Notowania

Najnowocześniejszy w kraju sprzęt onkologiczny kurzy się nieużywany. Minister patronuje szpitalowi, ale NFZ pieniędzy nie daje

28 niewykorzystanych łóżek na oddziale onkologicznym, zwolnienia lekarzy i nieużywana choć najnowocześniejsza w Polsce gamma kamera za 700 tys. zł. Wszystko to efekt jednej decyzji NFZ. Warszawskie Centrum Attis mogłoby ratować życie pacjentek, ale teraz samo walczy o przetrwanie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(ATTIS)
Gamma kamera pozwala z dużą precyzją wskazać komórki rakowe

28 niewykorzystanych łóżek na oddziale onkologicznym, zwolnienia lekarzy i nieużywany, choć najnowocześniejszy w Polsce sprzęt. Wszystko to efekt jednej decyzji NFZ. Warszawskie Centrum ATTIS mogłoby ratować życie pacjentek, ale samo walczy o przetrwanie.

Kamerę gamma najnowszej generacji za 700 tys. zł kupił mazowiecki samorząd. To niezwykłe urządzenie potrafi bardzo dokładnie wskazać w ludzkim organizmie komórki nowotworowe. Przed badaniem pacjent zażywa izotop technetu, zwany przez techników medycznych znacznikiem.

To on wskazuje potem konkretne miejsca, w których rozwijają się komórki rakowe. Urządzenie wychwytuje je na obrazie fotografowanego pacjenta. To potrzebne w leczeniu nowotworów urządzenie jest bardzo skuteczne, ale niewykorzystywane jest tak samo użyteczne jak stojak na płaszcze.

Jak zatrzymać polskich lekarzy i pielęgniarki w kraju?

- Nasza gamma kamera jest najnowocześniejsza w Polsce. Starsze modele nie są tak precyzyjne. Główna zaleta jest taka, że na kamerze podczas operacji pojawiają się punkty, które muszą być usunięte. Ten sprzęt zapewnia dokładność do 2 milimetrów, ale co z tego, kiedy od września zeszłego roku stoi i się marnuje - mówi Wiktor Masłowski, prezes Zarządu Centrum ATTIS.

Mogłoby się wydawać, że kłopoty Zakładu Onkologii Kobiecej przy ATTIS muszą być efektem jakieś zadziwiającej pomyłki. Przecież to niemożliwe, by za publiczne pieniądze najpierw kupować drogi sprzęt medyczny, a potem nie pozwalać na jego wykorzystanie.

3 lata pracy nad projektem

Jest jednak inaczej. Nie pomagają liczne wnioski samorządu województwa mazowieckiego i apele do Ministerstwa Zdrowia. Nowy odział nie wiadomo jak długo jeszcze będzie straszyć pustymi łóżkami. Zatem jak to możliwe?

- Przez cały ten czas zadajemy sobie i innym to pytanie. Cały projekt był przez 3 lata bardzo szczegółowo przygotowywany. Przez cały ten czas spotykaliśmy się z ekspertami z MZ i ostatecznie otrzymaliśmy pozytywną ocenę resortu. Ówczesny minister Radziwiłł objął zresztą cały projekt swoim patronatem honorowym - wyjaśnia Wiktor Masłowski, prezes Zarządu Centrum ATTIS.

Z tym samym pytaniem - dlaczego Zakład nie ma finansowania z NFZ - udajemy się do samego Funduszu i Ministerstwa Zdrowia. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Fakty pokazują jednak, że w tej bulwersującej sprawie marnuje się publiczne pieniądze, które zostały wydane w celu ratowania zdrowia i życia. Dlatego też powstał ten ośrodek, oddany do użytku we wrześniu zeszłego roku.

Inny minister, inna rozmowa

Zakład Onkologii Kobiet kosztował w sumie 7,3 mln zł. Ponad 6 mln zł pochodziło z budżetu województwa. Co raz jeszcze warto podkreślić: MZ pozytywnie go zaopiniowało i objęło patronatem honorowym. NFZ jednak kontraktu nie podpisał, a tak niewiele brakowało.

- Za rządów ministra Radziwiłła byliśmy już na ostatniej prostej i zastanawialiśmy się tylko nad szczegółami, w tym nad poziomem kontraktu z NFZ. Potem wszystko się zmieniło, tak jak i kierownictwo w Ministerstwie Zdrowia i do porozumienia z NFZ już nie doszło. W sprawie rozmawiałem również z ministrem Szumowskim, ale nie zakończyło się to żadnymi konkretami - mówi Masłowski.

