Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Eksperci miażdżą rząd: Emerytury będą niższe

Eksperci miażdżą rząd: Emerytury będą niższe

Fot. PAP/Paweł Kula

Rząd planuje rewolucję w emeryturach. Od lipca 2010 r. więcej pieniędzy ma trafiać do ZUS-u. Mniej do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Rząd łata dziurę w kasie ZUS-u i uspokaja: emeryci zyskają. Eksperci i pracodawcy alarmują: emerytury będą niższe!

Ekonomiści podkreślają, że polski system emerytalny miał być oparty na dwóch filarach: ZUS-ie - który indeksuje składki w zależności od tempa rozwoju PKB i OFE - które docelowo w większym niż obecnie stopniu miały inwestować na rynku akcji i za granicą.

prof. Marek Góra
współtwórca reformy systemu ubezpieczeń społecznych
To co proponuje rząd to nic innego jak kreatywna księgowość, która de facto nic nie zmienia, ale daje skutki na papierze. Jeśli przepuszczamy strumień pieniędzy przez konta OFE to one są w pełni księgowane według księgowości memoriałowej. Natomiast w ZUS są one zapisywane według księgowości kasowej, która nie bierze pod uwagę zobowiązań jakie na skutek tego powstają. Nie zmienimy niczego, bo tak czy inaczej te pieniądze trzeba będzie oddać w przyszłości emerytom, a dług faktycznie pozostanie taki sam, tylko na papierze będzie mniejszy.

Krzysztof Rybiński
były wiceprezes NBP

Drugi filar miał zapewnić, że po 2020 roku, gdy gwałtownie pogorszy się sytuacja demograficzna w naszym kraju, system będzie sprawny. Po zmianach, które proponuje minister finansów zostanie jednonoga kaleka, która wywróci się przy byle wahnięciu. Celem zmian proponowanych przez rząd nie jest reforma systemu emerytalnego, ale doraźne łatanie dziury budżetowej. Nieudolność rządów, które nie wprowadzały niezbędnych reform łata się kreatywną księgowością. Plany rządu praktycznie zamykają drogę do reformy systemu emerytalnego. Niezbędne jest większe otwarcie OFE na inwestycje za granicą i w inne środki niż obligacje rządowe. Tymczasem w efekcie zapowiadanych zmian emerytury będą istotnie niższe.

prof. Stanisław Gomułka
były wiceminister finansów
Taki zabieg rodzi obawę, że firmy prowadzące otwarte fundusze emerytalne zaczną się wycofywać z tej działalności. Dodatkowo dochodzi ryzyko związane z przesunięciem pieniędzy do jednego źródła finansowania naszych emerytur. Co leży u podstaw takiego działania? Moim zdaniem rządowi nie zależy na wyższych emeryturach dla ludzi, ale na ratowaniu za pomocą kreatywnej księgowości rosnącego długu publicznego.
prof. Marian Noga
członek Rady Polityki Pieniężnej
Jakie konsekwencje będzie miał taki zabieg rządu? Trudno powiedzieć, bo składa się nań wiele czynników. Rodzi się jednak niepokój związany z faktem, że większa częścią naszych pieniędzy będzie zarządzał urzędnik, a wiemy, że urzędnicza skuteczność w zarządzaniu jest mniejsza niż inicjatyw prywatnych.
prof. Ryszard Bugaj
doradca ekonomiczny prezydenta RP
Trudno jednoznacznie skrytykować pomysł rządu, bo on się jeszcze nie objawił w pełnej formie. Dużo jest niewiadomych. Myślę, że ministrowie jeszcze sami do końca nie wiedzą, jak ma wyglądać ich reforma. Ja chciałbym, żeby to ludzie decydowali sami, jaka część ich pieniędzy idzie do OFE, a jaka do ZUS-u.

Także pracodawcy z PKPP Lewiatan alarmują, że wypłacane za 20 lub 30 lat emerytury będą niższe. A w najgorszym, wypadku państwu może zabraknąć pieniędzy na wypłatę świadczeń.

- Pieniądze, które trafią do ZUS-u nie będą inwestowane. Będą przeznaczone na bieżące wypłaty emerytur. Rząd już sięgnął po środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Gdy ich zabraknie pozostanie już tylko podwyżka podatków albo obniżenie wysokości emerytur - przestrzega Małgorzata Rusewicz z Lewiatana.

Według niej rządowy plan grozi destabilizacją systemu emerytalnego. - Dziś działa on naprzemiennie. Gdy koniunktura jest dobra OFE mają lepsze wyniki niż ZUS. W czasie kryzysu przyszłym emerytom pomaga waloryzacja składek ZUS-owskich. Rząd chce zdemontować ten zawór bezpieczeństwa - podkreśla Rusewicz.

