Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Sebastian Ogórek
Sebastian Ogórek
|

Fundusz Rezerwy Demograficznej przejmie pieniądze Polaków. A potem przejmie je rząd?

116
Podziel się:

Nacjonalizacja 25 proc. środków zgromadzonych w OFE da ok. 35 mld zł. Pieniadze mają zostać przekazane do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Rząd obiecuje, że w ten sposób chce stworzyć bufor bezpieczeństwa. Historia jednak pokazuje, że często z Funduszu korzystano w celach doraźnych. A i bufor będzie przypominać marny parasol, który ma nas ochronić przed nadciągającym demograficznym tsunami.

Fundusz Rezerwy Demograficznej przejmie pieniądze Polaków. A potem przejmie je rząd?
(PAP/Jacek Turczyk)

Przejęcie przez Fundusz Rezerwy Demograficznej 25 proc. środków zgromadzonych w OFE da ok. 35 mld zł. Rząd obiecuje, że w ten sposób chce stworzyć bufor bezpieczeństwa. Historia jednak pokazuje, że często z Funduszu korzystano w celach doraźnych. A i bufor będzie przypominać marny parasol, który ma nas ochronić przed nadciągającym demograficznym tsunami.

To będzie koniec Otwartych Funduszy Emerytalnych. Około 140 mld złotych, jakie zgromadziliśmy w nich przez ostatnie 17 lat, zostanie podzielonych. 105 mld zł trafić ma na nasze Indywidualne Konta Emerytalne, które dotąd służyły do dobrowolnego odkładania pieniędzy na starość. Pozostała kwota, wbrew zapowiedziom wicepremiera Mateusza Morawieckiego, ma zostać de facto znacjonalizowana.

- Zmiany mogą zakładać przekazanie w trybie ustawy 25 proc. aktywów OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej celem realnego wzmocnienia buforu finansowego systemu emerytalnego. Środki te będą w przyszłości także służyły zabezpieczeniu współfinansowania emerytur obecnych uczestników OFE - czytamy w prezentacji przygotowanej przez Ministerstwo Rozwoju.

Środki te mają być zarządzane przez Polski Fundusz Rozwoju. Według wariantu przedstawionego wspólnie przez szefa PFR Pawła Borysa i wicepremiera możliwe jest także wykorzystanie tych pieniędzy do stworzenia zachęt dla Polaków do samodzielnego oszczędzania na emeryturę. Jakich? Nie wiadomo.

- To jest tylko projekt założeń do projektu. To wszystko zostało naprędce przygotowane, by nie wywołać szoku na rynkach po ostatnich słowach prezesa Kaczyńskiego, który powiedział, że pieniądze z OFE mogą zostać rozdysponowane między wszystkich Polaków. Dlatego konferencja odbyła się o 8.30, czyli jeszcze przed otwarciem giełdy – komentuje Piotr Kuczyński, ekonomista w Xelion.

Jak dokładnie te pieniądze zostaną przekazane do FRD? Tego też nikt nie wie. Przy poprzednim przejmowaniu środków zgromadzonych w OFE dano Polakom księgowe zapisy w ZUS. Jeśli ktoś miał odłożone np. 10 tys. zł, to teraz tyle samo ma zapisane na koncie u państwowego ubezpieczyciela. To o tyle ważne, że w przypadku przedwczesnej śmierci prawdziwe pieniądze z księgowego zapisu może dostać rodzina zmarłego. Ze słów i prezentacji Mateusza Morawieckiego nie wiadomo, jakby to miało wyglądać w przypadku przekazania środków z OFE do FRD.

- Podstawowa sprawa to jak przekazać akcje do FRD? To są akcje, a więc po kursie z dziś? Sprzed roku czy może z tego za miesiąc? Nie wyobrażam sobie tego – zastanawia się Kużyński.

Prezentacja Morawieckiego nie mówi na ten temat ani słowa. Wiadomo jedynie, że owe 35 mld zł pochodzić ma z zagranicznych akcji OFE, obligacji i gotówki. Według Kuczyńskiego przekazanie środków do FRD oznaczać będzie, że pieniądze tam zgromadzone staną się anonimowe, bo trudno wyobrazić sobie, by były tam do kogoś przypisane. Ekonomista uważa, że oznaczać to będzie nacjonalizację.

- FRD to taki worek. Wrzuci się tam pieniądze, a potem wyciągnie i mało kto będzie przeciwko temu protestował. Dotąd robiono tak już wielokrotnie - tłumaczy.

- Kolejny raz system emerytalny zaczyna się rozbrajać zanim jeszcze zaczął działać - dodaje analityk finansowy Paweł Majtkowski.

Czym jest Fundusz Rezerwy Demograficznej?

Sam Fundusz powstał z dwuletnim opóźnieniem w 2002 roku. Jego celem miało być zbieranie środków na tzw. wszelki wypadek. Pieniądze miały posłużyć do wypłaty emerytur, gdy budżet nie będzie w stanie tego udźwignąć, bo będziemy mieć więcej emerytów niż pracujących.

źródło: FOR, Maciej Grodzicki

Miliardy gromadzone w ramach FRD miały pochodzić z odpisu od składki emerytalnej oraz z prywatyzacji. Kolejne rządy niechętnie jednak przekazywały do funduszu środki. W 2006 roku było tam jedynie 1,5 mld zł. Do 2009 roku z planowanych 20 mld ze sprzedaży państwowych spółek udało się uzbierać jedynie 6 mld zł. Większość środków stanowiły więc odpisy od składki emerytalnej. W ustawie o FRD zapisano, że pieniędzy funduszu nie można wypłacić przed końcem 2009 roku.

Gdy termin minął, szybko z miliardów zaczęto korzystać. Już w 2010 zabrano 7,5 mld zł. Rok później 4 mld zł, a w kolejnych dwóch w sumie ponad 5 mld zł. Pieniądze przeznaczono na pokrycie dziury w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, czyli wypłaty emerytur.

- Fundusz od samego początku był marginalizowany i wykorzystywany do bieżących celów politycznych. Korzystano więc z niego niezgodnie z ideą jego powołania - mówi dr Joanna Rutecka z SGH.

Jak tłumaczy, w innych krajach nikomu nie przyszłoby do głowy takie instrumentalne traktowanie podobnego funduszu. Według Ruteckiej najczęściej przepisy regulują, jaki procent może zostać wykorzystany na bieżące potrzeby i nikt nie przekracza tych granic. U nas takich zapisów brak.

Obecnie w FRD zgromadzone jest ok. 19,8 mld zł - a w założeniu do 2020 roku miał mieć aktywa warte 200 mld zł. To dane na koniec 2015 roku, w którym nikt nie korzystał z pieniędzy funduszu i nie zabierał z niego środków. Dzięki temu przez rok środki wzrosły o ok. 2 mld zł. Tylko 41 mln zł to pieniądze z prywatyzacji, pozostałe 1,66 mld zł to wpływy ze składek emerytalnych, a reszta kwota to zyski wypracowane przez FRD.

- To nie jest żaden bufor. I nawet przekazanie do niego 35 mld zł nadal go nie stworzy. Pieniądze zgromadzone w FRD wystarczą jedynie na rok wypłacania emerytur – przekonuje dr Maciej Grodzicki z Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Jak dodaje, sam pomysł wykorzystania zagranicznych akcji, obligacji i gotówki do wzmocnienia rozwoju gospodarczego jest bardzo ciekawy. Grodzicki zwraca uwagę, że stoi to jednak w sprzeczności z ideą tworzenia emerytalnego bufora.

- Mamy dwa różne kierunki. Nie da się jednocześnie tworzyć funduszu bezpieczeństwa i inwestować pieniędzy. Co, gdy pieniądze będą potrzebne, ale już zainwestowane w jakiś konkretny cel? Dezinwestycja będzie wtedy niemożliwa – mówi. Według niego przy inwestycjach w zagraniczne akcje czy obligacje nie jest to wielkim problemem, bo te aktywa bez problemu dla naszego rynku finansowego można sprzedać. Co innego, gdy wyłoży się środki w długoterminowe inwestycje.

