Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zawadzka
|

Dług ponad 50 proc. PKB. Rząd musi zacisnąć pasa

0
Podziel się:

W 2010 r. dług publiczny przekroczy pierwszy próg ostrożnościowy. A może i drugi.

Dług ponad 50 proc. PKB. Rząd musi zacisnąć pasa
(kprm.gov.pl)

Ministerstwo Finansów zmienia prognozy - szacuje, że w przyszłym roku nasz dług publiczny przekroczy _ próg ostrożnościowy _50 proc. PKB.

W tym roku ma jeszcze utrzymać się nieznacznie poniżej 50 proc. PKB. Szacunki resortu mówią o 49,8 procentach.

Rząd będzie dziś obradował nad zaktualizowanym projektem budżetu na 2010 rok. Wstępny projekt, przyjęty 8 września był jeszcze w sprawie wysokości naszego zadłużenia bardziej optymistyczny. Teraz resort zakłada 54,7 proc. PKB, czyli niemal na poziomie drugiego progu ostrożnościowego.

Nie ma skąd brać pieniędzy - może zlikwidować progi?

Zbliżający się drugi próg ostrożnościowy to dla rządu koniec możliwości manewrowania deficytem, tak jak zrobił to z budżetem na 2010 rok. Konieczność ograniczania się już za dwa lata do poziomu 52,2 miliardów to dla gabinetu pytanie: podwyżka podatków czy radykalne cięcie kosztów.

Podwyżka podatków - przynajmniej obecnie - jest zupełnie nierealna, nie podpisze jej bowiem prezydent. Donald Tusk może liczyć, że zastąpi Lecha Kaczyńskiego na tym fotelu i wtedy problem _ prezydenckiej blokady _ się dla obecnej koalicji rozwiąże.

Zresztą takiemu _ pozyskiwaniu kapitału _ zaprzecza sam rząd. _ Do końca kadencji nie podniesiemy podatków _ - mówi szef doradców premiera Michał Boni.

Ratowanie się przychodami z prywatyzacji też jest trudne. Zwłaszcza, że rząd może z nich wykorzystać tylko niewielką część, reszta trafia do funduszy celowych.Z planowanych na przyszły rok 25 mld zł budżet otrzyma 9,4 miliarda.

Część ekonomistów postuluje - mimo wszystko - zwiększanie zadłużenia. Żeby to umożliwić, trzeba by było znowelizować podpisaną juz ostatnio przez prezydenta ustawę o finansach publicznych i zmienić wysokość progów ostrożnościowych.

- _ Uważam, że trzymanie się poziomu 55 proc. jako bariery, której przekroczenie powodowałoby niezależnie od sytuacji światowej, konieczność dramatycznych cięć w celu doprowadzenia do zrównoważenia budżetu jest wręcz kuriozalne przy obecnym kryzysie _ - zaznacza Jan Krzysztof Bielecki.

Podobnego zdania jest też Prof. Witold Orłowski, ekonomista PricewaterHouse Coopers, który także przyznaje, że _ zapis o dopuszczalnym limicie w relacji długu publicznego do PKB w Polskiej ustawie jest niesłychanie sztywny. _

Z kolei zdecydowanie protestuje przeciw likwidacji prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów:

- _ Te progi są niezbędne, by ograniczyć zakusy polityków do zbytniego zadłużania, a także zmusić ich do reform. Dzięki tym rozwiązaniom zwiększa także się wiarygodność Polski w oczach inwestorów zagranicznych - mówi w rozmowie z Money.pl - (przeczytaj cały wywiad) . _

Skąd ten problem?

Tak wysoki poziom zadłużenia publicznego to w dużej mierze efekt kryzysu. Olbrzymi deficyt - w 2010 ma wynieść 52,2 mld złotych, czyli ponad dwukrotnie więcej niż w tym roku poważnie się do zadłużenia przyczynił. Nie pomaga nam także minimalny wzrost PKB - rząd zakłada, że będzie on na poziomie 1,2 procent, a w 2011- 2,8 procent. Przez słaby wzrost gospodarczy nawet niewielki wzrost zadłużenia powoduje szybki wzrost relacji między nim a PKB.

Jednak nie całą winą można obarczać kryzys. Zadłużamy się coraz bardziej już od lat.

Źródło: obliczenia Money.pl na podstawie danych NBP, GUS i Ministerstwa Finansów

Obecnie nasz dług publiczny to niemal 600 miliardów złotych. Na każdego Polaka przypada więc niemal 16 tysięcy złotych zadłużenia.

Kosztuje drogo. Nasze dzieci zapłacą jeszcze więcej

Wydatki na obsługę długu publicznego wzrosną w przyszłym roku o 4,5 miliarda zł - do kwoty 35,1 mld złotych.

Obsługa zadłużenia
dług 2009 2010 wzrost
Obsługa długu krajowego 24,5 mld zł 26,9 mld zł 9,90%
Obsługa długu zagranicznego 6,2mld zł 8,2 mld zł 33,40%
razem 30,6 mld zł 35,1 mld zł 15%

- _ Każdy deficyt jest zły i taki dług oznacza rachunek wystawiony przyszłym pokoleniom. Jednak rzeczywistość i doświadczenia innych krajów pokazują, że w obecnej sytuacji trzeba do tego podchodzić zdroworozsądkowo lub inaczej mówiąc elastycznie _- mówi Money.pl Jan Krzysztof Bielecki.

wiadomości
wiadmomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)