Firma zamówiła napad białoruskich pograniczników na swoich pracowników. Mieli się lepiej zintegrować

Jedna z firm zamówiła sfingowany napad "białoruskich funkcjonariuszy" na swoich pracowników. - W Białowieży to lokalna atrakcja turystyczna. Nie ma w tym żadnego drugiego dna politycznego! - tłumaczą przedstawiciele branży.

Jedną z atrakcji w Białowieży poza żubrami, były napady na kolejkę wąskotorową
Źródło zdjęć: © pixabay.com | pixabay.com

"Mam grupę 30 osób. Wyjazd integracyjny do Białowieży. Czy ktoś się orientuje, kto wykonuje tam sfingowany napad lub kontrolę białoruskich pograniczników?" – takie ogłoszenie umieściła na forum z ogłoszeniami o pracę dla przewodników i pilotów turystycznych właścicielka małego biura podróży w Zawistach Poleśnych.

Pod wpisem pojawiło się kilkanaście komentarzy. Jedni oferowali kobiecie pomoc w zorganizowaniu eventu, inni odradzali taką imprezę.

"Dobrze, że Hajnówka jest niedaleko. Będzie można udzielić szybko pomocy lekarskiej, jeśli ktoś dostanie zawału" - napisała jedna uczestniczek forum. Inna dopisała, że pomysł jest idiotyczny i bardzo niesmaczny w kontekście tego, co dzieje się obecnie za naszą wschodnią granicą.

Samowola budowlana. Abolicja dla właścicieli budynków, które mają 20 lat

Skontaktowaliśmy się z właścicielką biura Małgorzatą Gruszecką. W poście umieszczonym na forum branżowym napisała, że pomysł zorganizowania napadu/kontroli wyszedł od klientów.

W rozmowie z nami Gruszecka stwierdziła jednak, że pomysł był jej i chodziło jedynie o poszerzenie oferty biura. Interesowało ją nawiązanie kontaktów z lokalnymi wykonawcami inscenizacji. Do imprezy z udziałem przebierańców jednak nie doszło. Pomysł wylądował ostatecznie w koszu. - Tu nie ma żadnego drugiego dna politycznego – zapewniała nas rozmówczyni.

Zdaniem Łukasza Adamowicza, wiceprezesa Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel, o upodobaniach klientów i ich smaku dyskutować nie należy. Cieszy się, że w firmach organizujących eventy znowu pojawili się klienci, bo branża ma poważne problemy finansowe.

- Rolą firmy, która organizuje tego typu imprezy, jest profesjonalne przygotowanie wydarzenia tak, by nikt nie poczuł się urażony. Klienci są różni. Nie można zakazać imprez z udziałem disco polo, chociaż nie wszystkim ten rodzaj muzyki odpowiada – podaje przykład Adamowicz.

Dodaje, że napady białoruskich celników na turystów to jedna z atrakcji turystycznych, które są obecne na Podlasiu od ponad 20 lat. - To jedna z takich atrakcji jak Lajkonik w Krakowie czy Janosik w Tatarach – przekonuje Adamowicz.

Oddział PTTK w Hajnówce potwierdza te informacje. – Mieliśmy takiego pana, który organizował na trasie przejazdu kolejki wąskotorowej napady białoruskich pograniczników. To była atrakcja turystyczna. Prowadził też karczmę "U Wołodii". Już z dziesięć lat nie ma tej knajpy ani napadów, ani tego pana” – słyszymy od jednego z przewodników turystycznych w PTTK.

Arkadiusz Szymura, przewodnik po Białowieży, doskonale pamięta tamte czasy. - Wiele zorganizowanych grup brało udział w tej zabawie. Cieszyło się to dużym powodzeniem wśród turystów – przypomina sobie.

Jak wyglądał napad białoruskich pograniczników? W zależności od wykupionej opcji pociąg był zatrzymywany przez maszynistę w umówionym miejscu w lesie. Wchodzili do niego przebrani w białoruskie mundury funkcjonariusze i legitymowali ludzi.

W opcji rozszerzonej jedna z osób w grupie była wyciągana z pociągu i wyprowadzana do lasu. Po chwili słychać było strzały z pistoletu. Do żadnej egzekucji oczywiście nie dochodziło.

Czy taka atrakcja byłaby dziś niesmaczna z powodu tego, co aktualnie dzieje się na Białorusi?

Zdaniem Szymury nie można łączyć białoruskich pograniczników z białoruską milicją, która pacyfikuje manifestacje, czyli OMON-em. – To dwie różne formacje i ludziom nie powinno się to mylić – uważa lokalny przewodnik.

W Nadleśnictwie w Hajnówce z kolei mało kto już dziś pamięta napady białoruskich pograniczników. Jak mówią, dziś już takiej imprezy raczej by nie pozwolili na swoim terenie zorganizować. A gdyby inni chcieli tę tradycję kultywować?

– Mogą sobie napady urządzać, byleby nie trzeba było później tych turystów po lesie szukać! – mówi jeden z leśników.

Wybrane dla Ciebie
Komisarz UE apeluje o dialog handlowy z USA. "Uniknijmy równi pochyłej"
Komisarz UE apeluje o dialog handlowy z USA. "Uniknijmy równi pochyłej"
Trump o cudzie gospodarczym w USA. "Gdy u nas dzieje się źle, ciągniemy was za sobą"
Trump o cudzie gospodarczym w USA. "Gdy u nas dzieje się źle, ciągniemy was za sobą"
Nie 2, a nawet 8 dni płatnej opieki nad dzieckiem. Inicjatywa w Sejmie
Nie 2, a nawet 8 dni płatnej opieki nad dzieckiem. Inicjatywa w Sejmie
Wall Street z najgorszym dniem od trzech miesięcy. Niepewność napędza spadki
Wall Street z najgorszym dniem od trzech miesięcy. Niepewność napędza spadki
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 21.1.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 21.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 21.1.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 21.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 21.1.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 21.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 21.1.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 21.1.2026
Ceny mieszkań. Oto co się dzieje na rynku
Ceny mieszkań. Oto co się dzieje na rynku
Były wiceminister przed sądem. "Pytałem, czy można korzystać z auta"
Były wiceminister przed sądem. "Pytałem, czy można korzystać z auta"
Rada Pokoju i wysoka cena. Minister odpowiada, czy Polskę na to stać
Rada Pokoju i wysoka cena. Minister odpowiada, czy Polskę na to stać
Najbardziej zakorkowane miejsca na świecie. Polskie miasto w czołówce
Najbardziej zakorkowane miejsca na świecie. Polskie miasto w czołówce