Notowania

Krajowy Zasób Nieruchomości to mieszkaniowy bubel. Minister Adamczyk się nie popisał

Program "Mieszkanie+", który ogłoszono jesienią 2016 r., miał być lekiem na sytuację mieszkaniową Polaków. Za pion komercyjny odpowiadała spółka BGK Nieruchomości, w ramach której obecnie powstaje 25 tys. mieszkań. Drugi - pion rządowy, który nadzorował minister Adamczyk, okazał się niewypałem.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Robert Ostrowski/EAST NEWS)
W ramach komercyjnego pionu programu Mieszkanie Plus powstaje obecnie 25 tys. mieszkań.

Program "Mieszkanie+" miał być lekiem na sytuację mieszkaniową Polaków. Za pion komercyjny odpowiadała spółka BGK Nieruchomości, która już buduje 25 tys. lokali. Drugi - pion rządowy, który nadzorował minister Adamczyk, okazał się niewypałem.

Wszyscy pamiętają huczny start programu "Mieszkanie+" oraz zapowiedzi, jakie towarzyszyły jego ogłoszeniu. Łopatę pod pierwszą inwestycję wbijał sam prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Koncepcji realizacji założeń było co najmniej kilka. Za pilotaż programu była odpowiedzialna spółka BGK Nieruchomości, która rozpoczęła inwestycje budowlane w całej Polsce. W tej chwili stawia ok. 25 tys. mieszkań w ramach komercyjnego pionu programu "Mieszkania dla Rozwoju".Klucze do swoich domów najszybciej dostaną mieszkańcy Jarocina i Białej Podlaskiej.

Do tego dochodził jeszcze pion rządowy - Krajowy Zasób Nieruchomości - realizowany przez ówczesne Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Pod nadzorem ministra Andrzeja Adamczyka niewiele się jednak działo.

KZN miał być bankiem ziemi. W ramach pionu socjalnego miały być gromadzone niezagospodarowane ziemie państwowych firm.

Umowy w tej sprawie podpisała m.in. Poczta Polska oraz PKP. Organizowano konferencje w tej sprawie, podawano komunikaty do mediów. Były pamiątkowe zdjęcia i uściski dłoni. Działki i budynki, na których miały powstawać mieszkania i domy, miały zostać nabyte przez KZN od Poczty Polskiej i PKP. Ta pierwsza mogła zarobić na tym nawet 40 mln zł.

Zobacz: * *Mieszkanie+. Gdzie, kiedy i dla kogo?

Próżno szukać w sieci konkretów i dokonań Krajowego Zasobu Nieruchomości. Kiedy chcemy skontaktować się z biurem prasowym jednostki, można w zamian odezwać się do biura prasowego BGKN.

"Zadanie pełnomocnika to możliwie sprawne uruchomienie Krajowego Zasobu Nieruchomości. Jestem przekonany, że działania KZN będą ważnym elementem przybliżającym realizację celów Narodowego Programu Mieszkaniowego. Dlatego życzę pełnomocnikowi, aby jak najszybciej zrealizował zapisane w ustawie obowiązki" – komentował swego czasu Andrzej Adamczyk, obecnie minister infrastruktury, cytowany w komunikacie.

Przed zmianą stanowiska - z ministra infrastruktury i budownictwa na szefa resortu infrastruktury - Adamczyk zdążył jeszcze zgarnąć nagrodę w wysokości 70 tys. zł od ówczesnej premier Beaty Szydło. Za co? Na pewno nie za Mieszkanie+, które łagodnie mówiąc od strony rządowej okazało się wielką klapą.

- Miejmy nadzieję, że w ciągu miesiąca zostanie zmieniona ustawa o KZN. Dzisiaj KZN jest w rękach BGK Nieruchomości poprzez połączenie osobowe. Ma być bankiem ziemi - tylko i wyłącznie - tak jak to miało być od początku. Wcześniej zaproponowane rozwiązania były niemożliwe do realizacji – mówi nam źródło zbliżone do resortu. - Ustawa powinna być przyjęta bez zbędnej zwłoki i będziemy wiedzieli, jaka jest decyzja rządu względem KZN – twierdzi informator money.pl.

W tej chwili mają trwać poszukiwania prezesa KZN. Będzie on jednak mianowany w chwili, kiedy zostanie przyjęta nowa ustawa.

- Obecnie trudno szukać kogokolwiek, bo nawet nie wiadomo, jakie warunki miałby otrzymać, ani na czym dokładnie miałaby polegać jego praca. KZN, według wstępnych planów, miałby podlegać pod departament budownictwa, zlokalizowany w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju - opowiada nasz informator. - W tej chwili tworzony jest zespół, przyjmuje się nowych ludzi do pracy.

"100 monitorów i dwa ekspresy do kawy"

Do tej pory de facto w samej organizacji Krajowego Zasobu Nieruchomości nie działo się nic. W lutym prezes BGKN, Mirosław Barszcz, w wywiadzie dla TOK FM stwierdził nawet, że ustawę w tej sprawie uchwalono 20 lipca 2017 r., a przez ten czas "kupiono tam sto monitorów i dwa ekspresy do kawy".

Niewiele się zmieniło. Dokładnie 5 marca 2018 r. wydano rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie zniesienia pełnomocnika rządu do spraw budowy mieszkań w zakresie Krajowego Zasobu Nieruchomości.

Natomiast zgodnie z wcześniejszym - październikowym rozporządzeniem, pełnomocnikiem rządu do spraw budowy mieszkań był sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa. Chodzi o Tomasza Żuchowskiego – odwołanego niedawno z funkcji przez Mateusza Morawieckiego w ramach redukcji liczby wiceministrów. Pełnomocnikiem ds. organizacji KZN do stycznia br. był natomiast Tomasz Tomala. Niedawno został nim Grzegorz Muszyński, wiceprezes w BGK Nieruchomości.

Resort grubo się przeliczył

Zgodnie z założeniami KZN, maksymalny limit pieniędzy z budżetu państwa wyniósł w ubiegłym roku na ten cel do 25 mln zł, a w 2018 r. - do 125 mln zł. Tymczasem minister Adamczyk podpisał 77 listów intencyjnych, na co powinien był zabezpieczyć z budżetu kwotę ok. miliarda złotych.

- Jak z uwzględnieniem 125 mln zł w budżecie państwa na budowę mieszkań mogłoby się cokolwiek budować na szeroką skalę? Za to można postawić 700 mieszkań – kwituje nasz informator. - To jest wszystko, czym się mógł pochwalić KZN. Zamiast pionu socjalnego, który wymyślił Adamczyk i nie miał na to pieniędzy, będzie pion wsparcia dopłat do mieszkań. Komu się należą dopłaty, to będzie miał dopłacone. System dopłat to prawidłowy kierunek – twierdzi.

Na dodatek ani Poczta Polska, ani PKP nie przekazała do KZN nawet metra kwadratowego ziemi.

- Przekazali jedynie informacje o ziemiach bezpośrednio należących do Skarbu Państwa. Do KZN trafiły działki pod drogami publicznymi czy urzędami administracji publicznej. Nie do zabudowania. W tej chwili trwają analizy, czy 10 proc. ziem się do czegoś nadaje. Trwają analizy materiałów – mówi nasze źródło.

Specustawa ma przyspieszyć inwestycje

Minister Andrzej Adamczyk pozbył się "niechcianego dziecka" i w ramach rekonstrukcji rządu przejął pieczę jedynie nad sprawami infrastruktury. Budownictwo trafiło pod strzechę Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju.

Dotychczasowe, krótko mówiąc nieudolne działania ma rozwiązać Rada Mieszkalnictwa. Zbiera się zazwyczaj co wtorek, by obradować nad kolejnymi wyzwaniami i problemami rynku mieszkaniowego. Do tej pory zajmowała się m.in. kształtem tzw. specustawy mieszkaniowej, nad którą – jak wynika z zapowiedzi ministra inwestycji i rozwoju, Jerzego Kwiecińskiego – prace zostały zakończone. Wkrótce ma trafić pod obrady rządu, potem ma się nią zająć parlament.

Jej celem jest odrolnienie gruntów rolnych w miastach, które stanowią dziś nawet 30 proc. powierzchni polskich metropolii, takich jak Warszawa. Dziś czeka się na to nawet 2 lata, a przygotowanie inwestycji mieszkaniowej może trwać nawet 5 lat. Te procedury mają być maksymalnie przyśpieszone, tak aby po około pół roku od złożenia pierwszych wniosków inwestor mógł wbijać łopatę.

Co znamienne - pierwszy projekt specustawy zaprezentowali niespełna rok temu posłowie PiS Artur Soboń i Wojciech Murdzek.Wówczas trafił on do kosza, wygrała propozycja ministra Adamczyka, który forsował utworzenie KZN. Dziś to właśnie Soboń jako wiceminister inwestycji i rozwoju – pilotuje w rządzie rozwój mieszkalnictwa. Być może to sprawi, że w programie w końcu nastąpi przełom i inwestycje ruszą na masową skalę. KZN okazał się bowiem klapą.

Tagi: mieszkanie+, andrzej adamczyk, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
16-03-2018

dojna zmianawczoraj podali info że develop z Pruszkowa zajmujący sie tym bublowym plusem splajtował napewno przy okazji sie obłowił a podatki jak wiekszość … Czytaj całość

16-03-2018

Jan 235Gierek w połowie lat 70 tych budował rocznie 350 tyś mieszkań. Gdyby nie jego "wielka płyta" to teraz siedzielibyśmy w lepiankach!!! A te … Czytaj całość

17-03-2018

kacperNiemiecka nagobka

Rozwiń komentarze (7)