Rząd się broni: To nie jest demontaż systemu

Minister pracy Jolanta Fedak uważa, że nie można mówić, o demontażu reformy z 1999 roku.

POSŁUCHAJ MINISTER FEDAK:

Krytykę rządowych pomysłów odpiera też szef resortu finansów Jacek Rostowski. Jego zdaniem zarzut dotyczący chęci wykorzystania dodatkowych pieniędzy na wypłaty emerytur jest chybiony.

POSŁUCHAJ MINISTRA ROSTOWSKIEGO:


Zdaniem ministra finansów obecnie pieniądze emerytów niepotrzebnie krążą między różnymi instytucjami.

POSŁUCHAJ MINISTRA ROSTOWSKIEGO:


OFE nie dostaną 13 mld złotych

Na czym dokładnie mają polegać zmiany? Dziś niemal jedną piątą naszej pensji odkładamy na przyszłą emeryturę. Większa część tej kwoty - 12,2 proc. - trafia do państwowego ZUS. Resztą - czyli 7,3 proc wynagordzenia brutto - zarządzają prywatne Otwarte Fundusze Emerytalne.

Według projektu budżetu na 2010 rok deficyt sięgnie poziomu 52,2 mld zł.
Dług publiczny będzie równy 54,7 proc. PKB.

W 14 OFE oszczędza 14 milionów Polaków. Zgromadziliśmy w nich 170 mld złotych. Te pieniądze kuszą rządzących. Bo tylko w tym roku na wypłatę emerytur państwo musi dołożyć ZUS-owi 66 mld złotych.

Rząd chce uniknąć przekroczenia tzw. drugiego progu ostrożnościowego - dzieje się tak, gdy dług publiczny przekracza poziom 55 proc. PKB - i w konsekwencji bolesnych cięć, np. podwyżek w budżetówce. By do tego nie doszło, część składki odprowadzana teraz do OFE ma zostać obcięta o 60 proc.

Pieniądze odebrane Funduszom trafią do ZUS-u. Zostaną tam zdeponowane na indywidualnym koncie. Zgromadzone na nim środki mają być co roku waloryzowane o wysokość średniego oprocentowania obligacji. Dlaczego akurat o tyle? Do tej pory 60 proc. zarządzanych przez OFE środków musiało być inwestowane w obligacje Skarbu Państwa.

W przyszłym roku fundusze będą dostawać zaledwie 3 proc. naszego wynagrodzenia brutto. W efekcie trafi do nich 9, a nie 22 mld złotych.

Oznacza to, że państwo będzie musiało dołożyć do ZUS-u o około 13 mld zł mniej. O tyle zmaleje też dług publiczny. - Nie jest to jednak gwarancją, że nie przekroczy on poziomu 55 proc. PKB - podkreśla Rostowski.

Fedak i Rostowski są pewni: Emeryci zyskają

Fedak zapewnia, że przyszli emeryci skorzystają na zmianach. Jej zdaniem emerytury będą wyższe. Bo od pieniędzy, które będą na ZUS-owskim koncie nie będzie pobierana prowizja - gdyby trafiły do OFE wyniosłaby ona 3,5 proc. - i opłaty za zarządzanie.

POSŁUCHAJ MINISTER FEDAK:

W efekcie roczny kapitał osoby ubezpieczonej w II filarze urośnie średnio o 47 zł. Przy założeniu 5 proc. waloryzacji kapitał zgromadzony przez kobietę po 35 latach pracy urośnie o 4360 zł. W przypadku mężczyzny, który pracował przez 40 lat kapitał powiększy się o 5831 zł.

Kiedy zmiany mogłyby wejść w życie? Według szefa resortu finansów realny termin to lipiec przyszłego roku.

POSŁUCHAJ MINISTRA ROSTOWSKIEGO:

ZUS dobry na kryzys?

Minister Fedak podkreśla, że OFE nie gwarantują tego, że emerytury będą wysokie. Ma o tym świadczyć to, że w ostatnim czasie ZUS pokazywał znacznie lepsze wyniki niż nawet najbardziej efektywne OFE.

Faktycznie skumulowana, roczna stopa waloryzacji składek odkładanych w ZUS-ie w latach 2000-2008 sięgnęła niemal 52 proc. Tymczasem najlepiej zarabiający OFE - czyli Generali - między styczniem 2000 a wrześniem 2009 roku osiągnął skumulowaną stopę zwrotu na poziomie 42,7 proc.


źródło: Money.pl
* - stopa waloryzacji za okres 2000 - 2008

Trzeba jednak pamiętać, że państwowy ubezpieczyciel po raz pierwszy okazał się lepszy od OFE w 2008 roku. Wcześniej nawet najgorsze fundusze przynosiły zyski wyższe niż wynosiła stopa waloryzacji składek gromadzonych przez ZUS.

