Aukcja w Janowie znów na ustach wszystkich. Tym razem ze względu na żenującą reklamę

W sieci kilka dni temu zadebiutował filmik promocyjny tegorocznej aukcji w Janowie Podlaskim. Internauci są bezlitośni: to amatorka.

Obraz
Źródło zdjęć: © YouTube/Janów Podlaski
Hubert Orzechowski

Zaczyna się niepokojącą męską wokalizą. Potem jest panorama. I przebitki. Dużo przebitek. Na nich: budynki stadniny, liście, kwiat, bocian, znowu budynek stadniny – jeszcze więcej ujęć budynków stadniny. Gdzieś w tle od czasu do czasu zamajaczy koń, ale generalnie film jest bardziej o florze niż faunie. I kilka napisów. Koślawym angielskim, bo filmik ma zachęcić do przyjazdu do Polski zagranicznych miłośników naszych Arabów (stąd „Enjoy the beauty of Polish Arabians”).

Tak wygląda reklama tegorocznej aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim, czyli niegdyś słynnego Pride of Poland. Jeszcze parę dni temu nie wiadomo było, czy w tym roku impreza się odbędzie. Ale okazało się, że aukcja jednak będzie miała miejsce, tylko że na zupełnie innych zasadach i pod nową nazwą. Publikacja reklamy jest tego kolejnym potwierdzeniem.

- Proszę pana, czy pan wie, co to jest reklama telewizyjna? – pytał na początku lat dziewięćdziesiątych w satyrycznym show „Za chwilę dalszy ciąg programu” Wojciech Mann. I pouczał w skeczu o produkcji filmiku promocyjnego, że musi być „czad, musi mieć kolor. I żeby się obracało”. Najwyraźniej autorzy reklamy wzięli sobie do serca te porady, bo ich film wygląda jak zrobiony pod profil klienta sprzed trzydziestu lat.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Oczywiście, aukcja koni za miliony dolarów to oczywiście specyficzna impreza i jeszcze bardziej specyficzna publiczność. Ale czy na pewno reklama (do niedawna) najważniejszej imprezy tego typu w Europie musi wyglądać jak robota dziesięciolatka, który chce pokazać rodzicom, jak świetnie radzi sobie z nową zabawką, czyli kamerą (przy okazji pokazując, że pierwsze lekcje angielskiego nie poszły na marne)?

W efekcie z każdej z tych sześćdziesięciu sekund wyziera nuda i amatorszczyzna. Internauci są bezlitośni. „Byłbym w stanie uwierzyć, że ktoś bardzo sprytny (i niekompetentny) przekonał kogoś bardzo głupiego (i niekompetentnego), że "forma narracji, w której konie są tylko w domyśle, pozostawi niedosyt, który zachęci do zapoznania się z innymi materiałami promocyjnymi". Poznałem dość absolwentów marketingu, żeby uwierzyć, że to możliwe... ... Ale nie. Napisy i muzyka dowodzą, że zrobił to siostrzeniec kolegi kogoś ważnego” – czytamy w jednej z opinii.


WIDEO
Rewolucja na aukcji koni Pride of Poland 2017

Inne są znacznie krótsze, np. „czy to jest żart?”. Niektóre złorzeczą na obecny rząd i wprowadzone przez niego zmiany personalne w stadninach. Jeszcze inne po prostu nie nadają się do zacytowania.

Jerzy Pilch powiedział kiedyś, że każdy twórca musi mieć w sobie nutkę szaleństwa i arogancji. Ponieważ normalny człowiek w życiu nie odważyłby się na publikację swoich wypocin ze względu na strach przed wyśmianiem. Można jedynie podejrzewać, że obawy o własne umiejętności u autorów reklamy Janowa musiała zagłuszyć naprawdę solidna porcja obiecanej gotówki.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie