Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
"Pani w banku roześmiała mi się w twarz". Strażak opowiada nam o swoich zarobkach

"Pani w banku roześmiała mi się w twarz". Strażak opowiada nam o swoich zarobkach

- Zarobki strażaków są fatalne, trudno z tego wyżywić rodzinę - mówi pan Michał Fot. Wiktor Bakiewicz/Reporter
- Zarobki strażaków są fatalne, trudno z tego wyżywić rodzinę - mówi pan Michał

- Przez trzy lata byłem na stażu i zarabiałem 1400 złotych - opowiada nam strażak pracujący w Warszawie. - Dziś codziennie narażam życie, a muszę nieźle kombinować, by mi starczyło do pierwszego. Bez dodatkowej pracy bym nie przeżył - dodaje.

Straż pożarna od lat cieszy się olbrzymim zaufaniem Polaków. Z sondażu WP wynika, że niemal 90 proc. Polaków dobrze ocenia jej pracę. Dla porównania, niewiele ponad połowa Polaków dobrze ocenia pracę policji. Nic dziwnego, że obok strażaków chętnie fotografują się politycy i regularnie obiecują im podwyżki. A jak naprawdę wygląda praca w tej wyjątkowo cenionej instytucji? Strażak ze sporym stażem mówi, że ledwo wiąże koniec z końcem.

Pan Michał wysłał do nas wiadomość przez serwis dziejesie.wp.pl. - To trzeba nagłośnić, bo zarobki w straży są naprawdę skandaliczne, choć rząd zapewnia, że przecież u nas jest tak wspaniale - mówi.



Jak opowiada, w straży przepracował już 6 lat. Wytrwał tylko dzięki pasji, bo pensja to najgorszy aspekt pracy. - Pierwsze lata na stażu to był prawdziwy koszmar. Mam dwójkę dzieci, a zarabiałem 1400 zł - opowiada.

Teraz, po kilku podwyżkach, pensja strażaka wynosi już nieco ponad 2600 zł netto, czyli trochę ponad 3,6 zł brutto. To tyle, ile można już zarobić na kasie w markecie. To też wciąż mniej niż średnia krajowa. W średnich i dużych firmach w maju przeciętna płaca wyniosła 4 696,59 zł brutto - podał właśnie Główny Urząd Statystyczny.

- Taką pensję dostaję w Warszawie. Często od strażaków z innych miast słyszy się, ile się to w stolicy nie zarabia. Ale nawet w Warszawie pensja ledwo starcza na życie. Muszę brać dodatkowe prace, na przykład remontowe, by utrzymać rodzinę. To naprawdę nie jest w porządku - opowiada.

Dodaje również, że sam w Warszawie nie mieszka. Do wydatków dochodzą mu więc jeszcze koszty dojazdów.

Śmieją się w twarz

Pan Michał opowiada o mitach związanych z pensjami strażaków. Ludziom, których spotyka, często wydaje się, że zawodowy strażak nie ma na co narzekać. To jednak fikcja. - Pewnego razu poszedłem do banku. Na początku rozmowy pani się uśmiechnęła i stwierdziła, że skoro jestem ze straży pożarnej, to pewnie świetnie zarabiam. Jak powiedziałem, ile mi wpływa na konto, to roześmiała mi się w twarz - mówi dalej strażak.

Nawet 10 lat więzienia za podpalenie trawy. Zobacz wideo:

 

 

Teoretycznie strażacy mogą dostawać różne dodatki. Dodatek to jednak kwestia uznaniowa. - Mi komendant mógł przyznać 1000 złotych, ale przyznał 100 zł miesięcznie - dodaje.

Czy każdy strażak tyle zarabia? - dopytujemy. - Ja należę do korpusu podoficerów. Najniższego, jeśli nie liczyć szeregowych. Aspiranci i oficerowie zarabiają na pewno więcej, choć nie wiem ile. I - mówiąc szczerze - to nawet nie chcę wiedzieć - opowiada.