Giełda też to odczuje?

Plany rządu mogą też zachwiać sytuacją na giełdzie. W tej chwili OFE mogą inwestować w akcje maksymalnie 40 proc. środków, którymi zarządzają. Co prawda - jak wynika ze słów minister Fedak - ten limit zostanie zniesiony. Ale jest mało prawdopodobne, by Fundusze włożyły całą pozostałą do ich dyspozycji część składki w akcje spółek notowanych na warszawskim parkiecie. - A gdy nie ma popytu, giełda leci w dół. OFE były do tej pory stabilizatorem GPW. Inwestowały długoterminowo, w duże spółki, unikały spekulacji - podkreśla Ignacy Suchodolski z Domu Maklerskiego ECM.

Według części analityków pomysł firmowany przez ministra finansów może rykoszetem uderzyć w wielki plan prywatyzacji ministra Aleksandra Grada. Do końca przyszłego roku chce on pozyskać aż 37 mld zł. - Część z tych prywatyzacji będzie prowadzona przez giełdę. Akcje z emisji PGE w większości kupiły OFE. Kto kupi akcje kolejnych, prywatyzowanych firm, gdy zabraknie OFE? - pyta Suchodolski.

Raport Money.pl
Deficyt 2010. Kwota rekordowa, ale było gorzej
Minister finansów zapowiada, że w budżecie państwa na 2010 rok zabraknie ponad 52 mld złotych na sfinansowanie zaplanowanych wydatków.

Czytaj w Money.pl

Serwis Emerytury w Money.pl:

Czytaj więcej o problemach finansowych ZUS
Rząd załata dziurę w ZUS pieniędzmi z drugiego filaru?
Odkładanie w ZUS wciąż opłaca się bardziej, niż w najlepszym funduszu emerytalnym - wynika z analizy Money.pl. Jolanta Fedak, szefowa resortu pracy chce zabrać OFE część składek i zostawić pieniądze na koncie państwowego ubezpieczyciela.
Dziura w kasie ZUS może sięgnąć 4 mld zł
Deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w tym roku nie przekroczy 4 mld zł, a ZUS nie planuje otwierać kolejnych linii kredytowych do końca 2009 roku - poinformował prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Zbigniew Derdziuk.
ZUS potwierdza: Polacy uciekają ze składkami
Rzecznik ZUS Przemysław Przybylski potwierdził, że niektórzy polscy przedsiębiorcy unikają płacenia składek ubezpieczeniowych w kraju wykorzystując przepisy Unii Europejskiej.
ZUS zadłuża się na nasze emerytury
Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych brakuje pieniędzy na wypłatę rent i emerytur. Dlatego dogadał się z bankami, że w razie potrzeby pożyczą mu 5,5 miliarda złotych.

ofe, zus, emerytury, ii filar, rostowski, fedak, jolanta fedak
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
~BORJOT
83.24.240.* 2011-02-19 10:18
Okropnie drażni mnie to, że o emerytach z takim zaangażowaniem i swadą dyskutują luminarze biznesu, jak pan b. premier b. prezes wielkiego banku, byli rożni ministrowie. Kombinują jak ograniczyć, a nawet zabrać emerytury, zabrać jakieś tam iluzoryczne przywileje. Domniemuję, że ich odsetki od zgromadzonego przez nich kapitału w rozliczeniu miesięcznym są wiele większe niż niejednego emerytura do końca życia. Niech raczej myślą o rozwoju gospodarczym kraju, swobodzie inwestycji i kapitału,ograniczaniu deficytu generowanego przez nieudolność, żeby starczyło na potrzeby ludzi i kraju.
~BORJOT
83.24.240.* 2011-02-19 10:09
OFE to najlepszy biznes jaki można sobie wyobrazić. Nawet przysłowiowi Żydzi nie byliby wymyślić coś lepszego. OFE dostają góry prawdziwych pieniędzy, odpowiadają za nie tylko przed bogiem i historią,prezesi i pracownicy ustalają sobie jakie chcą dochody. Żyją bez stresu, a i tak najczęściej nie przeżyją przyszłych emerytów, którzy będą im złorzeczyli. Założenie to wynika z niestabilności rynków finansowych wielkich długotrwałych kryzysów i krótkich prosperity, a i w międzyczasie może się zdarzyć wojna. W d.... i tak dostanie zwykły człowiek.
plok1
213.25.189.* 2011-02-11 08:00
a dzie byli Ci eksperci 12 lat temu ? brali grubą kase za gadanie głupot,
teraz tez biora gruba kasę.
Zobacz więcej komentarzy (124)