Notowania

strażak
23-06-2018 (07:46)

30 zł miesięcznie za szukanie zwłok w lodowatej wodzie. Strażacy opowiadają o swojej pracy

Pan Krzysztof jest strażakiem płetwonurkiem. Za swoją dodatkową funkcję, pełnioną w ekstremalnych warunkach, obciążającą psychicznie i ryzykowną, dostaje dodatek do pensji. 30 złotych miesięcznie.

Podziel się
Dodaj komentarz
Strażak płetwonurek dostaje 30 złotych premii miesięcznie. Pracuje w ekstremalnych warunkach i często ryzykuje życiem.

Pracuje w ekstremalnych warunkach, wiecznie zestresowany, cały czas ryzykując życiem. Jak odwdzięcza mu się państwo? Dla strażaka-płetwonurka przewidziano 30 zł premii. Miesięcznie.

Luty, godzina 21. Strażacy gaszą pożar hali fabrycznej. Miejscami temperatura przekracza 900 stopni, trzeba używać specjalistycznego sprzętu i aparatów tlenowych.

Po kilku godzinach akcji pan Krzysztof dostaje telefon. Przez słuchawkę słyszy: "Wsiadaj do samochodu, jedziesz z ekipą szukać zwłok".

Przebiera się w sprzęt płetwonurka i wskakuje do wody. Ta ma maksymalnie 4 stopnie Celsjusza.

- Po kilku godzinach w wodzie dostałem zapalenia oskrzeli - opowiada pan Krzysztof. - Przyniosłem zwolnienie lekarskie, ale usłyszałem, że choroba nie ma związku ze służbą i przysługuje mi tylko 70 proc. wynagrodzenia.

50 złotych brutto

Strażak to nie tylko specjalista od gaszenia pożaru. Funkcjonariusze pracują przy usuwaniu skutków klęsk żywiołowych, wykonują prace na wysokościach, szukają ludzi pod wodą, czy ratują ofiary wypadków.

Dodatkowe uprawnienia można zdobyć w czasie służby. - Wystarczą chęci - mówi pan Krzysztof. - Jeśli chce się zostać płetwonurkiem, firma wysyła na dwutygodniowy kurs. Po 12 godzin dziennie w wodzie, ale uprawnienia się ma.

Wielu strażaków w dodatkowe szkolenia i uprawnienia inwestuje jeszcze przed wstąpieniem do służby. W cenie są zwłaszcza ci, którzy mogą obsługiwać ciężki sprzęt, jak np. dźwigi czy podnośniki.

- Za wszystko są punkty przy rekrutacji, więc żeby się dostać, najlepiej mieć tego jak najwięcej - opowiada pan Krzysztof. - Tak z 10 tys. trzeba na to wszystko wydać. A potem Państwowa Szkoła Pożarnicza, gdzie piorą ci głowę i robią z ciebie strażaka.

Gdy pan Krzysztof zaczynał służbę, zarabiał 1400 złotych na rękę. Dziś, mając kilka dodatków m.in. za nurkowanie i obsługę dźwigu, ma 2600 złotych netto.

- Normalnie godzina pracy nurka to jakieś 300 złotych. W straży dostaje się za to 50 złotych brutto dodatku. Na rękę jakieś 30 złotych miesięcznie - mówi pan Krzysztof.

Starszy brygadier Paweł Frątczak, rzecznik komendanta Państwowej Straży Pożarnej, mówi w rozmowie z money.pl, że nie ma sztywnych widełek, jeśli chodzi o zarobki strażaków. - Znaczenie ma staż pracy, stopień czy wykształcenie - mówi. Ale dodaje, że każda komenda ustala zarobki, więc zarobki strażaków z dwóch różnych miast mogą się od siebie bardzo różnić.

Staram się nie myśleć

Praca strażaka wiąże się z ryzykiem i ogromnym stresem. Zazwyczaj dochodzi do tego obciążenie psychiczne, trauma, bo przecież nie wszystkich da się uratować. Ratownicy codziennie patrzą na tragedie.

- Przy gaszeniu pożaru zazwyczaj jest adrenalina, myśli się o tym, żeby ratować ludzi, pomagać - mówi pan Krzysztof. - Kiedy musimy zejść pod wodę, to najczęściej po to, żeby kogoś szukać. I zwykle szukamy zwłok.

Pytam, jak to się odbija na psychice.

- Staramy się o tym nie myśleć, udawać, że tego nie było. Nie rozmawiamy o takich akcjach - niechętnie opowiada pan Krzysztof. - Ale tylko udajemy. Później, po latach wychodzi.

*Zobacz też: Koszty gaszenia jednego pożaru składowiska śmieci to nawet milion złotych. Ministerstwo chce zakładać monitoring *

Na zewnątrz to fajnie wygląda

Straż pożarna jest najlepiej ocenianą służbą mundurową w Polsce. Z ostatniego sondażu dla WP wynika, że aż 90 proc. obywateli ufa strażakom i dobrze ocenia ich pracę.

- To fajna praca - mówi pan Krzysztof. - Mam dużo satysfakcji z tego, co robię. Poznaję świetnych ludzi, codziennie robię coś innego. Ale to jednak praca, muszę się z niej utrzymać. Wielu moich kolegów musi dorabiać po pracy, żeby im wystarczyło do pierwszego.

Na zarobki narzeka też inny strażak, który pracuje w komendzie w Warszawie. Jak mówi w rozmowie z money.pl, wytrwał tylko dzięki pasji, bo pensja to najgorszy aspekt pracy. - Pierwsze lata na stażu to był prawdziwy koszmar. Mam dwójkę dzieci, a zarabiałem 1400 zł - opowiada pan Jacek.

Jak słyszymy od strażaków, wielu po latach służby myśli o rezygnacji. - Już nikt nie chce pracować w straży. W samej Warszawie mamy mnóstwo wakatów - mówi pan Jacek. - Obawiam się, że sam odejdę, jeśli pojawi się taka możliwość.

Pewny swojego odejścia jest pan Krzysztof. - Marzy mi się, żeby zarabiać 3 tys. na rękę. Ale żeby do tego dość, musiałbym przepracować jeszcze kilka lat. Mam rodzinę, tak się nie da żyć.

_ Imiona bohaterów zmienione _

Tagi: strażak, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
23-06-2018

adamwstyd mi za ten kraj, gdzie fachowców i ludzi wykonujących trudna prace sie nie docenia, za to partyjniactwo pławi się w nienależnych luksusach

23-06-2018

MNBVCzytam te komentarze i nie wierzę. Ludzie już nie mają szacunku do żadnego zawodu, nie widzą nic oprócz czubka własnego nosa. Akurat zawód strażaka, … Czytaj całość

23-06-2018

AnnaSzanuję pracę strażaków ale powiedzmy sobie szczerze, tam się dostajemy po znajomości! Jak złożysz swoją aplikację to nikt nawet nie oddzwoni jak nie … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (145)

Wybrane dla Ciebie