Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Testowaliśmy najdroższego SUV-a świata. Oto Rolls-Royce Cullinan

Ludzie na ciebie się gapią. Po prostu gapią. Stajesz, a oni nie potrafią od ciebie oderwać wzroku. Pokazują palcem. Niektórzy wyciągają telefon i cykają fotki. Powód? Auto za niemal dwa miliony złotych. Testowaliśmy Rolls-Royce Cullinan w edycji Black Badge.

Podziel się
Dodaj komentarz
(money.pl)
Rolls-Royce Cullinan, czyli najdroższy SUV świata. (Fot: Sebastian Ogórek)

Kiedy ostatnio widziałeś Rolls-Royce’a? Zapewne wtedy, gdy oglądałeś film z serii o Bondzie lub w telewizji widziałeś brytyjską królową . Nic więc dziwnego, że samochód po prostu przyciąga wzrok każdego.

Rolls-Royce Cullinan to jednak nie jest typowa limuzyna, a najprawdopodobniej najdroższy SUV świata. Przód wygląda jeszcze klasycznie: wysoki, wielki grill a nad nim znak rozpoznawczy marki – figurka Spirit of Ecstasy.

Maska długu, wyciągnięta, nadająca maszynie majestatu. Kształt oczywiście nawiązujący do starych aut, nie jest tak obły i kosmiczny jak przy wielu dzisiejszych samochodach, nawet tych klasy premium. Tu klasa auta nie musi być zaznaczana ekstrawagancją.

Cullinan swoje suvowe oblicze pokazuje dopiero z tyłu. Tam przypomina bardziej londyńską taksówkę niż limuzynę. Na dodatek w bagażniku ukryte są dwa wysuwane fotele, na których można usiąść i podziwiać np. zachód słońca w Portofino czy spacerujące słonie podczas safari w Afryce.

To kwestia gustu, ale dla mnie akurat te dodatkowe fotele to rzecz zbędna i jednak zabierająca miejsce w bagażniku. A pamiętajmy, że mówimy o SUV-ie, którym przecież najchętniej wybralibyśmy się gdzieś za miasto.

No właśnie, bo Rolls-Royce Cullinan to jedno z nielicznych aut tej firmy, które prowadzić ma właściciel samochodu, a nie jego szofer. Przyjemność z jazdy jest więc nie do opisania.

Na początku trudno przyzwyczaić się do wysokości, na której znajduje się fotel – dla porównania, jest się wyżej niż kierowcy warszawskich autobusów. Nawet właścicieli innych suvów zadziwić może długość maski. Po kilku kilometrach jazdy to wszystko jednak znika. Człowiek rośnie we własnych oczach, jest wręcz mocarny.

Rolls-Royce sprawia, że czujesz się absolutnie wyjątkowo. I nic nie musisz. Możesz zrobić wszystko, więc nie musisz niczego nikomu udowadniać. Wzrok innych kierowców, pieszych patrzących na ciebie na światłach, ojców którzy pokazują cię swoim synom, sprawia, że nie jest to auto w którym można się ukryć. A jednocześnie ten nieoczekiwany splendor daje po prostu niesamowitą moc.

Wyzywające mruganie chętnych do ścigania na światłach? Nawet nie chce ci się tego robić. I tak wiesz, że wygrasz każdy wyścig. Mimo wagi ponad 2,5 tony Cullinann przyspiesza do setki w 5,2 sekund dosłownie wbijając w fotel. 12 cylindrów i 600 koni mechanicznych unoszą tego giganta niczym piórko na wietrze.

Kierownica - dość ciekawa, bo bardzo cienka - chodzi tak lekko, jakby kręcić sterem na jachcie. Mimo swoich majestatycznych rozmiarów (ponad 5,3 metra długości) zawracanie jest niezwykle łatwe i nie potrzeba do niego pasa startowego lotniska. Samochód prowadzi się z taką łatwością i gracją, jakby unosił się nad ziemią. Czuje się w nim bezpiecznie z racji swoich gabarytów, ale jednocześnie nie da się ich odczuć w trakcie jazdy.

To rodzi nawet pewne problemy, bo absolutnie nie czuć w Cullinanie prędkości. Wyciszenie jest perfekcyjne. W środku auta o jeździe przypomina tylko delikatny szum.

A jednocześnie, kiedy najdzie cię chęć przyspieszenia z 12-cylindrowego silnika wydobywa się ryk lwa wypuszczonego z klatki. Dźwięk, który sprawia, że zaczynasz bać się pędu i przyspieszenia tego giganta. Pedał gazu przyciśnięty do końca uwalnia iście sportową duszę.

W środku auto nie jest najeżone bajerami i światełkami. Nie ma tu miejsca na tandetną elektronikę. Choć wszystkie funkcje, jakie są możliwe do włożenia do auta, oczywiście są tu standardem, to jednocześnie nie jest to niepotrzebnie podkreślane. Nawet przyciski zamykania drzwi - bo przecież nie będziesz ciągnąć kilkudziesięciu kilogramów – są tak ukryte, by pasażer nie zwrócił uwagi w jak magiczny sposób kierowca zamyka jego wejście do auta.

Elektroniczne ustawiania klimatyzacji? Po co. Zamiast tego piękne pokrętła i przyciski. Niby nowoczesny design, ale jednocześnie z klasycznym sznytem.

Bo jeśli w Rolls-Royce’sie widzisz metalowe części, to są to metalowe części. Jeśli coś przypomina drewno, skórę, to jest to właśnie ten materiał. Zero kompromisów. W Cullinanie to co robi wrażenie, to podsufitka. Tam mikroledowe światła wiernie odwzorowują układ gwiazd jaki jest nad fabryką firmy w Goodwood. Istna mieniąca się perfekcja 1344 światełek.

Niesamowite jest system nagłaśniający. Każdy utwór brzmi w nim idealnie, sprawia, że przenosimy się na nasz prywatny koncert. Niezależnie czy słucha się jazzu, włącza radiową Dwójkę czy ze Spotify puszczamy nasze ulubione utwory rockowe.

Model, który testowałem, to Rolls-Royce Cullinan Black Badge z czarną figurką Spirit of Ecstasy. Wykończony w środku jest głęboką czernią oraz nowym niezwykle wyrazistym kolorem Forge Yellow. Mnie osobiście akurat ten mniej klasyczny wzór nie przypadł do gustu, ale rozumiem, że nowe barwy, to ukłon w stronę młodszego konsumenta, na którego nastawia się Rolls-Royce wypuszczając Cullinana.

Trzeba jednak pamiętać, że auto wyposażamy według własnego gustu, dobierając dodatki, kolorystykę czy inne elementy wykończenia. I tu przechodzimy do minusów. Bo Cullinan kosztuje aż 1,8 mln zł. No cóż, bezkompromisowy jest nie tylko w jeździe, ale i cenie. Za taką przyjemność warto jednak zapłacić każde pieniądze.

Dziękujemy firmie Auto-Fus za możliwość testowania samochodu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
01-08-2020

buncikTyle zachwytów, ale o mechanice i możliwościach samochodu niewiele. Panie redaktorze, bajki pisać.

02-08-2020

dziadektez testowalem ,ale kupilem Dacie Dustera i tez jestem zadowalony !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

02-08-2020

KantorOstatnio widziałem ktoś jechał dużym fiatem, też wszyscy się gapili....

Rozwiń komentarze (38)