Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Ratajczak
Mateusz Ratajczak
|

Zakupy bez płacenia przy kasie. Sklep Amazona otwarty dla wszystkich

18
Podziel się:

Wchodzisz do sklepu, wkładasz produkty do koszyka, wychodzisz i... nie płacisz kasjerowi. Bajka? Nie, to nowoczesne technologie. Tak właśnie działa Amazon Go, czyli sklep bez kolejek, bez kas i bez konieczności wyciągania pieniędzy z portfela. Należność za zakupy ściągana jest automatycznie z podpiętej do konta karty.

Amazon Go przez ponad rok testowany był przez pracowników sieci. Teraz wstęp mają wszyscy chętni
Amazon Go przez ponad rok testowany był przez pracowników sieci. Teraz wstęp mają wszyscy chętni (Amazon)

Wchodzisz do sklepu, wkładasz produkty do koszyka i wychodzisz bez podchodzenia do kasy. Bajka? Nie, to nowoczesne technologie.

To ma być przyszłość handlu. Amazon skończył testy w zamkniętym gronie pracowników i wpuści do swojego marketu, nazwanego Amazon Go, wszystkich chętnych. Wystarczy wejść, włożyć do koszyka produkty, a odpowiednia opłata zostanie naliczona po wyjściu automatycznie.

Sklep o powierzchni niecałych 200 metrów kwadratowych znajduje się na parterze nowego kompleksu biurowego Amazon w Seattle. Działa od poniedziałku do piątku w godzinach od 7 rano do 21.

By do niego wejść, klienci muszą mieć zainstalowaną specjalną aplikację na telefonie i założone konto w serwisie. Do niego niezbędne jest podpięcie karty płatniczej. Za pomocą skanera QR klienci otwierają bramki wejściowe. Od tego momentu są bacznie obserwowani przez maszyny. Kamery i sztuczna inteligencja na bieżąco analizują, co klient bierze z półki i wkłada do koszyka. I aktualizują rachunek. Gdy się rozmyślimy i jednak odłożymy na półkę jakiś produkt, to zostanie automatycznie wykasowany z listy kupionych.

Pierwsi klienci odwiedzający sklep już zauważyli, że nad głowami mają setki małych kamer. Amazon nigdy nie ujawnił, jak dokładnie działa system, ale można być pewnym - kamery i oprogramowanie są w stanie rozpoznawać każdy produkt w sklepie. Nie ma więc konieczności dodawania do opakowań żadnych chipów lub nadajników.

Kradzież jest niemożliwa?

Nick Wingfield, dziennikarz "The New York Times", próbował już nawet - dla dobra dziennikarstwa - sprawdzić, czy ze sklepu można coś wynieść tak, by kamery tego nie widziały. Ukradkiem owinął jeden z produktów w torbę i wyniósł. I tak z karty zostały pobrane pieniądze.

Opłata jest pobierana w momencie wychodzenia ze sklepu. Jeżeli na liście przez przypadek znajdzie się rzecz, której nie wzięliśmy (bo ostatecznie ją odłożyliśmy), wystarczy kilka kliknięć, by ubiegać się o zwrot środków. W ten sam sposób można zgłosić zastrzeżenia co do jakości towaru i odzyskać pieniądze.

Testy nowego sklepu trwały długo. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że system na początku miał pewne problemy z odróżnianiem podobnie zbudowanych i ubranych osób. Do tego kłopotem były dzieci, które przestawiały produkty z półek.

W tej chwili główny asortyment stanowią świeże dania, przygotowane na miejscu. W porze lunchu w kuchni pracuje nawet 10 kucharzy, którzy odpowiadają za sałatki i kanapki. W tym samym czasie na bieżąco kilku pracowników uzupełnia półki. Do tego jedna osoba zwykle znajduje się w części z piwem i małym winem - ręcznie i losowo sprawdza dowody osobiste.

Oprócz tego istnieją typowe artykuły spożywcze - mleko, jajka, chleb, masło orzechowe, słone przekąski i produkty dla wegetarian. Jednocześnie klienci mogą kupić zestawy do zrobienia obiadu w domu. To specjalnie przygotowane propozycje - Amazon przekonuje, że można je ugotować już w 30 minut. Chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości, że to oferta skierowana głównie do millenialsów, ludzi młodych.