Prezes ATTIS ostatni raz w resorcie rozmawiał 7 sierpnia z wiceministrem Gadomskim. Rozmowa - jak określił to Masłowski - była bardzo przyjemna, ale też nie było żadnego realnego jej efektu. Rozmowy miały być kontynuowane we wrześniu, ale prezes Centrum dostał maila, że minister jednak nie znajdzie dla niego czasu i ciągu dalszego już nie było.

- Dzieje się to ze szkodą dla pacjentek. Zakład jest nowatorski, jeśli chodzi o koncepcję. Łączy funkcjonowanie 3 oddziałów: onkologii klinicznej, chirurgii onkologicznej i ginekologii onkologicznej. W Polsce zawsze takie odziały funkcjonują oddzielnie, ale nasze połączenie skraca czas leczenia - przekonuje nasz rozmówca.

50 pacjentek miesięcznie

Jak wyjaśnia Masłowski, w ramach publicznego systemu leczenia onkologicznego dąży się do tego, by od zdiagnozowania do zoperowania minęło nie więcej niż 70 dni. W ATTIS zapewniają, że możliwe jest skrócenie tego procesu do 30 dni.

- W ciągu jednego miesiąca moglibyśmy przyjąć i wypuścić do domu po leczeniu około 50 pacjentek z różnego rodzaju schorzeniami. Jednak zamiast leczyć, zwalniamy. W sumie już przez ten rok z pracy musiało odejść 60 osób. W tym 16 lekarzy i 17 pielęgniarek - mówi Masłowski.

Mimo upływu czasu można byłoby w każdej chwili przywrócić Zakład do działania. NFZ może w trakcie roku podpisać kontrakt. Prawo daje taką możliwość, jeżeli działalność jest wyjątkowa w skali kraju czy regionu, a zgodnie z zapewnieniami prezesa ATTIS tak właśnie jest przez wspólne działanie trzech oddziałów.

NFZ w rozmowach z Warszawskim Centrum Attis tłumaczy się jednak brakiem pieniędzy i tym, że świadczenia onkologiczne są w województwie zabezpieczone na właściwym poziomie.

Oficjalnie nikt nie mówi o polityce

- Powtarzają nam to bez końca, jednak minister nasz projekt objął patronatem, bo śmiertelność w związku z nowotworami jest na Mazowszu najwyższa w kraju. Zgony są tu częstsze o 2,6 proc., co w ocenie ówczesnego kierownictwa resortu uzasadniało powstanie tego ośrodka - mówi Masłowski.

- Oficjalnie nikt nie mówi, że tu chodzi o politykę, ale nieoficjalnie usłyszałem już kilka razy, że mam złego właściciela, czyli rządzącą w województwie koalicje PO z PSL - dodaje prezes ATTIS.

Z pytaniami o dalsze losy sprzętu i samego Zakładu Onkologii Kobiecej zwróciliśmy się również do wspomnianego Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Wszystko więc wskazuje, że na tym niezrozumiałym klinczu nadal tracić będą pacjentki z regionu, ale również i pracownicy ATTIS-u. Szpital może nadal redukować zatrudnienie. Trudno zresztą dziwić się tym decyzjom, kiedy 28 łóżek na oddziale stoi i czeka na pacjentki od roku. Nie ma kontraktu, nie ma pieniędzy, są tylko koszty.

A pełnopłatne korzystanie z tego sprzętu i specjalistów nie jest przecież możliwe. - To byłoby zbrodnia, bo tu publiczne pieniądze zostały wydane. Podatnicy się na to złożyli, więc ja nawet nie mogę tego zrobić - wyjaśnia Wiktor Masłowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Tagi: służba zdrowia, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
09-10-2018

DrNaród ciągle błędnie wierzy, że jest leczony wg standardów tworzonych przez naukową kadrę całego świata - USA, Japonii, Niemiec, też polskich … Czytaj całość

09-10-2018

ehSpokojnie, sprzęt jest używany cały czas, przez lekarzy na zasadzie, na prywatnej wizycie w prywatnej klinice usłyszymy - pani przyjdzie do mnie do … Czytaj całość

10-10-2018

bajwierzyć się nie chce. Takie absurdy możliwe tylko w tym kraju

Rozwiń komentarze (31)