Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
KNF prześwietla postępowanie Aliora w aferze W Investments. Szykuje się pozew zbiorowy

KNF prześwietla postępowanie Aliora w aferze W Investments. Szykuje się pozew zbiorowy

Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF prześwietla sposób działania Alior Banku w sprawie afery W Investments Fot. Krzysztof Olszewski, money.pl
Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF prześwietla sposób działania Alior Banku w sprawie afery W Investments

Alior Bank może mieć problemy. Chodzi o stracone przez jego klientów pieniądze w funduszach W Investments. Komisja Nadzoru Finansowego bada czy doszło do nieetycznej sprzedaży, a część klientów szykuje pozew zbiorowy - podaje Puls Biznesu.

Blisko pół miliarda złotych, jakie dwa tysiące osób zainwestowały w cztery fundusze inwestujące m.in. w ziemię rolną i lasy, może być nie do odzyskania. KNF nałożyła 21 listopada karę na FinCrea TFI 5 mln zł kary za brak nadzoru nad czterema funduszami zamkniętymi i odebrała towarzystwu zezwolenie na wykonywanie działalności. Jednak na tym się nie kończy.

Komisja prowadzi też dochodzenie w sprawie pośredników, którzy certyfikaty funduszy sprzedawali. Wśród nich są dwa banki z pośrednim udziałem państwa, czyli Alior Bank i BOŚ Bank.

Ten pierwszy sprzedał około 2/3 wszystkich certyfikatów - podaje Puls Biznesu. W kwietniu ub.r. sprzedaż wstrzymano. Alior Bank złożył później łącznie już pięć zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zobacz też: Strategia Cyfrowego Buntownika. Alior Bank stawia na rozwiązania mobilne i internetowe

 

 

Jesienią 2016 roku okazało się, że inwestorzy nie są w stanie odzyskać swoich pieniędzy. Fundusze redukowały wypłaty, a inwestorzy dostawali jedynie niewielkie kwoty.

KNF bada postępowanie Aliora

Do klientów Aliora i jego biura maklerskiego KNF rozsyła ankiety, dotyczące okoliczności przyjmowania zapisów na certyfikaty zamkniętych funduszy aktywów niepublicznych WI: Inwestycje Rolne, Lasy Polskie, Inwestycje Selektywne oraz Vivante. Komisja robi to teoretycznie w ramach „rutynowych czynności nadzorczych”, ale informacje mają pozwolić na „bliższe zapoznanie się ze sposobem świadczenia ww. usługi i istotnie przyczynią się do jej oceny”.

Ankieta zawiera dziewiętnaście pytań, m.in. o to, jakie informacje nabywcy otrzymywali przed złożeniem zapisu. Pytania obejmują m.in. analizę działań pracowników Aliora, czy w jednakowy sposób opisywali wszystkie cechy funduszy i jakie informacje przekazywali o czynnikach ryzyka. Regulatora interesują też wszelkie materiały, dotyczące procedury sprzedaży, w tym sms-y i e-maile wymieniane z przedstawicielami banku.

Jak podaje "PB", Alior Bank tłumaczy, że tylko pośredniczył w oferowaniu funduszy i dochował wszelkich wymogów prawnych i standardów rynkowych. Według rzecznika banku Juliana Krzyżanowskiego, dokumenty ofertowe przedstawiane klientom zawierały wymagane prawem informacje i ostrzeżenia o ryzykach związanych z inwestycją. Kontrole wewnętrzne procesu sprzedaży nie wykazały nieprawidłowości i nie ujawniły niedopuszczalnych praktyk sprzedażowych, czyli tzw. „missellingu”.

Rzecznik Aliora zwraca też uwagę, że to bank zawiadomił prokuraturę o podejrzanych inwestycjach funduszy, a chcąc pomóc klientom w trudnej sytuacji, wynajął na ich rzecz, a na swój koszt, kancelarię prawną Matczuk, Wieczorek i Wspólnicy. Na dziś reprezentuje ona ok. tysiąca inwestorów funduszy, także tych, którzy kupili certyfikaty za pośrednictwem Banku Ochrony Środowiska.

Będzie pozew zbiorowy

Spora część klientów Aliora skierowała do banku skargi i reklamacje dotyczące procesu sprzedaży funduszy. Jak mówi Julian Krzyżanowski, bank „jak dotąd nie znalazł podstaw do uwzględnienia żadnej z nich”.

Z informacji „PB” wynika, że w przypadku niewielkiej liczby klientów Alior przyznał się do błędów, choć dotyczących nie procedury sprzedaży, a wykupu certyfikatów. Chodzi o nie przekazywanie na czas do Fincrea TFI żądań wykupów. W tych przypadkach bank proponuje klientom, że sam wykupi od nich certyfikaty, ale po uwzględnieniu redukcji, które były gigantyczne (przekraczały 98 proc.).

Jak dowiedział się „PB” - przygotowywany jest jednak pozew zbiorowy przeciwko Aliorowi. W imieniu ponad 80 niezadowolonych klientów banku pracuje nad nim kancelaria prawna Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy (DTW).

Kancelaria przeprowadziła swoje ankiety, dotyczące procesu sprzedaży certyfikatów funduszy. W relacjach klientów powtarzają się sformułowania o wprowadzeniu w błąd przez Aliora przez przedstawianie im produktów w postaci alternatywnych funduszy zamkniętych, jako inwestycji nie obarczonych ryzykiem i będących korzystniejszą alternatywą dla lokat.

