W tym samym okresie przychody Google poszły w górę z 68 mld euro w 2015 r. do 356 mld euro w 2025 r. To pięciokrotny wzrost. Dziś Google potrzebuje zaledwie dwóch tygodni, żeby osiągnąć przychody odpowiadające tym karom. Kary nie osłabiły więc jego pozycji, tylko stały się elementem prowadzenia codziennej działalności – podkreślał prof. Thomas Höppner.
Zdaniem prawnika, problemem jest nie tylko coraz silniejsza pozycja platform, ale pozorowana konkurencja pomiędzy nimi. – Najbardziej niepokoi mnie to, że coraz częściej łączą swoje siły. Prowadzą wspólne kampanie za pośrednictwem organizacji branżowych albo realizują działania lobbingowe za kulisami. Łączą więc swoją i tak już ogromną siłę, żeby wpływać na proces legislacyjny – przestrzegał ekspert.
"Najpotężniejsze podmioty gospodarcze w historii"
Prof. Marek Kolasiński z kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak dodawał, że takie firmy jak Alphabet, Apple, Amazon, Meta czy Microsoft to prawdopodobnie "najpotężniejsze podmioty gospodarcze, jakie kiedykolwiek istniały".
– Mówiąc wprost, w relacjach z państwami średniej wielkości, takimi jak Polska, występują z pozycji siły. To nowa rzeczywistość i oczywiście bardzo niebezpieczna. Przeciwstawienie się im jest niezwykle trudne. Jednak z polskiej perspektywy część odpowiedzi na ten problem leży w pogłębianiu integracji europejskiej – przekonywał prof. Kolasiński.
Jego zdaniem, naszą pozycję w sporach z cyfrowymi gigantami wzmacniają rozwiązania prawne, proponowane przez Komisję Europejską. – Wydaje się więc oczywiste, że skoro mamy do czynienia z niezwykle potężnymi, ponadnarodowymi platformami internetowymi, potrzebujemy równie silnych europejskich instytucji publicznych – oceniał w trakcie dyskusji prawnik.
Mamy przepisy i problem z ich skurecznością
Reprezentujący konsumentów Marco Pierani, dyrektor ds. korporacyjnych i public relations w Euroconsumers, potwierdził, że Unia Europejska ma bardzo dużo przepisów, które mogą skutecznie ograniczać zapędy cyfrowych gigantów. Jak tłumaczył, problemem nie jest dzisiaj brak nowych, lepszych regulacji.
– Moim zdaniem Europa przeżywa dziś złotą erę praw, a jednocześnie bardzo mroczną erę ich egzekwowania. Porównajmy na przykład Europę i Stany Zjednoczone. W Europie uzyskanie przed sądem odszkodowania za naruszenie ochrony danych osobowych jest bardzo trudne. Pracujemy nad tym, ale podobne sprawy w USA często kończą się zupełnie innymi rezultatami – komentował Marco Pierani.
– Jeżeli więc pytasz mnie, czy potrzebujemy więcej regulacji, czy skuteczniejszego egzekwowania prawa, zawsze wybiorę to drugie – dodawał uczestnik XV Europejskiego Forum Nowych Idei.
Jak media mogą wzmacniać zaufanie?
Uczestnicy debaty podkreślali również, że rosnące w siłę platformy są ogromnym wyzwaniem dla konsumentów, ale też dla różnorodności informacji i pluralizmu mediów czy sposobu kształtowania narracji publicznej.
– Z drugiej strony nadal uważam, że redakcje zachowują na szczęście kontrolę nad własną działalnością i przestrzenią, w której funkcjonują. W krajach nordyckich wciąż mamy np. duży udział ruchu bezpośredniego, czyli użytkowników, którzy sami odwiedzają strony wydawców – mówiła Karen Rønde, szefowa duńskiego stowarzyszenia wydawców prasy DPCMO.
– Dlatego najważniejsze pytanie brzmi: co jako branża medialna możemy zrobić, żeby nadal zasługiwać na zaufanie odbiorców? Jak zachować znaczenie w ich życiu? Jak sprawić, żeby nasze media nadal odzwierciedlały codzienne doświadczenia ludzi? – zastanawiała się ekspertka.
– Jeżeli będziemy robić to dobrze, pozostaniemy istotni dla odbiorców, zachowamy pokorę, będziemy szanować ludzi i działać w ich interesie, zasłużymy na ich zaufanie – dodawała Karen Rønde.