Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ostre zmiany funta. Zamieszanie wokół Brexitu coraz większe

Ostre zmiany funta. Zamieszanie wokół Brexitu coraz większe

Emigranci z Polski mogli się czuć coraz bogatsi w Wielkiej Brytanii, aż do początku ubiegłego tygodnia
Emigranci z Polski mogli się czuć coraz bogatsi w Wielkiej Brytanii, aż do początku ubiegłego tygodnia

Duże firmy motoryzacyjne straszyły ostatnio wycofaniem działalności z Wielkiej Brytanii. Ich obawy koiła Teresa May, ale o mało nie doszło przez to do rozpadu koalicji rządowej. Posiadacze funtów mają ostatnio silne wahania nastrojów.

Pracujący na Wyspach polscy imigranci w tym roku mają generalnie powody do zadowolenia. Ich pensje przeliczane na złotówki wzrosły o 4,1 proc. Gdy porównają się z rodakami, którzy zostali w kraju, może wracać u nich poziom poczucia materialnej wyższości sprzed dwóch lat.

Wtedy referendum wygrane przez zwolenników opuszczenia Unii Europejskiej w kilka miesięcy zmniejszyło złotówkową wartość ich pensji o 16 proc. Powyżej 5 zł za jednego funta nie płaci się już od maja 2017. Ale od minimum w sierpniu ub. roku krok po kroku funt wraca do dawnej kondycji.

Ostatni tydzień był tu wyjątkiem, który mógł oznaczać zmianę trendu z powrotem na spadkowy. Pomiędzy 3 a 10 lipca funt stracił 1,6 proc. i znowu znalazł się na forex poniżej poziomu 4,90 zł. Wszystko przez zamieszanie wokół Brexitu.

Notowania funta do złotego w ostatnim tygodniu

 

Zobacz też: Brexit w martwym punkcie. Ekspert: grozi nam chaos


Ten zbliża się wielkimi krokami - finalizacja już za rok. A rząd brytyjski przez długi czas nie mógł dojść do porozumienia, jaki właściwie ma być ten Brexit.

Exit spółek motoryzacyjnych

Ten brak ustaleń zaczął irytować firmy motoryzacyjne. A samochody to aż 14 proc. eksportu Wielkiej Brytanii. Największy na Wyspach producent samochodów - Jaguar Land Rover - wyliczył, że jeśli nie będzie wolnego handlu po Brexicie, to potencjalne inwestycje o wartości 80 mld funtów będą zagrożone.

Szefowie wielkich niemieckich koncernów - a konkretnie organizacja Germany Industry UK, reprezentująca takie potęgi jak BMW, Mercedes-Benz, Lufthansa, operator pociągów i autobusów Arriva i gigant stalowy ThyssenKrupp - zapowiedzieli, że nie będą inwestować w Wielkiej Brytanii, jeśli szybko nie wyjaśni się, jakie zasady będą obowiązywać. Bank inwestycyjny JP Morgan zaczął już przenosić niektórych pracowników za granicę.

Swoje obawy wyraża bezpośrednio sam BMW. Szef firmy w Wielkiej Brytanii Ian Robertson zagroził zamknięciem zakładów, zatrudniających ponad 8 tys. osób, jeśli po Brexicie będą opóźnienia transportu przez kontrolę celną. Dotyczyłoby to m.in. 4,5 tysiąca osób zajmujących się w fabryce w Cowley produkcją dla BMW kojarzonego z Wielką Brytanią samochodu Mini.

Ostrzeżenia przyszły też od takich gigantów jak Honda, Volvo i Ford. Ambasador Japonii w Wielkiej Brytanii wyraził obawy o przyszłość po Brexicie fabryk: Nissana w Sunderland, Toyoty w Derby i Hondy w Swindon.

Boris Johnson odchodzi

W tej coraz bardziej nabrzmiałej sytuacji Teresa May przyspieszyła działania. W sobotę jej gabinet przyjął wspólne stanowisko dot. przyszłości negocjacji z Unią Europejską.

- Nasza propozycja to stworzenie strefy wolnego handlu, która ustanowi wspólne przepisy dla dóbr przemysłowych i produktów rolnych. W ten sposób utrzymamy wysokie standardy w tych obszarach i zapewnimy, że nie dojdzie do żadnych zmian bez zgody parlamentu - poinformowała szefowa brytyjskiego rządu.

W razie podpisania umowy zawierającej brytyjskie propozycje zniknie swoboda przepływu usług i osób. - Ustaliliśmy także nowy przyjazny dla biznesu model celny, który otworzy nam drogę do podpisywania umów handlowych na całym świecie - dodała premier.

Ugodowe tony nie spodobały się jednak szefowi MSZ, Borysowi Johnsonowi. Ogłosił w poniedziałek swoją rezygnację w proteście przeciwko przyjęciu przez rząd łagodnej linii Brexitu w negocjacjach z Unią Europejską. Dzień wcześniej z rządu odeszło trzech ministrów, w tym David Davis.

Przedstawiciele frakcji zwolenników "twardego Brexitu" w Partii Konserwatywnej zapewnili jednak, że nie będą na razie podważać przywództwa May.

- Obawy, że wątek Brexitu może jednak zaciążyć na pozycji brytyjskiej waluty zaczynają się sprawdzać - zauważa Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ. - Wprawdzie rynek kupił zapewnienia, że buntownicy w Partii Konserwatywnej nie będą rozgrywać scenariusza odwołania premier May, ale nie wiemy, na ile nie będą oni ,,utrudniać" procesu negocjacji podczas akceptacji przed parlament poszczególnych ustaleń, a także na ile Bruksela pójdzie na rękę Londynowi, godząc się na przedstawiony w piątek zarys negocjacji - dodaje.

Według analityka ,,nieuporządkowany" Brexit zaszkodziłby też gospodarce strefy euro, choć trudno mu powiedzieć, czy politycy kierują się tylko ekonomicznymi interesami.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

złoty, waluty, brexit, funt szterling
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Pozdrawiam
2018-07-12 02:42
Wcale się nie porównuje ani wypłaty nie przeliczam na pln. Dawno , dawno temu przeliczali wszyscy co tutaj dopiero co przyjechali ale teraz żyjemy na swoim , a na wakacje również większość woli gdzie indziej jechać . Odwiedziny w Polsce to chęć zobaczenia rodziny, zreszta moja nawet woli do UK wpaść niż ja mam tam jechać.
Polak
2018-07-11 13:36
Tak pięknie zniszczyć kraj to tylko prawica potrafi
Polak patriota
2018-07-11 13:11
My też powinniśmy wstać z kolan. Polska ma taki sam potencjał jak Wlk. Brytania i nie potrzeba nam wolnego handlu, czy innych tego typu głupot. Gdybyśmy wyszli z UE mielibyśmy znowu bezpieczne zamknięte granice, cła i żaden kraj nie mógłby nam narzucać swojej woli.
Pokaż wszystkie komentarze (19)