Na razie skorzystać z takiego sklepu można jedynie w Seattle. Amazon nie ujawnia, ile takich sklepów będzie chciał otworzyć.

Jednak w Polsce też trwają próby wykorzystania nowych technologii w sklepach spożywczych. Od dłuższego czasu niektóre sklepy spod marki Piotr i Paweł oferują możliwość samodzielnego skanowania produktów. I nie chodzi o samoobsługowe kasy, a noszony przy sobie skaner produktów. Po podejściu do kasy opłaca się zakupy bez potrzebny wyłożenia wszystkiego z koszyka jeszcze. Kasjer jednak jest. Ma za zadanie sprawdzić m.in., czy produkty z koszyka były w ogóle skanowane. Losowo analizuje kilka pozycji i umożliwia płatność.

W Polsce też trwają testy

Ale to nie wszystko. Bo podobną wersję Amazon Go w Polsce już mieliśmy. Nie była oczywiście stworzona przez firmę Jeffa Bezosa, prezesa i twórcy Amazona, tylko przez firmę Spark Software z Warszawy.

Stworzyła ona prawie dwa lata temu aplikację SeaYou. Dzięki niej w sklepie wystarczyło zeskanować telefonem produkty, które chcieliśmy kupić, i włożyć do torby. Kasy mogliśmy ominąć, trzeba było natomiast skierować się do dedykowanego wyjścia. Tam zeskanować kod QR i bez problemu pójść do domu. Pieniądze były automatycznie pobierane z naszej karty płatniczej. Wszystko trwało dosłownie chwilę. Ten sposób płatności wdrożył jeden z warszawskich sklepów.

Jak wynika z informacji money.pl, Spark Software dziś nie rozwija już tej aplikacji, bo zmienił model biznesowy. Jednym z powodów był fakt, że większość sklepów wolała rozwijać własne aplikacje, a nie korzystać z ogólnodostępnej i jednakowego programu dla wszystkich.

Teraz firma skupia się na rozwoju systemów sztucznej inteligencji dla branży handlowej. Ma już odpowiednie doświadczenie, mogłaby postawić podobny system dla każdego z dużych sklepów. I jak przekonują twórcy firmy - takie zainteresowanie ze strony sieci handlowych od dłuższego czasu już jest. Jak wynika ze strony internetowej firmy, jej biznes zmierza właśnie w kierunku dostarczania usług dla innych podmiotów.

Zmienił się model, ale nie teza, że tak właśnie będą wyglądać nowoczesne sklepy. - Nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdyby sklep na miarę Amazon Go pojawił się w Polsce, natychmiast stałby się hitem. Użytkowników nie trzeba długo przekonywać do rozwiązań, które są wyraźnie wygodniejsze od standardowych - mówi w rozmowie z money.pl Witold Ferenc, twórca programu i założyciel Spark Software.

I dodaje, że z perspektywy sieci handlowych to rozwiązanie bezpieczne. Wejście do takiego sklepu wiązałoby się z posiadaniem aplikacji i potwierdzonego konta. A to oznacza, że jedna kradzież zablokowałaby możliwość wchodzenia do sklepu. Na dodatek system wyłapałby, czy klient włożył butelkę drogiego alkoholu do koszyka czy raczej pod kurtkę. Takiego delikwenta śledziłby przez cały sklep i wysłał powiadomienie do ochrony. Próba kradzieży skończyłaby się szybko.

Ferenc przypomina też, że jeszcze kilka lat temu Polacy nie mieli w zwyczaju podawać np. numeru karty kredytowej w aplikacji na telefon. Przyzwyczajenia kompletnie zmienił Uber, którego aplikacja właśnie tego wymaga.

wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(18)
Panpasowiec
4 lata temu
A po co ta osoba przy alkocholu wyrywkowo sprawdzajaca dokumenty? Przeciez nie mozna tam wejsc bez weryfikacji! Chce to widziec w Polsce nasi agenci puszcza Amazona z torbami
Hihi
4 lata temu
Czyli smacznego tych sałatek i kanapek z chemiobilu hihi a i zdrowka
bumc
4 lata temu
Od razu przypomniał mi się robot kolejkowy z Alternatywy 4 - jeszcze nie znalazł się system na polskiego Janusza.
dyno
4 lata temu
A ile miejsc pracy dzięki temu powstanie....
jacek
4 lata temu
Kolejny etap przed przystąpieniem do czipowania ludzi .