źródło: FOR, Maciej Grodzicki

Doktor Rutecka przypomina jednak, że w idei FRD było także wykorzystanie zgromadzonych pieniędzy do celów inwestycyjnych przez niezależny podmiot po przekroczeniu pewnej kwoty.

Obecnie samym Funduszem i pieniędzmi tam zgromadzonymi zarządza ZUS. I co by nie mówić, robi to naprawdę skutecznie. Stopa zwrotu w latach 2007-2011 była dużo wyższa niż najlepszego OFE. W zakładanym okresie Allianz wypracował 12,94 proc. zysku, a FRD aż 17,29 proc. ZUS trzy lata temu chwalił się, że tylko dzięki inwestycjom FRD udało się wypracować w dekadę ponad 2 mld zł.

- To efekt głównie bardzo konserwatywnej polityki inwestycyjnej opartej na obligacjach - tłumaczy dobre pokryzysowe wyniki FRD dr Rutecka.

Fundusz rzeczywiście inwestuje głównie w obligacje Skarbu Państwa. W 2014 roku, gdy aktywa wynosiły 17,3 mld zł, aż 14,2 mld ulokowano w papierach skarbowych. W akcjach było 2,9 mld zł, a na lokatach pozostała część kwoty. ZUS nie jest więc agresywnym graczem.

Jednocześnie utrzymanie Funduszu nie jest drogie - w zeszłym roku kosztował tylko 1,5 mln zł. Przy aktywach w wysokości 19,8 mld zł daje to jedynie 0,0086 proc. Dla porównania OFE pobierają obecnie 1,75 proc. od każdej złotówki przekazanej na emerytury oraz dodatkowo 0,045 proc. miesięcznie opłaty za zarządzanie.

Tusk skakał na kasę, PiS obiecywał, że tak nie zrobi

O FRD zrobiło się głośno trzy miesiące temu, gdy "Gazeta Wyborcza" napisała, że rząd dzięki niemu chce sfinansować program 500+. Te informacje szybko zdementowano. Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska tłumaczył, że po pierwsze nie ma takich planów, a po drugie to prawnie niemożliwe. Podobnie tłumaczył szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk

- Gdybym ja miał podjąć taką decyzję, pewnie bym się zastanawiał, czy go budować i przygotowywać się na demograficzne tsunami, które nas czeka mniej więcej od 2022 r., albo czy nie zainwestować tych pieniędzy z funduszu w demografię, żeby łagodzić te zagrożenia - mówił jednak wtedy w programie #dziejesienazywo wiecminister Bartosz Marczuk.

Jeszcze przed wygraniem wyborów i dojściem do władzy politycy PiS krytykowali poprzednie rządy za wyciąganie pieniędzy z FRD, nazywając to "skokiem na kasę"

- Mimo tak dramatycznych wskaźników, rząd Donalda Tuska już dwukrotnie decydował się na wyciągnięcie środków z Funduszu Rezerwy Demograficznej, a w budżecie na rok 2012, zapisał trzeci taki skok na kasę przyszłych emerytów - pisała kilka lat temu obecna premier Beata Szydło na stronie internetowej partii.

emerytury
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(116)
Jacek
6 lat temu
Pis to zwykła banda złodziei błogosławiona przez Kościół polski.
Wojtek
6 lat temu
W te obiecujące wykresy wzwodu to już chyba nikt nie wierzy..
mirs
6 lat temu
Giełda leci na pysk chyba już 25% to mniej niż 35mld jeszcze rok działalnośći tych szkodników i przejdziemy z miliardów na miliony jak nie na tysiące
bogdan19734
6 lat temu
Wierzycie przecież że ten dług jest. To kto ma go spłacić? Przecież twierdzą ze Polacy Polakami krzyczą ze są ci co w USA mieszkają mieli prawo głosować .Czy ich też należy tym długiem obciążyć ? Skoro mają prawo do głosowania w sprawie Polski.Czy tylko do zysków załapać się
bogdan19734
6 lat temu
Jak masz honor i czujesz się Polakiem to zapłać dług ,ZDRAZ
...
Następna strona