Warszawa jest lepsza dla naukowca niż Oksford czy Londyn, przekonuje profesor z Anglii

Oksford, Cambridge czy Londyn - kariera akademicka w tych miastach to marzenie naukowców z całego świata. Pewien profesor z Anglii wybrał jednak Warszawę. - Gdy pytają mnie dlaczego, pokazuję wyliczenia - mówi. I dodaje, że jedyna korzyść z kariery na Wyspach to... dostęp do lepszych bibliotek.

Na pytanie, "jeśli nie Oksford, to co?", prof. Stanley odpowiada, że Warszawa.
Źródło zdjęć: © Flickr/Twitter | Tejvan Pettinger/CC BY 2.0
Mateusz Madejski

- Ben, ale dlaczego Polska? Na pewno nie lepiej byłoby ci na Wyspach? - takie pytania często dostawał od znajomych Benjamin Stanley, politolog, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu SWPS w Warszawie. W rozmowie z money.pl naukowiec zwraca uwagę, że częściej to pytanie zadają Polacy, a nie Brytyjczycy.

Wreszcie do sprawy postanowił się odnieść na Twitterze. "Tak naprawdę, to przeprowadzka z powrotem na Wyspy byłaby dla mnie szkodliwa" - pisze profesor.

Na pierwszy rzut oka trudno to zrozumieć, przynajmniej z finansowego punktu widzenia. Profesor w Wielkiej Brytanii zarabia miesięcznie średnio 3,7 tys. funtów netto - wynika z danych serwisu Indeed. To w przeliczeniu aż 18 tys. zł. Pensja astronomiczna dla przeciętnego polskiego profesora. Ten, jak podaje serwis wynagrodzenia.pl, zarabia średnio na rękę tylko 5,6 tys. zł.

Zobacz: 8 tys. pensji to mało czy dużo? "Zależy od kosztów życia"

Co na to Benjamin Stanley? "Nie ma mowy, aby mnie było w tej chwili stać na 95-metrowe mieszkanie na Wyspach. Do tego dochodzą absurdalne koszty opieki dla dziecka. Poza tym, musiałbym wydawać tysiące funtów na dojazdy obskurnymi pociągami" - dodaje naukowiec, który pracuje obecnie na Wydziale Nauk Humanistycznych i Społecznych Uniwersytetu SWPS.

"Zostaje tylko lepsza biblioteka"

Stanley przyznaje, że na Wyspach mógłby zarabiać kilka razy lepiej jednak, jak tłumaczy, te pieniądze "zjadłyby" brytyjskie koszty życia.

Podliczyliśmy. Średnia cena wynajmu mieszkania w Warszawie jest bardzo duża jak na polskie warunki. Jak wynika z danych serwisu Otodom, ceny mieszkań o wielkości od 60 do 90 metrów kwadratowych zaczynają się od ok. 4,4 tys. zł miesięcznie.

Jednak w Londynie jest nieporównywanie drożej. Średnia cena apartamentu w brytyjskiej stolicy to około 1,6 tys. funtów. Jednak jeśli chce się mieć dwie sypialnie, to trzeba zapłacić przynajmniej 2 tys. funtów, a więc około 10 tys. zł. W lepszych dzielnicach, na przykład zlokalizowanych przy topowych uczelniach, ceny są znacznie wyższe. Nietrudno znaleźć lokum i za 4 tys. funtów.

Taniej jest w miastach typowo uniwersyteckich. Rodzinne mieszkanie w Oksfordzie można wynająć za ok. tysiąc funtów. To jednak ciągle znacznie drożej niż w Warszawie. Poza tym inne miasta uniwersyteckie nad Wisłą są znacznie tańsze. I tak w Lublinie mieszkanie 60-90 metrów kwadratowych można wynająć średnio za 2,4 tys. zł miesięcznie.

Obraz
© money/[; | WP

Również koszty transportu są nieporównywalne. Najtańszy bilet miesięczny w Warszawie kosztuje 110 zł. W Londynie - sześć razy więcej.

Na pewno jednak niewielu naukowców powie, że wynagrodzenia i koszty życia to jedyne argumenty przy wybieraniu miejsca pracy. Liczy się też na przykład dostęp do grantów naukowych czy możliwości rozwoju. Dla Stanleya to jednak też nie jest powód do przeprowadzki.

"Kadra SWPS jest świetna i zawsze pomaga pokonać administracyjne przeszkody w pozyskiwaniu grantów" - zapewnia na Twitterze. Profesor nie narzeka też na dostęp do uczestnictwa w konferencjach naukowych. Jak dodaje, jedyną przewagą uczelni z Wysp, z którą trudno dyskutować, jest dostęp do zdecydowanie lepszych bibliotek.

"Owszem, parę rzeczy mogłoby działać [na polskich uczelniach] lepiej. Ale to samo mogę powiedzieć o każdym brytyjskim uniwersytecie, na którym pracowałem" - pisze Stanley.

Stanley nie mówi jednak, czy udało mu się przekonać znajomych z Anglii, by również rozważyli przeprowadzkę nad Wisłę. Rzeczniczka Uniwersytetu SWPS Marta Komor w rozmowie z money.pl też przyznaje, że trudno mówić o jakiejś fali naukowców z zagranicy, którzy chcą robić karierę w Polsce.

- Jednak mamy zagranicznych naukowców na naszej uczelni. Jest Niemiec, jest Ukrainiec, są i naukowcy z Azji - opowiada.

Sam Stanley pracuje na Uniwersytecie SWPS od czterech lat. Przez pewien czas pracował też na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Gdy przyjechał do Polski, uczył angielskiego.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
Umowa UE z Mercosurem podpisana. Polski minister: to nie koniec walki
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
"Najlepsza praca na świecie". Przez 60 lat był dyrektorem
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Trump grozi cłami ośmiu europejskim państwom. Za postawę wobec Grenlandii
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
Awantura wokół Jantar Unity. Rząd reaguje na krytykę
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
"Jasny sygnał dla świata". Umowa UE z Mercosurem podpisana
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Nowy obowiązek dla wszystkich firm. Już od lutego
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Kanada i Chiny resetują relacje. Cła na elektryki i rzepak w dół
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk żąda miliardów od OpenAI i Microsoftu. Sprawa trafi przed ławę przysięgłych
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Musk kupi Ryanaira? Kłótnia z prezesem krąży po sieci
Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur
"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur
Brzoska zamieścił triumfalny wpis. Wskazał kraj. "Podwajamy liczbę"
Brzoska zamieścił triumfalny wpis. Wskazał kraj. "Podwajamy liczbę"