Czujniki obecności pracownika mogą być nielegalne. Za bardzo ingerują w prywatność

Czujniki reagujące na ciepło i ruch zostały zainstalowane pod biurkami w jednej z dużych firm w Polsce. Mają pozwolić na racjonalne wykorzystanie przestrzeni biurowej, ale mogą służyć inwigilacji pracowników.

Pracownik, który ma podejrzenia, że jego prywatność w miejscu pracy jest zagrożona, może skonsultowac się z Urzędem Ochrony Danych Osobowych.
Jacek Bereźnicki

Sprawę opisuje "Dziennik Gazeta Prawna". Czujniki zainstalowała jedna z dużych firm branży medialnej w Polsce.

Po co czujniki obecności pracownika przy biurku? Ich producent zakłada, że firma może dzięki nim lepiej zaplanować pracę i racjonalnie wykorzystywać dostępną przestrzeń biurową.

Wideo: monitoring w miejscu pracy jest legalny, ale nie może służyć kontroli pracowników

Jak jednak wskazują prawnicy, urządzenia można wykorzystywać inwigilacji pracowników - zbierać dane, jak często i na jak długo opuszcza stanowisko pracy.

To oznacza, że czujniki stanowią element systemu monitorowania pracowników, a to już wymaga spełnienia wymogów Kodeksu pracy. Pracowników trzeba o wszystkim dokładnie poinformować i uzyskać ich zgodę.

- Jeżeli pracodawca twierdziłby, że stosuje czujniki w celu lepszej organizacji pracy, a wykorzystywałby je np. do oceny zatrudnionych lub w razie konfliktu z pracownikiem, naruszyłby przepisy o ochronie danych osobowych - mówi "DGP" dr Maciej Chakowski, partner w kancelarii C&C Chakowski & Ciszek.

Joanna Jarguz, radca prawny z kancelarii Sobczyk i Współpracownicy, zaznacza, że samo spełnienie wymogów Kodeksu pracy firma może stosować dowolną formę monitoringu pracowników. - Musi być ona współmierna do celu, jaki ma osiągnąć. Trzeba też zawsze ocenić, czy jest ona niezbędna - wyjaśnia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie