Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Gazprom w natarciu. Po Ukrainie i Słowacji przyjdzie czas na Polskę

Gazprom w natarciu. Po Ukrainie i Słowacji przyjdzie czas na Polskę

Fot. STEFAN MASZEWSKI/REPORTER/EAST NEWS
Rosyjski Gazprom tnie tranzyt gazu przez Ukrainę i Słowację, zwiększając dostawy przez Niemcy. Ukraina już liczy straty. - Nie jest tajemnicą, że Rosjanie wykorzystują gaz do celów politycznych – zaznacza Janusz Steinhoff, ekspert BCC. - Dominująca pozycja w wykorzystaniu gazociągu Opal oraz nitki Nord Stream i Nord Stream 2 pozwolą Rosji zredukować przepływ gazu do Europy Zachodniej przez Ukrainę i Słowację w pierwszej kolejności, a dalej również przez Polskę - prognozuje.

Uniezależnienie się od rosyjskiego gazu to priorytet dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Potwierdza to sytuacja, w jakiej znalazły się Ukraina i Słowacja. Gazprom zdecydował ograniczyć przesył gazu przez biegnący przez te kraje rurociąg Drużba, narażając je na pokaźne straty dochodów.

Ale to dopiero początek przykręcania kurka. Jak sugeruje rosyjski dziennik gospodarczy "Wiedomosti", wkrótce Gazprom może całkowicie zrezygnować z dostaw błękitnego paliwa do krajów zachodniej Europy przez Ukrainę. Pomoże mu w tym druga nitka Gazociągu Północnego oraz budowany turecki Potok biegnący po dnie Morza Czarnego.

Już teraz Gazprom ma możliwości, aby wprowadzać znaczące ograniczenia. Jak przypomina w rozmowie z money.pl Janusz Steinhoff, ekspert BCC, rosyjski koncern - za sprawą decyzji Komisji Europejskiej, która odrzuciła polską skargę - zyskał możliwość wykorzystywania aż 80 proc. przepustowości gazociągu Opal. Wcześniej Rosja miała rezerwację jedynie na połowę przepustowości rurociągu, który jest lądowym przedłużeniem bałtyckiego Nord Stream.

Teraz Moskwa to wykorzystała. Jak pisaliśmy w money.pl, przepustowość Opal stanowi około 20 proc. rocznego tranzytu gazu przez Ukrainę. Szacuje się, że dochody Ukrainy z tranzytu wyniosły w ubiegłym roku około 2 mld dol. Oznacza to, że przez redukcję Kijów może stracić około 400 mln dol.

Gazprom walczy o pozycję

Jeszcze w kwietniu pisaliśmy o problemach Gazpromu, który musi prowadzić wojnę na co najmniej trzech frontach. Amerykańskie LNG, katarski gaz i kłopoty z budową drugiej nitki Nord Stream zmusiły rosyjskiego giganta do defensywy.

A kłopoty Gazpromu odbiły się na budżecie Rosji. Lokalne media wieszczą, że w 2019 roku osiągnie on rekordowo niski poziom - 13,3 procent PKB. W 2016 roku przychody z handlu ropą i gazem stanowiły najmniej 6 proc. rosyjskiego PKB., w latach 2018-19 spadną one do 5 proc. Dla porównania w 2006 roku odpowiadały za 10 proc. tego, co wypracowała rosyjska gospodarka. Wszystko przez spadek przychodów z handlu węglowodorami.


Rys. money.pl

Teraz Gazprom znów przeszedł do ofensywy. - Dzięki Nord Stream oraz budowie nitki Nord Stream 2 Rosja odbudowuje swoją dominującą pozycję na rynkach Europejskich – zaznacza Janusz Steinhoff. - Nie jest tajemnicą, że Rosjanie wykorzystują gaz do celów politycznych. Gazociągi dają im wpływy na arenie międzynarodowej – zaznacza Steinhoff.

Jak dodał ekspert BCC, spory między dostawcą, a odbiorcą są rzeczą, która może się zdarzyć. Jednak to arbitraż jest miejscem ich rozwiązywania, a nie metoda zakręcania kurka.

Polska będzie następna

Przez nasz kraj przechodzi gazociąg Jamał, którym do Niemiec (i dalej na zachód) transportowane jest rocznie około 33 mld m3 rosyjskiego gazu. Ma on przepustowość ponad pięciokrotnie mniejszą niż Drużba. Wraz z rozbudową Gazociągu Północnego omijającego Polskę, stajemy następni w kolejce, którym Rosja można przykręcić kurek.

- Dominująca pozycja w wykorzystaniu gazociągu Opal oraz nitki Nord Stream i Nord Stream 2 pozwolą Rosji zredukować przepływ gazu do Europy Zachodniej przez Ukrainę i Słowację w pierwszej kolejności, a dalej również przez Polskę – przewiduje Janusz Steinhoff.

Szczęśliwie Polska nie jest już w tej samej sytuacji, w jakiej była na początku lat 90., kiedy podpisywaliśmy długoterminową umowę na rosyjski gaz. Wówczas, jak przypomina Steinhoff, płaciliśmy wygórowaną cenę za brak alternatywy. Jamałem wciąż płynie około 10 mld m3 gazu dla Polski. Umowa z Rosją wygasa dopiero w 2022 roku.

- Polska dywersyfikuje dostawy gazu z kierunku jamalskiego. Już w tej chwili mamy możliwość zastąpienia całego gazu pozyskiwanego z Rosji innymi dostawami. Dzięki świnoujskiemu gazoportowi oraz budowanemu gazociągowi z Norwegii, będziemy mieli alternatywne dostępy do surowca z całego świata – przypomina ekspert BCC.

Gazoport LNG zwiększy przepustowość:


Przypomnijmy, że Gazoport LNG obecnie może przyjąć około 5 mld m3 rocznie gazu, ale ma też możliwość rozbudowy do mocy 10 mld m3. To nasze okno na świat.

Kształtów nabiera również projekt Baltic Pipe, który ma połączyć systemy przesyłowe Polski i Danii. Zgodnie z planem, cały system ma składać się z 5 elementów i ruszyć przed końcem 2022 r.

Dzięki temu połączeniu zyskamy gaz z Norwegi. Balic Pipe ma być zdolny do przesyłu 10 mld m3. gazu rocznie.
Polska, rosja, ukraina, gazprom, jamał, baltic pipe, nord stream 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Inżynier
2017-11-18 10:55
Polska nie poniesie ŻADNEJ straty jeżeli GAZPROM nawet całkowicie zrezygnuje z tranzytu gazu przez Polskę. Może nie wszyscy to wiedzą, ale w umowie z Rosją Polska zrezygnowała z jakichkolwiek opłat za tranzyt gazu - czyli NIC na tym nie zarabiamy a jeżeli nie zarabiamy to oczywiste, że nie mamy nic do stracenia. GAZPROM płaci jedynie za koszty usługi przesyłu gazu (energia, obsługa itp.) przy czym w kontrakcie ustalono, że opłaty mogą uwzględniać jedynie 5% zysku dla właściciela gazociągu.
hihot
2017-11-18 09:25
A PIS dzieski rząd będzie rozmawiać z Rosją jak mocarstwo z mocarstwem ! A co tam , ciemnota ogłupiona zagrożeniem rosyjskim będzie płacić za dwa razy droższy ciekły gaz z USA czy Kataru ! Jedynie Niemcy ryczą ze śmiechu i rosną w potęge coraz szybciej nie oglądając się na fochy czubów z PIS !
a to ci heca
2017-11-18 07:52
Szyszko doborze robi tnąc lasy w pień bo za chwilę będziemy palić drewnem a nie gazem
Pokaż wszystkie komentarze (270)