Przedstawiciele banku mieli przy sprzedaży kłaść nacisk na to, że fundusze zostały zweryfikowane przez Aliora, zapewniali o wiarygodności Fincrea TFI i W Investments jako podmiotów, nadzorowanych przez KNF.

Relacje klientów mówią, że fundusze, które sam Alior nazywa aktywami „bardzo wysokiego ryzyka” były sprzedawane także klientom z najbardziej konserwatywnymi profilami inwestycyjnymi, takimi jak „inwestor ostrożny” i „inwestor przezorny”.

Wielkie pieniądze w błoto

Każdy z inwestorów stracił duże pieniądze. Dolnym progiem inwestycji było 170 tys. zł. Tak jak w przypadku afery Amber Gold, nie brakuje wśród nich osób, które pieniądze na inwestycję pozyskały ze sprzedaży swoich nieruchomości.

Należące do TFI Fincrea fundusze zostały założone w 2012 roku. Inwestowały w ziemie rolne, lasy, spółki, nieruchomości oraz budowany pod Otwockiem dom spokojniej starości. Funduszami zarządzał Dom Maklerski W Investments, część giełdowej spółki W Investments kontrolowanej przez Piotra Wiśniewskiego.

Gdy na wiosnę 2016 roku sprzedaż certyfikatów wstrzymały oba państwowe banki, Wiśniewski postanowił w tajemnicy przed inwestorami sprzedać spółkę do innej spółki, zarejestrowanej na Cyprze.

Jak opisuje gazeta, główne śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Łodzi we współpracy z CBA. Dotyczy ono m.in. dwóch inwestycji funduszy, w które zaangażowane były podmioty z Cypru, w tym nierozliczonej sprzedaży MFM - spółki zarządzającej funduszami - na rzecz cypryjskiej firmie Vapour Management. Transakcja ta została pośrednio sfinansowana z pieniędzy inwestorów, ulokowanych w funduszach.

Kolejna wątpliwa inwestycja to zakup przez jeden z funduszy WI akcji cypryjskiej firmy pożyczkowej Winterfox za 37,5 mln zł. Okazało się, że pieniądze wyrzucono w błoto, a Winterfox jest powiązany z osobami z WI.

Mimo potencjalnych kosztów ewentualnych procesów sądowych, akcje Aliora zachowują się ostatnio bardzo dobrze. Od lipca znajdują się w trendzie wzrostowym i z poziomów poniżej 60 zł doszły do obecnych ponad 75 zł.

Notowania akcji Alior Banku w ostatnim tygodniu

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
dragon
2017-12-23 12:03
WIELKI tylko w nazwie" doradca klienta " bez kwalifikacji wystarczy szkoła średnia albo studia po filozofii tylko aby wzbudzał zaufanie klienta ,wyuczone regułki"'czy ma pan ,pani jakieś pytania na koniec po wciśniętym produkcie - a nie usłudze-tak to nie doradca bankowy tylko ''sprzedawca bankowy''a to jest różnica a więc klienci są wprowadzani w błąd od samego początku korzystania z obsługi banku .Tak banki nie dzałały w latach 90 i był porządek ,chciwość prezesów tylko nic więcej panie Krzyzanowski
Bankierki.
2017-12-19 17:24
Ten bank właśnie po to powstał ,żeby sprytnie oszukiwać. Nie wiem co pracownice dostawały w zamian, ale chyba dużo i dlatego teraz milczą i robią przed klientami niewinne minki i pokazują smukłe młode uda .Trzepoczą rzęsami. A kasa zniknęła..
byly klient
2017-12-19 10:09
Witam
Sprawa jest prozaiczna.
Kilka razy bywałem z małżonką w tym banku i sam bylem świadkiem, że nie chciała żadnych pism, co stanowczo zgłaszala. Poza tym, ja miałem pełnomocnictwo do wszelkich operacji - miałem, bowiem - NIE POSIADAMY JUŻ ŻADNEGO KONTA W ALIOR - I O TO NAM CHODZI, ABY NIE SŁALI GŁUPOT, I JAKIŚ NALICZEŃ, A DALI NAM SPOKÓJ. Zona nie stawi się, bowiem jest na przeszczepie w Wojskowym Instytucie Medycznym i TAM NIE MA NIKT WSTĘPU I ŻADNEGO KONTAKTU PRZEZ MIESIĄC-DWA !!! Bylem ostatnio, bodaj we środę w oddziale Aliora w Białymstoku i cóż... pani, z którą rozmawiałem, a jakoby pracownica do obsługi, czerwieniała na twarzy po czubek włosów .... i tylko takie doznania wizualne mi zafundowała. Zapytałem, czy zrozumiała o co chodzi, potwierdziła. I tylko tyle ... zostałem... ze nic nie wiem dalej, zagroziłem, że głupot odbierać, nie będę, a w perspektywie, w przypadku nie zaniechania procederu, mogą mieć proces o nękania i tak rozstaliśmy się.
Sprawa jest prosta jak drut.
W normalnej sytuacji, na miejscu Aliora,to przeprosiliby aby uniknąć konsekwencji prawnych, a mściwy nie jestem.
Pozdrawiam
Pokaż wszystkie komentarze (79)