Starszy brygadier Paweł Frątczak, rzecznik komendanta Państwowej Straży Pożarnej, mówi w rozmowie z money.pl, że nie ma sztywnych widełek jeśli chodzi o zarobki strażaków. - Znaczenie ma staż pracy, stopień czy wykształcenie - mówi. Ale dodaje, że każda komenda ustala zarobki, więc zarobki strażaków z dwóch różnych miast mogą się od siebie bardzo różnić.

Lojalność trzyma w pracy

Pan Michał mówi, że wiele rzeczy go w straży niepokoi i frustruje. O szczegółach mówić jednak nie chce, bo to poważne oskarżenia. - Mimo wszystko czuję lojalność do straży, a podejrzenia to jednak nie są dowody - dodaje.

Wprost mówi za to, że nie może już słuchać kolejnych doniesień o rządowych wydatkach.

- Rząd zapewnia, jak wszystko jest w Polsce pięknie, wydaje dziesiątki tysięcy na wizaż, a ludziom narażającym życie płaci grosze. To chyba nie jest w porządku. Nic dziwnego, że już nikt nie chce pracować w straży. W samej Warszawie mamy mnóstwo wakatów. Obawiam się, że sam odejdę, jeśli pojawi się taka możliwość - opowiada.

Strażacy, poza walczeniem z pożarami, zajmują się też szeroko rozumianym ratownictwem. Neutralizują zagrożenia chemiczne i biologiczne, udzielają pierwszej pomocy, reagują na katastrofy budowlane, poszukują zaginionych ludzi, a nawet pomagają uwięzionym w trudno dostępnych miejscach zwierzętom.

To oczywiście niejedyny odpowiedzialny i stresujący zawód, który jest bardzo kiepsko wynagradzany. - 2240 zł. Oto wypłata za za ponad 80 interwencji w miesiącu, w tym wyjazdy do czterech ciężkich wypadków samochodowych, pięć reanimacji - tak opisywał pracę ratowników medycznych w nagradzanym reportażu Paweł Kapusta. Ratownicy medyczni wielokrotnie protestowali przeciw pensjom, a politycy obiecywali podwyżki. Ich żądania jednak w dużej mierze nie zostały dotąd spełnione.

Czytaj też: Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej lepiej opłacani niż agenci ABW i SOP, a także policjanci i strażacy

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
Antystrazakowski
2018-08-03 12:51
Oj jacy ci strazacy sa biedni... Szkoda ze nie pochwala sie jak czesto chodza do tej swojej pracy, mam takiego w rodzinie i wiem, ze 2 sluzby w tygodniu to maks, podczas gdy zwykli obole zasuwaja 5-6 razy i nie narzekaja... Jak juz sie zjawia na sluzbie to pozniej robia im sie nadgodziny, czujecie to? Ida 2 razy w tygodniu do pracy po czym gdy maja isc 3 raz juz nie ida - powod nadgodziny haha a jak nie to swietowka - cokolwiek to znaczy, to jest kpina i policzek dla reszty pracujacych
Żona strażaka
2018-07-25 12:44
Łatwo jest komentować gdy nie ma się z tematem styczności. Mój mąż jest stażakiem od 12 lat. I od tych 12 lat nie ma służby, w trakcie której nie miałby wyjazdu. Wypadki śmiertelne to chleb dnia powszedniego. Na każdej służbie jest narażony na stres. Nikt nie myśli o tym, że strażacy idąc na emeryturę są totalnymi wrakami emocjonalnymi. A na emeryturę po 15 latach to nikt prawie nie ma już możliwości nie licząc już tego, że jej wysokość (45% ostatniego wynagrodzenia) jest śmieszna. Za każdą nadgodzinę mój mąż, który jest ogniomistrzem otrzymuje 12 zł. Czy uważacie, że to godne wynagrodzenie dla kogoś kto może jutro uratuje waszą żonę, matkę, męża lub dziecko......Ile jest warte życie każdego z nas?
Sebastian hary
2018-07-08 12:10
Co mają pow?edz?ec strażacy z osp Częstochowy miasto placi za godzinę akcji 6 zł syrena wyje i nikt nie chce wyjeżdżając więcej kosztuje pal?wo żeby podjechać do remizy.
Pokaż wszystkie komentarze (376)