Morawiecki chce wyższych zarobków w gospodarce, ale pracę znalazł głównie ludziom bez wykształcenia

Wskaźniki bezrobocia zeszły do rekordowo niskich poziomów - chwali się od wielu miesięcy rząd. Morawiecki stawia na innowacyjność, jednak okazuje się, że pracę znajdują głównie najniżej wykształceni.

Najszybciej bezrobocie spada w grupie osób, które nie ukończyły nawet szkoły średniej
Źródło zdjęć: © Tadeusz Koniarz/REPORTER
Jacek Frączyk

Premier Morawiecki często głosi, że chce, by do Polski trafiały miejsca pracy z sektorów wyższych technologii, które są w stanie płacić zatrudnionym więcej. Nazywa to "pułapką średniego dochodu" - to groźba, że zbyt mała zyskowność firm nie pozwoli na wzrost płac.

Gospodarka na razie nie rozwija się jednak tak, jak by chciał premier. Pensje w Polsce według danych GUS z listopada wzrosły w ciągu roku o 6,5 proc. Duży wzrost? Szału nie ma, zważywszy na to, że bezrobocie zeszło już do bardzo niskich poziomów, przy których presja płacowa powinna być silniejsza.

- Presja na wzrost płac jest umiarkowana, jednak należy spodziewać się jej stopniowego narastania - uważają analitycy Banku Millennium, prognozując że przyrost w grudniu był szybszy, bo ośmioprocentowy.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Ekonomiści dziwią się, że przy takim spadku bezrobocia płace rosły dotąd tak wolno. Jako główny powód podawało się często Ukraińców, którzy akceptują gorsze warunki finansowe. Jeśli jednak spojrzeć głębiej w statystyki GUS, to widać, że sytuacja nie bierze się tylko z dopływu tańszej siły roboczej ze wschodu.

Fenomen niskiego wzrostu płac przy minimalnym bezrobociu wyjaśnia się, gdy spojrzeć na to, kto w ubiegłym roku znajdował pracę. Głównie osoby bez nawet średniego wykształcenia.

Według najnowszych badań bezrobocia, po trzecim kwartale najbardziej bezrobocie spadło w ciągu roku wśród osób z wykształceniem poniżej średniego. Na początku rządów PiS ich udział w liczbie bezrobotnych wynosił ponad 55 proc. Obecnie jest to już 52,7 proc.

Od października 2016 r. do września 2017 r. w grupie z wykształceniem podstawowym, lub zasadniczym zawodowym ubyło 121,3 tys. bezrobotnych, podczas gdy łącznie wypisano z rejestrów 207 tys. osób.

To wskazuje, że jeśli znajdowała się praca, to głównie dla najmniej wykwalifikowanych. Przybywało ofert w sklepach i na budowie. A tam nie dają pensji znacząco przekraczających minimum płacowe. Być może jest więc się czym chwalić i dobrze, że ci bez wykształcenia znajdują zatrudnienie, ale w ten sposób nie dogonimy zamożnością Zachodu.

Ciekawe jest przy tym, że firmy formalnie mają z czego płacić. Zyski przedsiębiorstw niefinansowych (bez banków, ubezpieczycieli itd.) wzrosły w trzech kwartałach 2017 roku o 7 mld zł, tj. o 7,9 proc. Wzrasta tez wydajność pracowników.

Wybrane dla Ciebie