Notowania

banki
14-11-2018 (12:37)

Afera KNF. Giertych tłumaczy, skąd się wzięła propozycja dla Leszka Czarneckiego

"Nieprawdopodobna historia wymuszania zatrudnienia znajomego prawnika za wynagrodzenie powiązane z wartością banku stała się przyczyną odwołania przewodniczącego KNF" - pisze Roman Giertych, pełnomocnik Leszka Czarneckiego. I tłumaczy, dlaczego w ogóle doszło do spotkania w cztery oczy polskiego miliardera z szefem Komisji Nadzoru Finansowego.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/EAST NEWS)
Roman Giertych wyjaśnił na Facebooku genezę propozycji złożonej Leszkowi Czarneckiemu przez Marka Chrzanowskiego

"Prawda o działaniach osób z KNF jest znacznie bardziej ponura niż zwyczajna korupcja czy przekroczenie uprawnień przez szefa KNF" - pisze na Facebooku Giertych.

Jak wyjaśnia, w przypadku propozycji złożonej Czarneckiemu mieliśmy do czynienia z "klasycznym działaniem rekieterów, którzy wymuszają wynagrodzenie za 'ochronę' przed stworzonym przez siebie zagrożeniem".

"Ktoś (nie wiadomo, kto) doprowadził do tego, że w maju 2017 roku minister finansów wydał rozporządzenie, które wprowadziło nowe wymogi kapitałowe dla banków, które udzielały kredytów walutowych. Rozporządzenie było wymierzone tak naprawdę w Getin Noble Bank, czyli jedyny prywatny, polski bank" - uważa Giertych.

I tłumaczy: przed wprowadzeniem zmian banki musiały mieć 5 proc. kapitałów własnych w stosunku do wartości kredytów zabezpieczonych na nieruchomościach (tak zwana waga wynosiła 50 proc.). Natomiast po zmianach trzeba było już mieć 15 proc., o ile kredyty hipoteczne były udzielone w walutach obcych (waga wzrosła więc 150 proc.).

"Wprowadzona waga 150 proc. jest czymś niezwykłym w krajach UE, gdzie standardem jest waga 35-50 proc., a waga 150 proc. jest maksymalnie dopuszczalna przez prawo" - podaje dla porównania prawnik.

Zobacz też: Przedstawiciel służb specjalnych w KNF. "Banki boją się tego rozwiązania"

"To, że rozporządzenie uderzy prawie wyłącznie w GNB, było znane w momencie jego wydawania, gdyż KNF i MF przygotowało estymację skutków tego rozporządzenia. Z tego powodu bank ten znalazł się w programie naprawczym, którego każdy element nadzoruje KNF. Można powiedzieć, że rozporządzenie to oddało bank 'na łaskę i niełaskę' KNF. W komisji zaczęły wówczas pojawiać się głosy, że należy bank znacjonalizować za 1 zł. Jak wynika z nagranej rozmowy część członków Komisji posuwała się nawet do nacisków na audytorów wyłącznie po to, aby znaleźć pretekst do przejęcia banku" - czytamy we wpisie Giertycha.

Przed zmianami w przepisach w Getin Noble Banku było ok. 4 mld zł, pochodzących od akcjonariuszy. Po zmianach - tłumaczy Giertych - trzeba było dokapitalizować kwotą około miliarda złotych. Część z tej kwoty wpłacił sam Czarnecki.

"To jednak nie zastopowało głosów o konieczności zabrania mu banków. W nagranej rozmowie szefa KNF z Leszkiem Czarneckim bada zdanie szefa KNF, że gdyby zdjąć wagę 150 proc., to wówczas Getin Noble Bank nie musiałby mieć żadnego dokapitalizowania. Jednocześnie pada z ust przewodniczącego KNF informacja, że jeden z członków KNF wbrew prawu zamierza nadal przejąć bank" - pisze Giertych.

"Dodajmy, że można sobie łatwo wyobrazić sytuację, że bank ten jest przejęty przez podmiot państwowy lub prywatny, a następnie minister finansów zmienia wagę 150% na np. wagę średnią dla krajów UE i wówczas zgodnie z prawem nowi akcjonariusze mogą sobie wypłacić dywidendę nawet w wysokości 800 milionów złotych!" - czytamy dalej.

Jak wyjaśnia prawnik, rozmawiając w marcu br. z szefem KNF Leszek Czarnecki otrzymał propozycję ochrony właśnie przed takim scenariuszem. "Obietnicę potwierdzoną w obecności prezesa NBP. Drobną ceną za ochronę ze strony szefa KNF-u miało być wynagrodzenie dla prawnika, który miał uzyskać 1 proc. od wartości banku po zakończeniu procesu restrukturyzacji (do zakończenia wystarczyłoby np. zmienić rozporządzenie). Wartość banku po takiej zmianie wynosiłaby ok. 4 miliardów złotych" - tłumaczy.

"Dodajmy dla całości obrazu, ze w dniu 9 listopada 2018 roku Sejm przyjął ustawę, która umożliwiała przejęcie banku z kapitałami 4 miliardów przez banku który miał np. 100 milionów kapitału. I to nawet taki bank, który sam nie spełniał wymogów kapitałowych" - kontynuuje pełnomocnik Leszka Czarneckiego.

Jak wyjaśnia, Sejm zmienił prawo tak, aby zobowiązanie do uzupełnienia kapitału, które przedłożył np. właściciel GNB nie chroniło tego banku przed przejęciem przez inny bank. Ustawa ta została przygotowana we współpracy rządu i KNF. Jej procedowanie przyspieszyło w momencie, w którym szef KNF zrozumiał, że nie ma co liczyć na zapłatę za ochronę.

"Rekieterzy zwykle przychodzili do barów i klubów żądając pieniędzy za "ochronę". W rzeczywistości jednak jedynym zagrożeniem dla tych barów i klubów, byli ci którzy żądali pieniędzy za ochronę" - kwituje Giertych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Tagi: banki, afera knf, roman giertych, leszek czarnecki, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
14-11-2018

polkagłupek giertych tłumaczy ??? ha ha ha ha ha ha

14-11-2018

HmwdGiertych wie kogo bronić ,niezłe mu kapnie.Nie słyszałem azeby kiedyś bronił bezdomnego.

14-11-2018

KroolikPISie złodziejaszki zapomniały, że na akcjach i obligacjach GNB siedzi oprócz Czarneckiego stado publiczności? Naprawdę chcą mieć powtórkę z Getbacku … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (132)

Wybrane dla Ciebie